Czasami zdarza sie tak, że przyciągamy partnera "do naprawienia".
O typowym przykładzie, ze kobieta przyciągnęła jakiegoś nałogowca ( alkoholika, seksoholika czy innego - holika ) to pomijam, bo oklepany. Lub mężczyzna przyciągnął taką partnerkę...
Chodzi mi o taki wariant :
"Cóż on jest taki kochany michu, przytulny, a poza tym nikt inny mnie nie chce, na razie mnie wkurza, ale parę "kosmetycznych" zabiegów, poprawimy, wyrównamy i bedzie znośnie.
Ona jest co prawda taka i taka, ma naleciałości rodem z pralni wojskowej, ale wypolerujemy i będzie ok.
Ona jest taka naiwna i głupiutka - no ale to młode jeszcze jest, podszkoli się, wyedukuje i będzie raj".
Etc, itd, itp.
Otóż uważam, że te scenariusze nie maja szans na spełnienie. Lub maja bardzo małe szanse.
Ponieważ
ta druga osoba jest z nami będąc na takim poziomie na jakim jest. Na bezczelnego.
I jeżeli
to MY czujemy sie od niej lepsi bo wg nas ona wymaga tylko paru kosmetycznych zabiegów , żeby móc z nami harmonizować, to proszę popatrzeć, jaką samoocenę - lub bezczelność i wyrachowanie

- ma taka
niby gorsza od nas istotka.Przecież ona z nami, " lepszymi" sobie koegzystuje ! I nie ma zahamowań

A jak już będzie PO wszelkiej 'kosmetyce', to zostawi swojego Pygmaliona bez żalu.
Bo ?
Za stary/-a, za głupi na jej obecny poziom, za biedny....

Bo tak właśnie bywa, że TO co my nie śmieliśmy zarzucić danej osobie, kierując się litością lub po prostu zasadami dobrego wychowania, ta osoba najczęściej
wygarnie to głośno i wyraźnie nam.I będzie wręcz próbowała zniszczyć lub przynajmniej ośmieszyć swojego "mentora".
Stąd myślę, ze należy dobierac sobie partnera "ze swojej bajki".
MEZALIANSE - jakiekolwiek, nie mają szans.Kiedys tak było. I nadal to jest aktualne.