Ogladalem sobie ostatnio najnowsze (z ostatnich tygodni/miesiecy) filmiki Bena Smythe i odnosze wrazenie, ze nie ma w sobie tej lekkosci i radosci, ktora mial wczesniej, chociazby w tej cudnej rozmowie:
http://www.youtube.com/watch?v=eAImEPAO7_oRowniez to, co mowi nie jest tak jasne, proste i naturalne (to oczywicie tylko moje odczucia), zaczyna sie bardziej skupiac na "negatywach". Coraz wiecej w jego wypowiedziach pogladow typu "jestesmy chodzacym miesem ktore stara sie przezyc", "nic nie ma sensu", "nie wiadomo po co wszystko istnieje", "ludzie uzywaja siebie zeby czuc sie bezpiecznie", itp. Nie chodzi o to, czy to prawda, czy nie - chodzi raczej o energie i przekaz, jaki to ze soba niesie, rowniez sposob, w jaki to wyraza.
Moze po prostu Ben przechodzi "gorszy" okres, a moze tylko ja to tak odbieram.
Zastanawiam sie tylko, czy nie jest to przypadek, w ktorym ktos, po doznaniu "przebudzenia" (chodzi o nagle doswiadczenie Jednosci, ktos moze to nazwac "czastkowym oswieceniem", oczywiscie wiadomo, ze sam Ben odzegnuje sie jak moze od jakichkolwiek klasyfikacji i szufladek), po pewnym okresie "wybuchu" Swiadomosci i pozytywnych emocji z tym zwiazanych, zaczyna miec "negatywne" spojrzenie na swiat (mozna by powiedziec, ze niezauwazalnie wychodzi jednak "negatywne" nastawienie z podswiadomosci) , ale z powodu wczesniejszego doswiadczenia "przebudzenia" uznaje to za rzeczywiste.
Moze wynika to tez z tego, ze Ben nie "widzi" niczego, poza materia (nawet w okresie "po przebudzeniu" da sie zauwazyc u niego tego typu aluzje). Kiedy minie pierwsza euforia wywolana "przebudzeniem", zaczyna sie poczucie braku sensu wszystkiego (mimo, iz teoretycznie jest "doskonale"). Mowi np. o prawie grawitacji, ktore zawsze funkcjonuje, ale poddaje w watpliwosc dzialanie jakichkolwiek praw duchowych (bo ich niejako "nie widac" na pierwszy rzut oka).
Tak wiec sobie mysle, ze niezaleznie od osiagania stanow Jednosci i przebudzenia, nie warto "spoczywac na laurach" i wychodzic z zalozenia, ze nic juz nie ma do roboty. Stan "przebudzenia" moze byc stanem "wyjscia", a nie "dojscia" - skoro doswiadczyles niedualnosci, nie ma w Tobie konfilktu, to zabawa dopiero sie zaczyna. Mozesz jeszcze lepiej poznawac, jak funkcjonujesz jako Calosc, zamiast obwieszczac: "wszystko jest doskonale i nie da sie nic zrobic ani niczego poznac".
Tutaj link do niedawnego filmiku Bena - mozecie przegladnac sobie jego wypowiedzi z tego roku i porownac:
http://www.youtube.com/watch?v=0KWZ_g_wXLY&feature=c4-overview&list=UU0T8efFlK-qLIJQ06TX5vbA