a to przeciez nie rzeczy zniewalają, a nasze podejście do nich.
To ważna uwaga. Ale może się zdarzyć sytuacja, że ktoś trzyma milion niepotrzebnych rzeczy, typu mrożonki z 2007, dziurawe buty, których nie da się naprawić, ale żal wyrzucić, pulower od cioci w nielubianym kolorze, i nawet sobie niespecjalnie uświadamia stosunek do tych rzeczy, a otoczenie odzwierciedla wewnętrzny chaos takiej osoby. Tutaj może by się właśnie przydała jakaś filiozofia, cokolwiek co by dało impuls do oczyszczenia przestrzeni.
Też mam rzeczy, które lubię i żadne minimalizmy mnie nie skłonią do pozbycia się ich, ale otaczam się rzeczami, które są mi niezbędne (jak coś mi sprawia przyjemność, jak na przykład torby, czy buty, to też jest to niezbędne

Pozostawienie tylko takich rzeczy, które naprawdę chcę mieć jest dla mnie wyrazem higieny psychicznej.
Iustitia
Aseptyczna

?