Autor Wątek: Strzygi  (Przeczytany 42315 razy)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 14:12:23 »
Dla mnie jest to proste. Ja w 100% kreuje to, co doświadczam.

To jest oczywiste. I wcale nie chodzi o to żeby zwalać winę na strzygi za to co mnie spotyka.
Chodzi o to aby widzieć co się dzieje i nie udawać że jest inaczej, czyli że ta strzyga nie działa na moją niekorzyśc, nie knuje przeciwko mnie, nie stara sie mnie znisczyć. Bo gdy tego nie będe dostrzegac to nie mam szans aby coś z tym zrobic i za chwilę znajde sie na bruku bez pracy. Bo zamiast zajmowac się moim rzeczywistym problemem, to ja np zajmuję się teraz poznawaniem swojej mocy czyli w tej chwili dla mnie czyms odjechanym.
Nie da się uzdrawiać siebie patrząc na wszystko wycinkowo, a nie dostrzegając całego ciągu skutkowo przyczynowego oraz całego tła tego co mnie spotyka. Nie da się siebie uzdrawiać, bez uzdrawiania relacji z innymi, bez wchodzenia w to co nas łączy, bez przecinania nici przez które wchodzi do nas od innych negatywne energia.

Dla mnie takimi przyczynami problemów, nieprzyjemnych doświadczeń są wyparcia prawdy w sobie, inaczej blokady tej prawdy, ja to widzę jako aspekty siebie prawdziwego. To jest przyczyna tego, że doświadcza się nieprzyjemnych rzeczy.

Wtedy staje się zbędne zastanawianie, co strzyga knuje, działa na niekorzyść (choć jak się popatrzy głębiej, zawsze jest na korzyść) itd. Ważne jest, co we mnie sprawia, że tego doświadczam. Wyparcie ze świadomości, ze swojego istnienia jakiegoś aspektu siebie prawdziwego. Uzdrowienie tego sprawia, że taka strzyga automatycznie odpada z życia, odpadają doświadczenia z nią. I wtedy czuje się wdzięczność za takie doświadczenie, bo ono pomogło przekłuć kolejną bańkę iluzji w sobie. Tak mam u siebie.

Miałem różne nieprzyjemne rzeczy w życiu. I byłem zły na tą osobę, co to robiła. Ale po uzdrawianiu, integracji aspektów, w pewnym momencie przychodziła świadomość, dlaczego to się zamanifestowało, a po tym wdzięczność, że to się zamanifestowało, że było takie, jakie było. I oczywiście takie nieprzyjemne doświadczenia odchodziły z mojego życia, przestawałem po prostu je doświadczać.

Dla mnie dziurami przez którzy inni nas dotykają nieprzyjemnie, krzywdzą są właśnie te wyparcia aspektów siebie prawdziwego. Sprawdza się to w praktyce u mnie, czy u innych. Wystarczy ogólnie mówiąc wrócić do siebie prawdziwego, wtedy lustro pokazuje to, więc świat pokazuje nam naszą miłość, radość, szczęśliwość, mądrość itd.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 13:52:58 »
Kaja,
Juz ci odpowiadam.
Gdybym nie wiedziała, że to strzyga, to nie udźwignęłabym tego co jest.

I już nie pytaj mnie już o tą sprawę, proszę.
Żeby choć trochę to pojąć,  trzeba tego doświadczyć.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 11:29:01 »
Tess przeczytałam wszystkie.

Nie wiem czy tak jest u Ingi, ale u Ciebie to rzuca się w oczy, że to określenie strzyga to taka pułapka która przenosi twoją uwagę z Ciebie na nią. Co by było gdybyś nie wiedziała, że to strzyga, czy coś by to zmieniło?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 10:24:39 »
Ja mam pytanie do osób które mają w swoim otoczeniu strzygi, skąd wiecie że to są strzygi sami sprawdziliście że nie mają tych czakramów czy ktoś to wam sprawdził? Kto? Skąd w ogóle wiecie o istnieniu strzyg?
Ja na temat strzyg przeszłam szkolenie u swojej regresrerki, specjalistki od strzyg. To ona mnie nauczyła jak one się przejawiają, jak działają i jak emanują, nauczyła mnie je rozpoznawać oraz odróżniać od innych istot astralnych, które również nie mają czakramu korony i czakramu serca.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 10:20:55 »
Strzygi to osobowości psychopatyczne
Niestety często obecnie u steru władzy
Cytuj
   https://www.youtube.com/watch?v=tlB1pFwGhA4

Psychopaci w korporacjach.

psychopaci stanowią ok 1% populacji.
Ci startujący z lepszej pozycji społecznej wykombinowali, że korzystniej dla nich będzie robić karierę w biznesie niz pójść drogą kryminalną - bo szybciej i lepszych pieniedzy sie w ten sposób w korporacji dorobią, zdobywając również  w ten sposób władzę, na której im tak zależy.

Absolutnie nie maja sumienia - nie rusza ich,  gdy krzywdzą, więc śpią sobie spokojnie i smacznie, podczas gdy inni przez nich nie mogą  z przerażenia  zmrużyć oka.
Pastwią się z 2 głównych powodów:

1)  drapieżny = uwielbiają ranić ludzi, kochają rujnować ich kariery. Sprawia im to niespotykaną przyjemność.

2) Kreują chaos, zamieszanie wokół siebie po to, aby  ludzie  "emocjonalnie rozproszeni bo zajęci swoimi problemami" spowodowanymi przez tych predatorów, dali im przestrzeń na kreowanie swoich,  'predatorowych' wizerunków jako tych jedynych kompetentnych, potrafiących logicznie i strategicznie myśleć, mających doskonały conflict management and problem management- czyli doskonale zarządzających problemem i konfliktem.

W efekcie, takie jednostki wydają się zarządowi idealne do  zarządzania.
I ... dostają promocję. Awans mają w kieszeni.
 
Bezwzględność. Zero poczucia winy. I dobrze im sie powodzi.

Tylko, na pociechę, zauważyłam, że jak już miną, jak przebrzmi ich chwała - świat chetnie o nich zapomina. Jakby ich nie było . Np Condoleezza Rice - juz o niej nie mówią . Przykładów jest więcej. A te oczy Condoleezzy - oj znam ja ten typ  spojrzenia. Niestety.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 09:59:26 »
Kaja czytałaś artykuły Leszka ?
Jakiekolwiek ?

Cytuj
Kategorie duchów

Duchy i istoty astralne, z którymi spotyka się człowiek, można podzielić na kilka kategorii, w zależności od punktu widzenia.
Zwykle zauważamy duchy zbłąkane, złośliwe lub demony (bardzo złośliwe sztuczne twory astralne). Manifestować się one mogą jako zjawy, upiory, strzygi, zmory, poltergaisty 
Wycinek jednego z nich. Resztę sama znajdziesz :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 09:53:02 »
 Jedna  z opcji  :)

Jeżeli sie napotyka na strzygi (utkane z substancji ...?) i sie mówi o tym, czyli nazywa rzeczy po imieniu,  to niekoniecznie się wypiera problem w sobie .
 Och i ach jakiż to jestem wspaniały i na zasadzie konfrontacji z otoczeniem, które jest 'be' czuję, że  jestem 'cia'.
Tak to działa poczucie niskiej wartości, poniżając otoczenie,  taki nieborak czuje, że jest ciut wyżej.

Jeżeli się o tym mówi,  to może dlatego, że właśnie sytuacja dojrzała do tego, żeby
 1) taką istotę zidentyfikować i wiedzieć jakie jest przy niej  bhp własnie.
 2) coś z tym zrobić ?  Jeżeli np było się jej 'autorem'.

Wynikałoby z tego, że mówienie o tym nie jest  ucieczką od problemu - wprost przeciwnie.
Jest to konfrontacja z problemem : dostrzeżenie go, nazwanie i np transformowanie jego światłem,  etc.

Twierdzenie, że to iluzja, że widząc zło wcielone "źle się widzi" bo ...cos tam, TO właśnie  jest ucieczką w bajkę, w iluzję.

Ucieczką od tu i teraz.

NIE MOŻNA ROZWIĄZAĆ PROBLEMÓW, KTÓRYCH NIE CHCEMY DOSTRZEC.

A jak je DOSTRZEGAMY to nie znaczy,  że je WYPIERAMY W SOBIE .

Pozwolę sobie znowu zacytować Leszka :))
"Są to nieuprawnione nadinterpretacje. A językiem górali - g...o prowda".

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 09:41:35 »
Z regresingu / wglądow sie ludzie dowiedzieli, tak samo mozna sprawdzic, ale ja nigdy nie spotkalem świadomie :P natomiast czulem takie energie przy kims znajomym

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 09:39:46 »
Ja mam pytanie do osób które mają w swoim otoczeniu strzygi, skąd wiecie że to są strzygi sami sprawdziliście że nie mają tych czakramów czy ktoś to wam sprawdził? Kto? Skąd w ogóle wiecie o istnieniu strzyg?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 08:46:13 »
Dla mnie jest to proste. Ja w 100% kreuje to, co doświadczam.

To jest oczywiste. I wcale nie chodzi o to żeby zwalać winę na strzygi za to co mnie spotyka.
Chodzi o to aby widzieć co się dzieje i nie udawać że jest inaczej, czyli że ta strzyga nie działa na moją niekorzyśc, nie knuje przeciwko mnie, nie stara sie mnie znisczyć. Bo gdy tego nie będe dostrzegac to nie mam szans aby coś z tym zrobic i za chwilę znajde sie na bruku bez pracy. Bo zamiast zajmowac się moim rzeczywistym problemem, to ja np zajmuję się teraz poznawaniem swojej mocy czyli w tej chwili dla mnie czyms odjechanym.
Nie da się uzdrawiać siebie patrząc na wszystko wycinkowo, a nie dostrzegając całego ciągu skutkowo przyczynowego oraz całego tła tego co mnie spotyka. Nie da się siebie uzdrawiać, bez uzdrawiania relacji z innymi, bez wchodzenia w to co nas łączy, bez przecinania nici przez które wchodzi do nas od innych negatywne energia.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 08:41:01 »
To prawda zeby spotykac takie strzygi, trzeba cos tam wypierac itd i to generalnie moze wystarczyc.
Ale jest jeszcze taki motyw, ze jak juz ktos taka spotka, to zeby znal , ze tak powiem charakterystyke i bhp i zeby naiwnie czegos z nia nie probowal.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 08:33:27 »
Martinus
[Sam tak miałem/mam. Część uzdrowiłem tego samookłamywania się. Nie jest to łatwe, szczególnie jak się krzywdziło, zabijało, gwałciło i inne rzeczy robiło w przeszłości.]

I dlatego popierasz dalsze samookłamywanie się że nie spotyka mnie to co mnie spotyka i mam nie widzieć tego co się ze mną dzieje tylko udawać że wszystko jest w porządku?
Widzę że chcesz narzucić jakieś wybiórcze podchodzenie do uzdrawiania, tak aby tylko patrzeć na siebie, widzieć co ma się w sobie a nie dostrzegać otoczenia, intencji innych ludzi wobec mnie, tego co rzeczywiście mi robią, tylko udawać że oni są wobec mnie w porzadku.
Nie da sie pracować nad sobą, poprzez zasłanianie części rzeczywistości, niedostrzeganie wpływów zewnętrznych, odcinanie się od tego co się dzieje na zewnątrz a tylko grzebanie w sobie. I ja się już dłużej nie nabiorę na żadne takie pseudoduchowe nauczanie, gdzie proponuje mi sie abym siebie o wszystko obwiniała a nie dostrzegała tego co płynie do mnie z zewnątrz. Nie jestem układem zamknietym, podlegam zewnętrznym wpływom, jestem w relacji z innymi i nie da się pracowac tak nad sobą jakby tych wpływów nie było.
Moim karmicznym problemem nie jest to że ja krzywdziłam innych a teraz nie chcę tego dostrzec, bo to boli, tylko że krzywdziłam samą siebie, wykorzystując do tego innych ludzi i tego teraz nie chcę dostrzec.

Dla mnie jest to proste. Ja w 100% kreuje to, co doświadczam. To ważne - to, co doświadczam. I dzieje się to na różnych poziomach siebie. Dla mnie nie jest to pseudoduchowość, bo pochodzi to z mojego doświadczenia, mojego podejścia do uzdrawiania, które się sprawdza, jak na razie i sprawdza u innych. Dla mnie jest to przyznawania się do rzeczywistej mocy i odpowiedzialności, a nie zwalanie winy na zewnątrz, że to ktoś coś zrobił w moim życiu bez mojej zgody, na jakimś poziomie mnie samego.

To wynika nie z moich jakichś intelektualnych rozmyślań, ale z tego, co widzę na głębszych poziomach siebie i innych. I zawsze widzę, że jakieś nieprzyjemne doświadczenie bazuje na wyparciu przede wszystkim jakiegoś aspektu siebie prawdziwego. Wtedy to zaczyna się projekcja na zewnątrz, zaczyna się podział i ktoś inny poprzez taką blokadę może nas ranić, ale jest to w pewnym sensie nasz wybór. Odrzuciliśmy rzeczywistą miłość w sobie, nie chcemy jej - tu jest blokada - i poprzez tą blokadę ktoś będzie nam odbierał naszą miłość itd.

Wpływy negatywne itd. od innych są jedynie poprzez takie blokady aspektów siebie prawdziwego. Te blokady to takie dziury przez które ktoś może nam zrobić coś negatywnego. Gdy nie ma tych blokad, a my jesteśmy w 100% zintegrowani z sobą prawdziwym, to jest niemożliwe.

Tu nie chodzi o obwinianie siebie, tu chodzi o przyznawanie się do swojej mocy i 100% odpowiedzialności za to, co się doświadcza. Tu chodzi o bycie szczerym i wychodzenie z kolejnych warstw iluzji, samookłamywania siebie. Bo to, że się krzywdziło, bazuje na kolejnym kłamstwie i iluzji. I to, że się krzywdziło nie oznacza, że trzeba siebie biczować itd.

Dla mnie jest to proste. Na najgłębszym poziomie siebie, u podstawy nieświadomości wypieramy siebie prawdziwych. Jest to pierwsze wyparcie, zapomnienie swojej prawdziwej natury, "Bóg zapomniał samego siebie, żeby doświadczyć nie-siebie" <--- jak niektórzy piszą. Tam jest pierwsze wejście w iluzję siebie, w ego. Na poziomie siebie prawdziwego jesteśmy tymi aspektami, jesteśmy miłością, szczęśliwością, radością, bogactwem itd. Gdy to wypieramy ze świadomości, wchodzimy w iluzję, w fałszywe ja. I zaczyna się karma, przygoda w iluzji itd.

Ktoś może zaatakować jedynie poprzez taką blokadę, poprzez wyparcie czegoś w sobie. Tam tworzą się też podłączenia. Np. gdy ktoś wypiera ze świadomości swój rzeczywisty aspekt Boskość, tam powstaje blokada, pustka itd., i z czasem ktoś taki szuka źródła tego, substytutu, ale ponieważ nie może się cofnąć, bo tam jest trauma, szuka tego w iluzji, albo gdzieś poza sobą, szuka sztucznego Boga, ten sztuczny Bóg może się podłączyć poprzez tą blokadę do kogoś, albo ktoś taki sam tworzy z siebie Boga. Jedno i drugie osłabia świadomość tego, co się głębiej wypiera, w tym przypadku aspekt siebie prawdziwego Boskość.

Wszelkie negatywne doświadczenia bazują na wyparciach aspektów siebie prawdziwego. Tworzą się blokady, które są takim gruntem, sceną, na której tworzą się sytuacje w życiu, doświadczenia. Gdy blokada znika, znikają z życia również doświadczenia.

Dlatego im bardziej integrujemy się z sobą prawdziwym, rzeczywistym, boskim itd., tym bardziej nasze życie to odzwierciedla, jak w lustrze. Mniej potrzebujemy szukać na zewnątrz substytutów naszych wypartych aspektów, ponieważ wracamy do nich, i bardziej one zaczynają się manifestować w naszym życiu, poprzez nas.

Kiedyś pewnie o tym książkę napiszę. Bo to dla mnie takie teraz oczywiste i trudno mi się patrzy, jak inni się męczą z różnymi ich wizjami na temat, jak to wszystko działa. Bo między innymi dużo przyjemniej się widzi świat, widzi świat, który w 100% wspiera w budzeniu się do swojej prawdziwej natury, budzeniu się ze snu. Świat, który ciągle pomaga, nawet negatywne doświadczenia pomagają w budzeniu się. Śpimy, ktoś nas szturcha, żebyśmy się obudzili, a my we śnie widzimy, że ktoś nas wali kijem i jesteśmy źli, wkurzamy się itd.

Ja teraz widzę we wszystkim, co doświadczam TOTALNE wsparcie. Każda chwila mi pomaga budzić się z iluzji w rzeczywistość. Każda osoba, którą spotyka pomaga mi w tym. Choć na wierzchu wydaje się, że niektórzy mogą mnie ranić, krzywdzić, jak to uzdrowię, klapki opadają z oczu i widzę, jak taka osoba mi pomogła w wyjściu z kolejnej iluzji.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 07:44:17 »
Niekoniecznie ktoś był bandziorem i dlatego teraz ma piekło na ziemi.

To też taka często powtarzane w duchowośći uproszczenie, że jak ktoś teraz cierpi to znaczy że odpokutowuje to co złęgo zrobił w poprzednich wcieleniach.
A przyczyny mogą być zupełnie inne. Też się dałam na to nabrać i przyczyn mojego ciężkiego obecnego życia szukałam w tym że kiedyś krzywdziłam ludzi, a teraz wymierzam sobie za to karę. A ciąg przyczynowo skutkowy jest całkiem inny. Chodzi o coś zupełnie innego  i jest to bardzo skomplikowane.
Często chodzi o nieświadome, nieprawidłowe decyzje i wybory w poprzednich wcieleniach, których skutki były tragiczne i napędzające coraz bardziej w drodze do dołu, ku samozniszczeniu.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-30, 07:46:54 wysłana przez Inga »

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-30, 07:28:53 »
Martinus
[Sam tak miałem/mam. Część uzdrowiłem tego samookłamywania się. Nie jest to łatwe, szczególnie jak się krzywdziło, zabijało, gwałciło i inne rzeczy robiło w przeszłości.]

I dlatego popierasz dalsze samookłamywanie się że nie spotyka mnie to co mnie spotyka i mam nie widzieć tego co się ze mną dzieje tylko udawać że wszystko jest w porządku?
Widzę że chcesz narzucić jakieś wybiórcze podchodzenie do uzdrawiania, tak aby tylko patrzeć na siebie, widzieć co ma się w sobie a nie dostrzegać otoczenia, intencji innych ludzi wobec mnie, tego co rzeczywiście mi robią, tylko udawać że oni są wobec mnie w porzadku.
Nie da sie pracować nad sobą, poprzez zasłanianie części rzeczywistości, niedostrzeganie wpływów zewnętrznych, odcinanie się od tego co się dzieje na zewnątrz a tylko grzebanie w sobie. I ja się już dłużej nie nabiorę na żadne takie pseudoduchowe nauczanie, gdzie proponuje mi sie abym siebie o wszystko obwiniała a nie dostrzegała tego co płynie do mnie z zewnątrz. Nie jestem układem zamknietym, podlegam zewnętrznym wpływom, jestem w relacji z innymi i nie da się pracowac tak nad sobą jakby tych wpływów nie było.
Moim karmicznym problemem nie jest to że ja krzywdziłam innych a teraz nie chcę tego dostrzec, bo to boli, tylko że krzywdziłam samą siebie, wykorzystując do tego innych ludzi i tego teraz nie chcę dostrzec.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-30, 07:23:39 »
Martinus
[A jak chce już mega poczuć, jaki jest wyjątkowy, uduchowiony, dobry itd., to trzeba się otoczyć takimi złymi, piekielnymi strzygami, złymi ludźmi itd. Wtedy dopiero ma się poczucie, że jest się takim cudownym, wspaniałym, boskim aniołem w złym piekle na Ziemi. ]

Bardzo zawężasz i schematyzujesz. Opcji jest bardzo dużo a ty patrzysz tylko na jeden wycinek, na jedną możliwość.

Przecież dałem tylko jakiś tam przykład i to jeszcze nierzeczywisty, przejaskrawiony, żeby było lepiej widać, co mam na myśli. Nie uogólniam. Nie patrzę na jeden wycinek, tak, jak piszesz, opcji jest dużo. I nie widzę w tym schematyzowania. Przecież nie będę pisał artykułu z wieloma przykładami itd.