Trafiałam na h...w ( wg mnie przez jedno "h"
).
Słowo wykropkowane pisze się przez ,,ch", sprawdzałem.
maja,no właśnie, jak to jest. Jak to jest z tym frajerstwen, z tą naiwnością.
Często 'naiwnie' wierzyłam w 'dobre intencje' innych. I jak dotąd czesto mnie zawodzili.
No ja też mam problem tej mojej naiwności w relacjach z właśnie takimi typami przez ,,ch" a nawet przez ,,CH".
Przed kompletnym znienawidzeniem takich typów chroni mnie uświadomienie, że taki ,,typ" nie potrafi się zachować inaczej. Jego ,,naturalną reakcją" jest ,,zagryźć" mnie bo inaczej wydaje mu się, ze sam zostanie ,,zagryziony" nawet gdy moja postawa na to nie wskazuje. On po prostu nie potrafi inaczej się zachować.
Co pozostaje? Omijać takich typów z daleka bo edukowanie ich to najczęściej syzyfowa praca.
Moje powody włażenia ,,pod topór"?
1) mój syndrom ofiary,
2) moja syzyfowa chęć edukowania typów (tych pisanych przez ,,ch") poprzez dawanie im szansy wejścia w rolę ,,dobrego człowieka" zamiast ich zwyczajowej postawy wykończenia przeciwnika. Co oczywiście okazuje się płonną nadzieją z mojej strony.
3) miks 1) + 2) w różnych proporcjach.
4) pewnie jest więcej możliwości ale nic mi teraz nie przychodzi ...
Jak nie wiadomo o co tutaj chodzi to chodzi pewnie o zbudowanie samooceny.