Autor Wątek: Relacje z Rodzicami  (Przeczytany 15424 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-03, 15:35:12 »
Śmiać mi się chce jak pomyśle jak bardzo presje rodziny na postrzeganie pewnych spraw sprawiają, że rzeczywiście je tak postrzegamy(bez cienia wątpliwości) mimo że rzeczywistość jest zupełnie inna.

Mój ojciec ciężko pracował, aby dobrze zarabiać i zawsze presjonował, że powinienem mu być wdzięczny że on się tak poświęcał, tyle wysiłku wkładał w pracę. Za tym szło oczywiście poczucie winy i zobowiązania wobec niego.

Przed chwilą mnie jednak oświeciło coś co powinno być oczywiste - on to wszystko robił dla siebie. Nie dość że poświęcił większość czasu na robienie kariery kosztem czasu na rodzinę, to jeszcze zapieprz ponad siły powodował u niego jakieś nerwice i ataki wściekłości, które oczywiście były kierowane na rodzinę. Czyli nie dość, że nie poświęcił dostatecznie dużo czasu na wychowanie dzieci, to jeszcze ten pozostały czas wykorzystywał głównie na wyżywanie się. Gdyby chociaż się dzielił tym co zarobił - ale gdzie tam - to on ciężko pracował, więc z jakiej racji miałby dawać cokolwiek ponad minimum, do którego zmuszało go prawo i poczucie obowiązku?

I ja jeszcze mam być mu za to wszystko wdzięczny! :D Lepszego dowcipu dawno nie słyszałem :D

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-09-14, 18:05:20 »
Może coś w rodzaju na złość mamie odmrożę sobie uszy.
A może powód być taki, że jej działania odbierasz jako ingerencję w twoje życie. Nawet jak to są rozsądne i sensowne rzeczy, to twoja podświadomość odbiera je jako narzucanie ci czegoś, realizację nie swoich planów, działań i sabotuje je.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-14, 16:48:06 »
Może wynika to z potrzeby udowadniania, że ona nie ma racji? :P

Jasiu

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-14, 11:25:49 »
Mam taki temat do przepracowania. Chodzi o uwolnienie się od matki i zastanawia mnie jeden wzorzec. Mianowicie mam taki mechanizm że kiedy coś od początku do końca wynika z mojej intencji i chęci do działania to potrafię to osiągnąć bez większego trudu (zakładając że w między czasie nie stracę zainteresowania). Z kolei kiedy dostaję jakąś podpowiedź od matki w temacie kreowania sobie życia, a którą uznaję za całkiem sensowną to ni za cholerę nie udaje mi się tego wykreować, zamiast tego sabotuje to na wszelkie sposoby. Zazwyczaj jest też tak że to co moja matka mi podpowie, od razu zaczyna być na jej celowniku, sama stara się dążyć do zrealizowania tego celu i sprawdza postępy. W oczywisty sposób kojarzy mi się to z jej niespełnieniem i wyparciem własnej samorealizacji. Chodzi mi raczej o ten mój wzorzec sabotażu.