Autor Wątek: Relacje z Rodzicami  (Przeczytany 15104 razy)

TJZ

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-20, 22:26:44 »
Dziękuję Witku za odp.
Adoptowana byłam w wieku 3 lat i nic sprzed tego okresu nie  pamietam.
O adopcji dowiedziałam sie jakies 27 lat później. I co ciekawe. Im więcej czasu mija od momentu świadomości o adopcji tym mniej umiem sobie z tym poradzic. Coraz więcej rzeczy do mnie dociera.
Właśnie ten brak akceptacji do dzisiaj i poczucie niekochania, odrzucenia...
Do tego sama nie mam dziecka a bardzo chcę.Więc tej miłości jest mnostwo i chłone jak gabka zewsząd.
Wymagam jej wręcz od otoczenia przy rzeczywistym braku poczucia własnej wartości.
Jak to ugryźć?

Dodam jeszcze, że w pierwszych sesjach wogóle nie wychodzi matka biologiczna. Za to adopcyjna tak, a nasze relacje są coraz gorsze. Nie mam już nawet ochoty z nią rozmawiac.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-01-20, 21:33:51 »
Adopcja to pewnie dość indywidualny temat ale pewne rzeczy mogą się powtarzać - np. poczucie odrzucenia, odcięcia od rodziców (bardziej od matki), problemy z tworzeniem więzi uczuciowych (wzajemnych bez uzależniania się). Ma pewne znaczenie też to na jakim etapie pojawiła się adopcja, "zmiana" rodzica na etapie niemowlęcym np. może powodować zamieszanie w uczuciach, dezorientację, "odłączenie" od ciepła matki.

Zawsze można zacząć od końca, czyli biorąc do rozwiązania ten problem który występuje (np. poczucie bycia niekochaną i nieakceptowaną) a z samymi zdarzeniami, okresem ich występowania (tu adopcja) pracować gdy one się o to dopominają, gdy pojawiają się emocje z nimi związane.

Jest to indywidualne więc liczy się - jakie ty sama masz uczucia z tym związane i jak ty to przeżyłaś. Na bazie tego co piszesz, mogę się domyślać że głównie chodzi o braki uczuciowe i emocjonalne które się na skutek tych zdarzeń pojawiły i jakby przywyknięcie do nich. Gdy jest to drugie, to czasem nawet się tęsknota za tymi uczuciami nie pojawia bo jest wrażenie że to coś odrealnionego, oddalonego. W każdym razie, chodzi o to by rozwijało się ciepło, poczucie bycia chcianą, kochaną, akceptowaną. Rozpieszczanie siebie i czucie że się na to wszystko zasługuje :) Gdzieś to w tych klimatach

TJZ

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-20, 21:01:20 »
Nie wiem czy to odpowiednie miejsce, więc proszę o przeniesienie w lepsze.

Jestem początkująca w regresingu i mam za soba dopiero kilka sesji. natomiast bardzo mnie interesuje adopcja w regresji. Jak sie może przejawiac? Co nalezy wtedy uwolnic?  Jakie wzorce kreuje?
Dodam że  z rodzicami adopcyjnymi nie mogę znaleźć wspólnego języka. Czuję się nieakceptowana i niekochana.Im więcej czasu mija tym jest gorzej.Z matka biologiczną nie utrzymuje w tej chwili kontaktów, choć poznalam ją i przyjełam bez zadnego zalu i pretensji. Teraz zostawiła mnie ponownie.
Czy ktoś to przerabiał juz?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-16, 10:14:12 »
Jasiu
Wygląda na to,że pomysły mamy są sensowne. Ale czy są to Twoje pomysły? Czy naprawdę chcesz je realizowac?
Ja bym zaczął od afirmacji:
SAM wiem, czego chcę i osiagam to bez oglądania sie na innych.
Jest to o tyle ważne, że czujesz presje mamy, żebyś realizował jej pomysły. A to zniechęca, nawet jeśli Ci się one podobają.


Clint
 Ja też słyszałem czasami od mojego ojca,że mam mu być wdzięczny, bo on walczył o wolną Polske dla mnie. Kiedyś się naprawdę wściekłem i zauważyłwm,że kiedy on walczył, to nawet mnie nie miał w planach. A więc walczył dla siebie, ewentualnie dla swojej ówczesnej rodziny. Najpierw się wściekł, a potem więcej nie wracał do tematu,że powinienem mu być wdzięczny.

Grażyna Anna
Na pewno się da wyrwać chwasta. A teraz, dla pocieszenia:
wypalałem węzły dzieciom nauczycieli. Scenariusz był podobny:
"Ty kretynie, ty idioto! Jak możesz tego nie wiedzieć? Dureń z ciebie!"
To było oczywiscie, kierowane do dzieci mniej więcej 2 letnich (później się powtarzało regularnie). I oczywiście, tatuś - nauczyciel nie zadbał, by dzieciom cokolwiek wytłumaczyc. One miały to wiedzieć, choć.... on sam nie wiedział. 
Niezły sposób,by się dowartosciować i wyżyć.
Te dzieciaki były traktowane podobnie jak TY. Same musiały się dowiedzieć, wymyślić zrobić. A jak nie to opier.....
A więc trzeba wybaczyć rodzicom,że wymagali wiecej, niż powinni i niż  z siebie dali (niż sami nauczyli, niz sami umieli).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-15, 01:02:02 »
Odkryłem jeden z większych filarów podtrzymujących moje obciążenia w relacji z ojcem. Chodzi o upokarzanie. Regularne stosowanie tego pozostawia głębokie rany, sporo żalu i w przypadku bezsilności z powodu niemożności obronienia się - także gniew i chęć zemsty.

Jak się koncentruje na odpuszczeniu tego, to o od razu o niebo lepiej. Jeszcze trochę i może w końcu przestanie mi iść jak po grudzie to uzdrawianie relacji z tatusiem :P

małgosia

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 19:47:24 »
Grażyna Anna
>Tylko jak to przetłumaczyć ps, która czuje się ciągle nie wystarczająco dobra dla taty??<

Może pójść w kierunku, ze to Ty sama jesteś dla siebie autorytetem. Nie jesteś już dzieckiem i nie musisz być w hierarchii pod tatą. Możesz sama określać dla siebie prawdę na swój temat.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-10-03, 18:10:10 »
Potrzeba się uwolnić od podatności na te presje i traumy z tych zdarzeń gdy wywierał na Ciebie presje, w tym te narastające w Tobie napięcia, żeby sprostać jego oczekiwaniom.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 18:06:50 »
Tylko jak to przetłumaczyć ps, która czuje się ciągle nie wystarczająco dobra dla taty?? dla taty, który by chciał by jego córka była mądrzejsza od niego i w wieku nastu lat umiała przewidzieć konsekwencje swoich działań.
Wiem, że stękam.
Ale to jest dla pś coś z cyklu "stałe i nie do ruszenia". Więc szukam dźwigni, bo ponoć wszystko da się ruszyć ;)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-10-03, 17:57:52 »
Akceptacja pomyłek, wolność od perfekcjonizmu i przymusu realizowania go:) Pomysły nawet niedoskonałe potrafią być dobre, wystarczająco dobre. Niekoniecznie musi być tak, że wystarczająco dobrze jest dopiero wtedy gdy perfekcyjnie:

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 17:34:06 »
No ale, docenianie diabli biorą, jak tylko pojawi się coś czego sama nie przewidziałam, sama nie przemyślałam, sama nie dostrzegłam, sama na to nie wpadłam, a przecież powinnam była to zrobić.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 17:23:21 »
Docenianie powiadasz.... ok.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-10-03, 16:54:00 »
Docenienie swoich pomysłów i uwolnieniu od traum na skutek ich krytyki

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-03, 16:32:44 »
No to może afirmacja "umiem sama pomyśleć"? :D

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 16:05:15 »
Mój tata miał pewne powiedzenie (jedno z wielu zresztą - chyba dlatego tak mnie wkurzają powiedzenia jakie ma mój mąż i serwuje naszym dzieciom, bo pamiętam jak to może psyche zryć, niby takie niewinne powiedzenie ...)
Jak zrobiłam jakieś głupstwo (najczęściej w jego mniemaniu), to mawiał "czy ty sama nie umiesz pomyśleć???"
I ten wredny chwast pod hasłem "sama nie umiem pomyśleć" wrósł mi się tak korzeniami w psyche, że nie wiem jak go wyrwać :/

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-03, 15:57:25 »
A on tak się poświęcał i po co?? Nawet wdzięczności nie dostanie. Biedaczysko ;)