"Wszystko jest ok" nie oznacza braku działania. We wszystkim jest również działanie. Świat nie jest statyczny, jest dynamiczny, zmienia się nieustannie. "Wszystko jest ok" nie oznacza zatrzymania świata i życia w stop klatce. Świat to nie tylko statyczne sceny, ale i dynamika w nim.
Jeżeli działasz na bazie przekonania "jest zło na zewnątrz mnie, które nie może być", wtedy każde twoje działanie potwierdza tą prawdę, ożywia ją, podtrzymuje. I żadne zwalczanie tego zła, nie sprawi, że je zwalczysz. Bo zawsze będzie się żyło w bańce iluzji, że "jest zło na zewnątrz mnie, które nie może być". Nawet jak usuniesz zło, ono wyrośnie na nowo.
Gdy się zobaczy, że świat to lustro siebie, wtedy okaże się, że to, co na zewnątrz, jest lustrem wnętrza. Jak w Tobie jest zło, którego nie chcesz widzieć, to zło będziesz widział na zewnątrz siebie, również w konflikcie w Syrii.
Zwalanie winy na innych, to blokowanie świadomości przyczyn w sobie danej złej sytuacji. Jak iluzjonista, skupiamy się na złu na zewnątrz, żeby nie widzieć tego, co jest w nas.
Nawet polityka jest, jaka jest, bo odzwierciedla wnętrze. Politycy są, jacy są, robią, co robią, bo odzwierciedlają wnętrze. I przez to żyje się w świecie, w jakim się żyje, który odzwierciedla wnętrze.
Ludzie, dusze, odrzucają zło w sobie, nie chcą tego widzieć, więc jest to projektowane na zewnątrz. I jest świat, jaki jest. Ma takie ustawienie, jakie ma.
Czy wiele da działanie na zewnątrz, z przekonaniem, że problem jest na zewnątrz, bez dotykania swojego wnętrza i wejścia w to, co nie chcemy widzieć w sobie? Konflikty, zło na świecie dzieją się od tysięcy lat. I będzie się to dalej działo, jeżeli nikt w końcu nie spojrzy w drugą stronę. Nie spojrzy w siebie.
Takie działanie na zewnątrz, żeby zwalczać zło, bez dotykania wnętrza, wzmacnia poczucie, że to ktoś inny, nie my, jest odpowiedzialny za zło na zewnątrz, które się dzieje. Ktoś inny jest odpowiedzialny za część świata, w którym żyjemy, za część naszego życia, w którym żyjemy. Ktoś inny ma nad nim władzę, moc.
Gdy nastąpi uzdrowienie w sobie, świat automatycznie dostroi się do tego. Również ze mną zewnętrznym, który istnieje w tym świecie. Będzie inne ustawienie, dostosowane do wnętrza. I samemu wtedy też się zacznie inaczej działać. Nie na bazie przekonania "jest zło na zewnątrz mnie, którego nie powinno być", ale ta podstawa już będzie inna i kto inny w nas będzie działał.