znam.
biedny, zagubiony chłopak, współczuję mu. ale już nie chcę mieć z nim
nic wspólnego
chyba wiele osób miało z nim podobne doświadczenia. dopóki się nie
przerobi pasożytnictwa (żerowanie na czyjejś uwadze, energii, szukanie
publiczności

) nietrzeźwości i demonicznych klimatów, nie ma co się
brać za związki czy głębsze relacje z ludźmi, bo tylko się wszyscy
wzajemnie w takich relacjach męczą. takie jest moje zdanie...