Ja tam nie rozumiem tego podniecania się strzygami itd. Dla mnie jak ktoś wylewa negatywne emocje itd. na strzygi, to strzyga pokazuje mu swoją własną "strzygę" wewnątrz siebie, której się nie chce widzieć. Zazwyczaj, jak ktoś robił coś złego, czy nawet robi nieświadomie teraz złego, a nie chce tego widzieć, wypiera to ze świadomości i projektuje na zewnątrz, np. na strzygi. A sam wchodzi w sztuczną tożsamość siebie dobrego, uduchowionego, cacy itd. Totalne okłamywanie samego siebie. A jak chce już mega poczuć, jaki jest wyjątkowy, uduchowiony, dobry itd., to trzeba się otoczyć takimi złymi, piekielnymi strzygami, złymi ludźmi itd. Wtedy dopiero ma się poczucie, że jest się takim cudownym, wspaniałym, boskim aniołem w złym piekle na Ziemi.
Jak coś w rzeczywistości może nie być czymś, co na u samej postawy jest boskie? Jak w rzeczywistości może być coś nieboskiego

. Jak się widzi coś złego w czymś, co się widzi, źle się widzi

. Oczywiście, jak ma się jakiś tam ukryty interes w tym, to dobrze się widzi. Widzi się dokładnie to, co się chce widzieć, żeby podtrzymywać jakieś iluzje w sobie.
Widzę często ludzi, którzy na wierzchu, na poziomie swoim świadomym, są dobrzy, uduchowieni itd. Sam taki byłem/jestem. Ale jak popatrzę głębiej, nawet dość płytko, widać, co te osoby nie chcą w sobie widzieć, widać przed czym uciekają. Często jest to zło, które kiedyś tam czyniły, więc wypierają to ze świadomości, a żeby wzmocnić to wypieranie, wchodzą w kolejną iluzję siebie - sztuczną dobrą, uduchowioną wersję samego siebie. I takie ciągłe udoskonalanie się, uduchowianie, żeby uciekać od tego niechcianego "diabła" w sobie.
Sam tak miałem/mam. Część uzdrowiłem tego samookłamywania się. Nie jest to łatwe, szczególnie jak się krzywdziło, zabijało, gwałciło i inne rzeczy robiło w przeszłości.