Autor Wątek: Relacje z Rodzicami  (Przeczytany 15426 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 12:35:32 »
mi się wydaje że jak człowiek mieszka w domu rodziców to zawsze jest niewolnikiem i rodzic czuje się uprawniony rządzić i decydować bo wie że dzieci są na jego łasce.
Wtedy też rodzice sobie mogą używać na dzieciach i odreagowywać swoje traumy i stresy i to jest uwikłanie. Wtedy praca z niezależnością jest trudna i mozolna a czasami łatwiej nawet się wyprowadzić i dorobić niż nauczyć rodziców że nie mogą rządzić i odgrywać sobie na dzieciach.
Tylko w bardzo świadomych  rodzinach tego nie ma ale takich rodzin jest mało. (taka luźna refleksja)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-06, 23:38:04 »
mogłaś mieć wcielenia np. w starożytnej Grecji, tam kobiety zawsze wspomagały mężczyzn w pracy, nawet w bardzo ciężkiej pracy.
Mnie to wygląda na zależność karmiczną.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 14:37:20 »
Rozumiem:)

heh, moze z tego niewolnictwa cos jest w przeszłości;)

Pewnie tak :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-09, 14:36:07 »
Rozumiem:)

heh, moze z tego niewolnictwa cos jest w przeszłości;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 14:33:05 »
Olguś to nie do końca ta historia, ale blisko. :)

Mój tata nie umie usiedzieć na miejscu, szuka sobie sam roboty i to często takiej przy, której potrzebna jest lub przydałaby się pomoc.
A kiedy chętnych do pomocy brak, to jeździ z wymówkami po wszystkich i po mnie i po mojej mamie i po moim mężu i po wnukach.

My się lenimy i obijamy (robimy to co w danej chwili robimy) zamiast rzucić wszystko i jemu pomagać.

U niego tak od zawsze. I dlatego łapie mnie na poczucie winy z dzieciństwa.

W**rwiło mnie jeszcze to, że jak teraz mój mąż jest po operacji biodra i w związku z tym nie będzie mu mógł pomagać tak jak przed operacją, to teraz niby ja mam za niego zaper*****. Po prostu mnie trafiło jak mi to wypomniał (niepełnosprawność męża).
Co to ja do cholery jakiś niewolnik dla facetów jestem???

Trochę mało ciekawych emocji mi wyszło.
« Ostatnia zmiana: 2013-07-09, 14:36:19 wysłana przez Grażyna Anna »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-09, 14:06:33 »
A to juz jego wybór ze haruje cały dzień. :) I wogóle, co robi.

To że urzywał takich słów, ze haruje a ty sie obijasz [ myslę ze mogło tak być, i ze to nie tylko twoja myśl] gdy byłas mała, młoda- to tylko oznaka braku jego dojrzałości i odpowiedzialności za siebie. Jak ktos nie jest odpowiedzialny do końca za siebie, no to ktos inny ma szansę ta odpowiedzialnośc przejąć. I tą szansę dostałas ty:D Mozliwe ze poczułaś się zatem odpowiedzialna za to że ojciec haruje, odpowiedzialna za stan materialny i emocjonalny rodziny. Bo jak tatay nie ma np w domu i haruje to mama czuje sie samotna i zła- wtedy tadam- kolejna misja- trzeba pocieszac mamę bo przeciez to moja wina ze on haruje i ze mama jest smutna.Lata przyzwyczajeń do bycia odpowiedzialnym za rodziców sprawiają że rosnie w środku agresja. I w rodzicach bo ich tez nikt nie nauczył odpowiedzialności za siebie, i w tobie, bo ten kto nie umie byc odpowiedzialny- nie przekaze tego czego nie ma. Dlatego łatwo wtedy o spory. trzeba zwrucic sobie wolnośc od reakcji na tate, przez zrozumienie skąd sie wzieły i uświadomienie w jakim polu energetycznym wtedy jesteś i jak ono wpływa na ciebie.
Tacy rodzice nie wiedzą co tzn byc sobą, niepozwalaja zatem takze tobie na to, i mozliwe ze i w tobie jest agresja na swojego syna gdy on chce robić coś. :)
Jak poczujesz sie odpowiedzialna za siebie to olejesz to co on o toie mysli i co ci mówi, bo bedziesz wiedziała dlaczego to robi i ze to jest jego fałszywa tożsamość, iluzja jaka toczy w zyciu, a po co odpowiadać na coś, czego nie ma:)


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-07-09, 13:49:08 »
Pracuje obecnie nad bezpieczeństwem i wyrażaniem siebie.
I w życiu wychodzą mi różne sytuacje pokazujące mi jak to jest faktycznie z tym moim wyrażaniem siebie.

W sobotę o mało co nie doszło do ostrej kłótni  z moim ojcem. Nie doszło, bo ugryzłam się w język i nie powiedziałam tego, co ślina mi na język niosła ...

Mąż powiedział, że tak wściekłej mnie jeszcze nie widział.

A już myślałam, że temat "taty" mam zamknięty.

Nie, nie mam.

Podświadomie boję się być sobą, bo boję się reakcji ojca na to, że będę żyła tak jak ja chcę, a nie jak on by chciał to widzieć. Boję się jego pretensji, żalów, wymówek. Wpędza mnie w poczucie winy, że nie zachowuje się tak jak on by chciał. Bo ja się lenie, obijam a on haruje cały dzień.
Ech ja wyrodna córka ...

TJZ

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-27, 19:24:22 »
Książkę przczytałam jednym tchem,gdyż poszukiwałam swego czasu również odpowiedzi na pytanie dlaczego ja nie mogę mieć dziecka. I wtedy myslałam ze to ironia losu. Sama adoptowana, potrzebująca miłości i nie mogące tej swojej przekazać dalej.
natomiast tak jak wydaje mi się, że wiem dlaczego moi rodzice adopcyjni wybrali właśnie mnie, tak na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia dlaczego wybrałam ich.
Mam nadzieję, że wkrótce wyjdzie to w sesji i będę mogła zrozumieć, doświadczyć i wybaczyc...

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-23, 12:38:04 »
TJZ
W ksiazce "Dzieciece dusze" Waltera Makichena jest rozdzial o adopcji. Autor jest znanym jasnowidzem i pomaga nawiazywac kontakt ludziom z duszami dzieci. Okazuje sie, ze jednak dusze dziecka decyduja sie na rodzicow adopcyjnych- tj. chca docelowo przyjsc na swiat do tych rodzicow, aby z nimi przezyc zycie i rozumie sie zrealizowac swoj plan karmiczny. Z roznych powodow wybieraja sobie matke biologiczna, z ktora nie planuja nic wielkiego przezyc (tylko chca od niej cialo fizyczne) -ich przeznaczeniem jest dojscie do rodzicow adopcyjnych.
Jak kazdy wie z rodzicami mamy najsilniejszy kontakt lub jestesmy powiazani karmicznie....szukalabym wiec wiecej odpowiedzi "dlaczego przyszlam do rodzicow adopcyjnych? co mialam z nimi przerobic"? -to taka mala podpowiedz...oczywiscie musisz sluchac swojego glosu serca i odpowiedzi szukac dalej w przeszlosci.
Wiem, ze warto znalesc przyczyne twoich odczuc i emocji...wtedy spojrzysz na ta sytuacje z innej perspektywy....:)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-01-23, 06:28:30 »
Jedną z możliwych przyczyn mogło by być np. jakieś wewnętrzne zabieganie o akceptację, miłość przy jednoczesnym wcześniejszym odcięciu się od nich (wybranie matki która nie chciała, czy zrezygnowała). Często jest tak, że ważniejsze może być dla nas, uzyskanie miłości od konkretnej osoby, osób niż otwarcie się na nią w sobie, bo nie czuje się że ta miłość w sobie, zaspokaja nasze potrzeby emocjonalne i uczuciowe. Wtedy można zacząć od tego, że się przekonuje że "miłość we mnie, potrafi zaspokajać moje potrzeby uczuciowe, emocjonalne" i przy tym "znajduję w sobie taką miłość (takie pokłady miłości:) która w pełni zaspokaja moje potrzeby uczuciowe i emocjonalne". Jest to bardzo ważne w takich przypadkach i z czasem pomaga rozwiązać podobny problem

TJZ

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-22, 20:07:20 »
Oczywiście, zgadzam sie i nie wykluczam że źródło lezy gdzie indziej. Ciekawiło mnie jak to się może objawiać i co może być przyczyną  ze adopcja nastapiła w tym wcieleniu.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-21, 23:21:14 »
TJZ,
rozumiem, ale właśnie chodzi mi to, że to poczucie, przekonanie, że "jestem nic nie warta" mogło powstać o wiele wcześniej niż Ci się wydaje, niekoniecznie po adopcji, niekoniecznie z powodu tego co wmawiali rodzice adopcyjni (choć to na pewno też bardzo ważne no i nie powinno takie coś mieć miejsca), a w jakimś wydarzeniu rozwojowym o wiele wiele wcześniej. A oni po prostu na zasadzie przyciągania, intencji odpowiedzieli na zaistniałą traumę/traumy.
Takie pierwotne traumy/uszkodzenia powodują, że w późniejszym życiu przyciągamy sobie osoby, które na te traumy reagują i dokładnie je odzwierciedlają. To bardzo podobnie brzmi do wzorców i dogrywania się intencji z obu stron i w sumie takie jest, tylko tutaj jest troszkę inna zasada uzdrawiania, polegająca na namierzeniu odpowiedniej najwcześniejszej traumy czy traum i uzdrowieniu tego.

TJZ

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-21, 18:50:42 »
Caroleen być może równiez tak jest, jednak moi rodzice również konsekwentnie wpajali mi i do dzis to robia, że jestem nic nie warta.
Ciekawi mnie właśnie aspekt adopcji, bo jak napisałam jak do tej pory mama biologiczna wogóle nie pojawia się w moich sesjach. Tz raz sie pojawiła, ale szybko zniknęła i nie było to jakieś mega odkrywcze.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-21, 18:20:22 »
http://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk   Ciekawe przy problemach z tatusiem ;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-21, 00:04:13 »
TJZ,
jakiś tydzień temu poznałam babkę, która była adoptowana w niemowlęctwie i bardzo się cieszę, że miałam taką okazję, bo zupełnie zmieniło to moje postrzeganie adopcji. Zawsze myślałam, że dzieci z adopcji mają właśnie mnóstwo problemów związanych z akceptacją, z ludźmi, związkami. Ta kobieta była zupełnie inna. Pochodzi z Korei, jako niemowlę trafiła do USA, chyba do bardzo fajnej rodziny, bo jest teraz pewną siebie, piękną, zadowoloną i bogatą kobietą na wysokim stanowisku :) Mało tego jest bardzo otwarta, życzliwa, uprzejma i mimo, że ma pod sobą sporo ludzi, nie jest tzw. bitch, a właśnie ma bardzo przyjacielskie nastawienie do ludzi. Ma jedną córeczkę swoją i adoptowała w międzyczasie chłopczyka z Kazachstanu kiedy był też niemowlakiem. Chłopiec ma teraz 5 lat, jest kochanym dzieckiem. Bardzo podobało mi się kiedy ona wprost mówiła mu o jego adopcji i o tym, że powinien się cieszyć, bo będą obchodzić dzień jego adopcji jak dodatkowe jego urodziny :) Jej przybrani rodzice robili to samo dla niej.

Nie piszę tego aby Cię zdołować, a wręcz przeciwnie. Jest pewien paradogmat, bardzo mało jeszcze znany w psychologii i ogólnie na świecie, opracowany przez Instytut Stanów Szczytowych, wg którego na nasze obecne funkcjonowanie, wzorce, obciążenia, problemy nie wpłynęły nasze relacje z rodzicami, złe dzieciństwo, a traumy biologiczne, uszkodzenia w ważnych momentach rozwoju prenatalnego. Większość  problemów jakie pojawiają się w naszym życiu są jedynie kontynuacją tych właśnie traum.
Badali oni przez pewien czas właśnie dzieci pochodzące z adopcji i się okazało, że część z nich mimo trudnych warunków życiowych wyrosła właśnie na pewnych siebie, zdrowych pod kątem emocjonalnym ludzi, o pewnych granicach. Zastanawiali się dlaczego akurat te dzieci tak miały, czy to kwestia szczęścia, przypadku? Potem jednak opracowali modele wydarzeń rozwojowych i ich wpływu na życie człowieka i w praktyce się okazało, że mieli rację.