Autor Wątek: Pytanie do wszystkich, nie tylko ekspertow ale i watpiacych tez :)  (Przeczytany 42671 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-02, 13:33:55 »
Magic
Kiedy się włącza mechanizm "ja jestem najlepszy" to jest najlepszy dowód nieoświecenia :)
Żądasz zbyt wiele, żeby były jakieś obiektywne (a nie czasami naukowe?)  kryteria weryfikowania oświeconych.
Ale, jeśli naprawdę chcesz takie kryteria poznać, to zapewniam Cię, że w Indiach Rishi spisali takowe. Wg mnie są one śmiechu warte, ale każda z linii przekazu poważnie je traktuje i na ich podstawie udowadnia "nasz mistrz jest naprawdę oświecony. Tako rzeczą Rishi".

OŚWIECENIE to stan doświadczenia wewnętrznego. Może się manifestować zewnętrznie, ale wcale nie musi. Znane są opowieści o tym, że oświeconemu Buddzie "ptaszek" się chował jak koniowi. :)
Tylko co to ma do oswiecenia, to ja nie wiem?
Może się dowiem, jak mi też sie schowa :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 13:06:45 »
Spoko, w sumie to bez znaczenia dla mnie co Ty myslisz lub dla Ciebie to co ja myślę, ważne ze to co robimy jest dla nas w tej chwili ważne i nie cierpimy z tego powodu, że mamy inaczej od siebie

Ok, myslalam ze w podtekście pijesz do mnie z czernią i bielą

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-02, 12:49:58 »
Uwaga o mnie była uwagą o mnie :) Jasne, w kontekście czarno-białości, o wychodzeniu której rozmawialiśmy. Więc mówię jak ten proces przebiegał u mnie. A że mam inną strukturę poznawczą to wiadomo że to historia innego człowieka, który znalazł inne rozwiązania.

Widzę co mówisz, i nasze podejścia różnią się chyba tym, że ja przy czytaniu książek bardziej zwracam uwagę na klocki z których mogę coś sobie kiedyś zbudować, a Ty na korzyść aktualną i w danym momencie. W sumie trochę odwieczny dylemat co jest górą, czy wiedza czy intuicja :)

Tymczasem, wiedza (jak ta filozofia, z której się nabijałem za moich fanatycznych czasów) jest mapą, a intuicja jest kompasem. (OK, takim magicznym kompasem jak z pierwszej części piratów z karaibów: "Na co nam kompas który nie pokazuje północy?!" "Ha, przecież nie szukamy północy!") Mapa pokazuje teren, kompas -- gdzie iść. Z mapy ciężko wywnioskować dokąd chce się dotrzeć (i tu filozof zacznie tworzyć bardziej szczegółową mapę), a z kompasem można wepchnąć się w ślepą uliczkę (i tu duchowiak zacznie walić głową w mur, głosząc że się rozwija). A tymczasem obie warto połączyć i jest git.

(Ostatni akapit nie jest na temat Ciebie, po prostu się rozgadałem ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 12:16:29 »
Zgadzam się z Tobą, każde odwołanie do góry uszlachetnia

--------------------------
Lindu, podejrzewam że Twuj opis Ciebie jest uwaga dla mnie, cóż,
Mnie nie każdy zainspiruje, więc czytam to co czuję ze może, a świat, wszystko jest energią, więc biore taka energię, która czuje że moze cos we mnie poruszyć lub jest potrzebna mi w tej chwili z jakis powodów.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-02, 11:59:50 »
Olga
Tez to czuję tak,  że jak się ma spelnienie,  wolnosc w rozwoju osobistym,  to wtedy się na serio zaczyna rozwój duchowy. Choć mam wtazenie,  iz nawet pracując nad wolnością osobistą wzrastamy równiez duchowo,  odwołując sie do swojego WJ,  do Boga w sobie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 11:31:15 »
Nie wiem w sumie co Ci napisać, ja po prostu tak mam, że najbardziej cenię sobie książki oparte na urzeczywistnieniu autora

edit
Sa jeszcze inne subtelne niuanse, ze niektóży ludzie pisząc ksiązki wtłaczaja w treść pewne energie pod które mozna się podczepić i pobrudzić, dlatego lubie widziec portret energetyczny autora, i dobrac go sobie do moich potrzeb

edit2
Niektóre książki tak "świecą" ze nie patrze na autora a ni nic, tylko czytam, a niektóre wala tak okropnie że omijam. To jest jak ze wszystkim, wszystko jest pewna jakością, niską, średnia, wysoką i kazdy wybiera to co potrzebuje a potrzeby ludzi mogą byc rózne  NA DANĄ CHWILĘ


Podsumuję tak, skoro widze ze coś mi śmierdzi, to nie biorę. Jak widzę ze coś w tym dla mnie jest to biorę. To moze byc ksiązka albo kartofle.
I kazdy tak ma:)
« Ostatnia zmiana: 2013-09-02, 11:40:45 wysłana przez Olga »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-02, 11:27:37 »
Olgu,
Dziwnie piszesz o książkach, jakby powodowały przelewanie jakiejś substancji z autora na czytającego, i czytający może się najwyżej otworzyć albo nie... Dla mnie, czyjegokolwiek zdania bym nie czytał, jest ono tylko jego. Mi może co najwyżej dołożyć nowych klocków, z których i tak ja później będę budował. Pod tym kątem nie jest ważne czy autor jest oświecony czy ociemniały. Pytanie, czy jego klocki ciekawią mnie na ten moment.

Kiedyś odrzucałem mnóstwo klocków, bo nie potrafiłem spojrzeć na książkę jak na budowlę z klocków, wszystko musiało być czarno-białe, musiałem mieć wyrobiony stosunek do autora. Bo nie daj boże gdybym się zgodził z jakimś jego poglądem to... w sumie nie wiem co. Chyba po prostu nie potrafiłem rozkładać budowli klocków i szukałem łatwych rozwiązań.

A przecież, skoro każdy może udzielić inspiracji, to czemu nie autor książki duchowej, który czasem ma rację, a czasem nie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 11:15:00 »
Moje podejście do tego wszystkiego jest takie, że rozwuj osobisty [ kasa związki itd ] to jedno a oświecenie to zupełnie co innego. Bo nikt kto pragnie zaznawać w życiu róznych opcji na tą chwile nie wejdzie w medytacji w etap obojętności, "pustki", który jest konieczny w taki sposób, by go wcielić w życie. I nie chodzi o to ze obojętnośc jest zła, ale o to, że umysł, podświadomość, nie jest w stanie nawet często czytając takie rzeczy- przyjąć ich za cos dobrego i od razu idą złe nastawienia, zle oceny, to ludzie sprawili ze obojętność jest zła, ze coś co jest naturalne jest w ich oczach bezwartościowe, w pewnym sensie. Pisze ogólnie


Żeby wyzwolic się z kola czasu, najpierw trzeba wyzwolić swoje własne życie, te obecne, w tu i teraz, uświadomic sobie swoje ograniczenia i odebrać im moc kontrolującą itd itp, zlamac system, stać sie tym, kim się chce, wyjśc z tego co najbardziej zdusza, ogranicza, to sa rózne stopnie wolności, wolnośc osobista, potem przychodzi wolnośc duchowa
« Ostatnia zmiana: 2013-09-02, 11:18:51 wysłana przez Olga »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 11:08:53 »
Clint popieram Twoją partię

Moim zdaniem to nie jest prawdą że nie da się rozpoznać oświeconego [ zrobia to osoby które znają czysta energię oświeceniową lub...niektóre dzieci:)? tylko nie będa wiedzialy o co chodzi tak naprawdę]

Natomiast prawdą też wg mnie jest że oświecony wie że jest oświecony

Nie mówię tu o oszołomach, ok

ksiązki książki...tez czytam książki ale..czasem szkodzą a czasem pomagają, zależy kto je pisze, ja zanim przeczytam książkę patrzę na autora, SZCZEGÓLNIE o oświeceniu. Czasem jest niezły rozjazd energetyczny a książka cudzą wiedzą zatem. A cudzych wiedzów, kopiowanych z kosmosu to nie bardzo



Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-02, 10:54:06 »
Oświecenie oświeceniem...

A czy to ważne czy ktoś się oświecił, czy się da to osiągnąć, itd? Dla mnie najważniejsze jest to, żeby żyć jak najbardziej w zgodzie ze sobą, żeby poznawać siebie takiego jakim jestem, żeby żyć w szczęściu i spełnieniu, żeby nie czuć że czegoś mi brakuje czy coś mi nie odpowiada. Chce to robić najlepiej jak potrafię, jak się da i jak mam ochotę - wyżej i tak nie skoczę, więc co to za różnica czy coś tam na samym końcu jest możliwe czy nie - grunt że się sięga po to co najważniejsze, a reszta wyjdzie jak wyjdzie. A cieszyć się życiem i delektować nim mogę już teraz :)

Nie muszę uzależniać swojego szczęścia czy sensu życia i rozwoju od tego czy oświecenie istnieje, czy jestem w stanie je osiągnąć, a jeśli tak to kiedy. Pracować nad sobą i stawać się coraz bardziej sobą mogę i tak :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-02, 09:33:19 »
Prawdziwy problem z ustaleniem, kto jest oświecony, a kto nie, wynika z prostego faktu, że tylko oświecony wie, czy jest oświecony. Pozostali najwyżej sobie wyobrażają, że jest, albo nie jest :)
W takim razie co oznacza w Twoich badaniach 36 ERD?

Fajnie wyobrażenia na temat oświecenia burzy polecana przez Olę książka "Spiritual Enlightenment: The Damnedest Thing." Rzeczywiście przedstawia duchowość obdartą z "niuejdżowego bullshitu."

Każdy ma swoje wytłumaczenie na to czemu oświeconych nie widać. Osobiście podoba mi się opcja tego, że nawet jakiś oświecony jest zarejestrowany na forum: ot, konto założone rok temu, na którym jest 5 postów... Nikt się nie odniósł, bo każdy widział że gość bzdury klepie, ale jakiś lurker przeczytał i poczynił olbrzymi krok w drodze do oświecenia ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 07:32:21 »
Ja myślę że oświeconych jest tak mało, dlatego że oni po oświeceniu już się nie wcielają.

Kiedyś przypomniałam sobie pewne wcielenie w starożytnym Egipcie w którym miałam przyjaciela. I teraz zaczęłam za nim tęsknić, zastanawiając się gdzie jest obecnie i chcąc go znów spotkać. I przyszła mi odpowiedź że go już nie ma na ziemi ponieważ się oświecił.

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-02, 06:52:33 »
Jesli to oswiecenie nie jest oparte na wymiernych faktach/dowodach/przykladach/nie jest weryfikowalne przez uniwersalne prawa to wyobraz sobie Leszku ilu osobom moze sie jedynie w izolacji swojego ego jedynie wydawac, ze sa oswieceni.... Dodatkowo wlacza sie niebexpieczny, stary I typowy mechanizm pod tytulem: ja jestrm najlepszy, tylko ja wiem jak na prawde jest, wszyscy w kolo sa slepi, wszyscy bladza, oni jeszcze nie wiedza, ze  ja za to I tylko ja mam patent na oswiecenie buahahahaha.... - I tak dalej ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-09-02, 06:54:43 wysłana przez Magic »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-09-02, 03:33:29 »
Magic
 Prawdziwy problem z ustaleniem, kto jest oświecony, a kto nie, wynika z prostego faktu, że tylko oświecony wie, czy jest oświecony. Pozostali najwyżej sobie wyobrażają, że jest, albo nie jest :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-01, 22:26:22 »
Martinus, czy to nie przypadkiem idealny opis czesci naukowych autorytetow naszych czasow, ktorzy nie mogac znalezc "naukowych" fowodow nadpisuja I nadintetpretuja bajki do istniejacych, skostnialych teorii? ;)

Myślę, że między innymi tak jest. Ale to działanie naukowców wynika też ze strachu przed wyśmianiem przez grono naukowców. Tak, jak pisałem o Bolztmannie. Jeżeli się wyleci z jakimiś dziwnymi teoriami, nawet bliższymi rzeczywistości, niż to, co uznawane jest obecnie, można stracić wiele. Prace, które się będzie publikować, nie będą poważane. Finanse na badania mogą zostać ucięte. I tak dalej. Jedną pracą naukową, choć nawet opisującą coś prawdziwego, można sobie zepsuć całkowicie karierę naukową.

W innym wątku napisałem, że odróżniam naukowców i Naukowców. Napisałem, że później napiszę różnicę. Tutaj napiszę.

Naukowcy przez duże N, to Ci, którzy wydeptują w nauce ścieżki. Wchodzą w nieznane, ryzykują, ale ich ciekawość jest tak wielka, że nie potrafią się powstrzymać. To oni pchają naukę do przodu. Takimi Naukowcami byli np. Einstein, Schrödinger itd. Oni są otwarci na inne myślenie. Interesują się wieloma rzeczami, często religią, mistyką itd. Mają umysł otwarte na nowe idee. Nie odrzucają ich od razu. Badają, bo są ciekawi.

Naukowcy przez małe n, badają już wydeptane przez Naukowców ścieżki. Ci zazwyczaj mają zawężone widzenie. Nie mają szerszych zainteresować. Jak jest fizykiem, to interesuje się fizyką, matematyką, czasami czymś jeszcze. Są być może dobrzy z matematyki, fizyki, ale tyle. Nie potrafią odkryć czegoś totalnie nowego. Nie potrafią pchnąć nauki do przodu. Tacy są krytyczni do nowych idei. Wyśmiewają je.

Boltzman to Naukowiec, jego koledzy, którzy się z niego śmiali to naukowcy.

Naukowcy przez duże N poszerzają obszar wiedzy, naukowcy przez małe n, badają już poszerzony obszar wiedzy, dokładniej.