Miałam dzisiaj spotkanie ze strzygą. To bardzo miła i lubiana pani która przez 10 lat była moją kierowniczką i z którą spędzałam 8 godzin dziennie. Dzisiaj, jak to ma we zwyczaju, znów mnie pochwaliła że ładnie mi w tej zieleni.
Wystarczyła minuta rozmowy z nią ( bo tyle trwała nasza rozmowa) abym poczuła się gorzej. Pojawiły mi się myśli że jestem głupia, beznadziejna i do niczego. Chcąc się nadal czuć dobrze, uciekałam od tych uczuć i myśli.
Na szczęscie przypomniałam sobie że zamiast uciekać, powinnam wziąć to na klatę. Pomyślałam: chcę to poczuć. I poczułam jak coś wypływa mi z cza kramu splotu szerokim strumieniem tak mocno że chce mi wyrwać wnętrznośći na zewnątrz. To było bardzo nieprzyjemne ale krótkie doznanie. Tak mnie to osłabiło że musiałam się położyć. A wtedy pojawiła się ona mówiąc: przecież cię pochwaliłam. Ona uznała że ma prawo do mojej energi ponieważ mi za to zapłaciła pochwałą.
A ja zrozumiałam że strzygi karmią się cudzą energią bo dla nich jest to naturalne, to ich naturalny sposób zdobywania energii życiowej, dlatego nie można uznawać że one robią coś złego.
Potem zobaczyłam że ona kiedyś mi posadziła wokół cza kramu splotu czarne nasiona i teraz patrząc na ten czakram widzi że on należy do niej, więc z niego korzysta.
Po tych uświadomieniach poczułam jak coś się we mnie zmienia i pojawia mi się akceptacja strzyg.
Za chwilę poczułam jak z mojego serca wypływa ciepło- po raz pierwszy coś takiego poczułam.
Stało się tak bo z mojego serca została zdjęta osłona i ono mogło przejawić swoją naturę. I porównałam sobie to że strzygi mają taką naturę a moją naturą jest miłość.
No i mam krok do przodu w uzdraiwianiu relacji ze strzygami.