Witam Wszystkich,
Nie zauważyłem wątku " Przywitaj Się", wiec mam nadzieję, że nie łamię zasad pierwszym postem

A teraz do rzeczy. Czuję, że temat związków jest dla mnie ważny w życiu. Do tej pory z racji uzależnienia nie byłem w stanie trzeźwo spojrzeć na to wszystko i kierować się prawdziwymi uczuciami podczas "poszukiwań" drugiej połowy. Częste zakochiwanie się, poczucie niespełnienia w związku i poszukiwanie tej "idealnej".
Mnóstwo z mojego podejścia wynika z dzieciństwa i wychowania. Pracuje nad tym w terapii konwencjonalnej i zaczynam sporo dostrzegać .Teraz powoli wychodzę na prostą i zadaję sobie pytanie, co dalej? Jeżeli jestem w związku i zaczynam się rozwijać duchowo, podnosić świadomość i wibracje, jaki to będzie miało wpływ na związek? Jeżeli druga strona nie czuje bluesa w ogóle i co najwyżej akcetpuje ( o ile nie narusza to jej wyobrażenia idealnego świata)?
Sytuacja o tyle skomplikowana, że czuję duży wewnętrzny opór przed zadawaniem cierpienia drugiej bliskiej osobie. A jednocześnie czuję, że coś tu nie gra.
Co afirmować, o co się modlić?
A może nie powinienem w ogóle się przejmować?
Z góry dziękuję za pomoc.