Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 111282 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-23, 04:10:13 »
Mi dziś zdarzyło się, że chyba po raz pierwszy (chyba, że mam luki w pamięci) świadomie chwilę medytować, z własnej, nieprzymuszonej woli, bez "manipulacji" Boga, trwało to krótko, ale jakie miłe było.

Medytacja odkąd pamiętam była dla mnie najtrudniejszą techniką rozwojową, mordęgą i ogromnym wysiłkiem. Nawet nie umiem opisać jak wielkie opory miałam przed medytacją. Mało, że ciągle wydawało mi się, że zwariuję, że mój umysł przejmie kontrolę nad mną, że nie wytrzymam i mnie rozsadzi, że haha to jedno z lepszych, Bóg mnie zgwałci, zdominuje i nie będę już miała żadnej wolnej woli, że zniknę, że mojego ja nie będzie i tysiąc innych silnych lęków. Próbowałam ileś tam razy, bezskutecznie.
Z kolei np. uzdrawianie traum, obciążeń było dla mnie już w pewnym momencie chlebem powszednim, który polubiłam i w jakiś sposób się nim jarałam, mogłam wchodzić w silne obciążenia nienawiści, niszczenia, w traumy okołoporodowe, które są jedną z najbardziej hardcorowych rzeczy jakie przerabiałam, ale ni cholery nie mogłam właśnie zacząć medytować i myślałam, że prędzej skonam, niż coś takiego nastąpi. Jednak właśnie dzięki uzdrawianiu miałam okazję doświadczać stanów medytacyjnych, bardzo przyjemnych, które trwały zazwyczaj krótko, ale na szczęście właśnie dzięki nim już wiedziałam o co kaman w tej medytacji. Problem polegał na tym, że one pojawiały się spontanicznie, bez mojej świadomej woli i sobie były, potem znikały. Jednak świadoma decyzja o wejściu w taki stan, powodowała we mnie odruch ucieczki, paniki, ogromnego strachu.
I do czego zmierzam, jak nadmieniłam wcześniej, otóż właśnie dziś świadomie weszłam w taki stan bez żadnych ceregieli :) prawie od razu, jedynie po chwili strach się pojawił ;) Ale mam sposób, powoli będę pozwalała tym stanom po prostu trwać dłużej, a jak się skończą, to będą następne.

Czuję, że właśnie medytacja może zmienić dużo w moim życiu, ta medytacja, od której uciekałam gdzie pieprz rośnie :P
Dziękuję za uwagę :)
« Ostatnia zmiana: 2013-02-23, 04:16:00 wysłana przez carolieen »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-22, 21:34:49 »
Krótka kontemplacja w temacie Boga
" Każda komórka mojej duszy i ciała wraca teraz do pierwotnej wibracji Miłości i Światła z której jestem Stworzona na podobieństwo Boga. Każda komórka mojego ciała i duszy buzuje teraz niekończącym się źródłem energii z której powstałam. Źródło Boskości którym się staję jest nieskończone, niewyczerpywalne, niezniszczalne. Jestem pulsującą Bożą Iskrą dla której wszystko jest możliwe, otwarte, gotowe."

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-02-22, 20:22:19 »
Od jakiegoś czasu pracuję głównie nad relacją z Bogiem, zmotywowało mnie do tego głównie to że robię zabiegi wahadlarskie i chciałem poszerzyć przepływ. Teraz odkrywam że Bóg jest tak ważny, podstawowy do tego żeby żyć bez wysiłku i szczęśliwie, że chcę jeszcze bardziej wzmacniać i wzmacniać ten kontakt :)) Rozwój bez Boga to nie rozwój.

Bóg nam daje sam z siebie i z radością wszystko co próbujemy desperacko osiągnąć po wzorcach kiedy jesteśmy na niego zamknięci.
« Ostatnia zmiana: 2013-02-22, 20:24:26 wysłana przez Sebastian »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-21, 17:26:21 »
małgosia,
dzięki :)

ciągle twierdzę, że pomysł z Thaiti jest całkiem dobry :P rano wstajesz, wdychasz morskie powietrze, idziesz się wykąpać do błękitnego morza, jesz na śniadanie papaję albo mango, idziesz pokopać trochę marchewek w ogródku, zrobić dobry obiad z upolowanej ryby, najlepiej na ognisku, potem chill out i zachód słońca, w międzyczasie pływanie na tratwie albo w jakiejś łódce, rozmowy z tubylcami, picie soku ze świeżo otworzonego kokosa itd. itd. oo bym zapomniała o drzemce w hamaku między palmami :)) takie sobie proste życie w raju

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-02-21, 12:32:25 »
Gdy mi odpuszcza z rodzicami, szczególnie w relacji z ojcem - o wiele mniej boję się Boga. Wychodziły mi ostatnio lęki, że jestem heretykiem i zostanę w jakiś sposób ukarana. Nie miałam ufności do wyższej siły, ani do siebie. Teraz znów nieśmiało zaczynam ufać, że jestem kimś dobrym. Po prostu dobrym i wystarczająco dobrym, aby mieć prawo do szczęścia. Chcę poczuć, że zasługuję i Bóg może mi to dać.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-21, 12:14:45 »
Od paru dni czuję, ze odblokowałam się mocniej na centrum boskiej energii wypływającej z serca - że mniej "pobieram" jej z zewnątrz, a więcej sięgam do niewyczerpanego źródła w sobie - na zasadzie "boskość jest we mnie, ja zawieram się w boskości"; Wcześniej bardziej skupiałam się na otwieraniu na "zewnętrzną boską energię", na "bycie kanałem", pś traktowałam chyba jeszcze boską energię jako "coś poza mną", choć wielkiego, wspaniałego i cudownego.

Czuję jak ta moc boskiej energii płynąca z serca zwiększa poczucie spokoju i jasności-pewności w różnych dziedzinach życia. Czuję też, że tą energią mogę ładnie wpłynąć na resztki blokad między czakrą 3 oka i koroną, które czasem mi wywalają i blokują przepływ. Myślę, ze pełnię przepływu można uzyskać będąc otwartym zarówno na to źródło w sobie, jak i boskość "z zewnątrz"; A potem najpewniej w ogóle zanika ten podział, który jest w gruncie rzeczy bardziej umysłowy.

 :))


małgosia

  • Gość
[#]   « 2013-02-20, 19:41:33 »
carolieen,
Mi Twoje uzdrawianie OMem pomogło :). Część rzeczy rozpuściła się w trakcie, a część łatwiej schodziła, jak ciągnęłam temat dalej, co w sumie myślę jest naturalne w tego typu zabiegach - popychają temat do przodu.

Chociaż marchewki na Thaiti jest są fajnym pomysłem ;) zwłaszcza, że w międzyczasie można się popluskać w ciepłej wodzie i poopalać :)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-20, 01:25:32 »
Tak jeszcze chciałam dodać, jak doświadczałam tego poniżej, to zaczęłam szukać dodatkowych rzeczy, jakichś uwarunkowań poza Bogiem, które powodowały/nadawałyby człowiekowi wartość, ale nic innego tam nie było, dosłownie nic, jedynie on.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-20, 00:07:38 »
Wiecie co, oczyszczałam dzisiaj jakieś bardzo stare i głębokie przekonania na temat samej siebie, takie jakby wryte w to kim jestem, a raczej w to jaka myślę, że jestem. Totalne badziewie, niska samoocena kiedy zaczęłam porównywać się do Boga, ale nic, uzdrawiałam i uzdrawiałam i na koniec kiedy już tego nie czułam tego syfu, poczułam coś zupełnie innego - jak to właśnie Bóg nadaje wartość, nic poza tym. Cała reszta wszystkiego nijak ma się do wartościowości. Wszystkie te wzorce, schematy zachowań, mechanizmy, to co czasem nam się wydaje cenne z poziomu ego, np. poczucie bycia lepszym, mądrzejszym, bardziej oczyszczonym, to wszystko jeden wielki stek badziewia. Bóg jest jakby esencją i nadaje wartość ludziom, z jego powodu ludzie są cenni i wartościowi, są godni, zasługują, z żadnego innego powodu nie, nie ma innego wymyślonego powodu zasługiwania (to, że ktoś ma kasę, że jest ładny, że ma fajną chałupę, tysiąc przyjaciół - to nie nadaje wartości człowiekowi), tylko właśnie obecność Boga. Ona może być przysłonięta tysiącem warstw emocji, zakłamania, strachu, odcięcia, ale i tak nadal pozostaje w nas i nie da się tego pozbyć :P dobry bajer ;)

Może to i banalne co piszę, ale musiałam się przekonać o tym na własnej skórze, poczuć to i przetestować czy to rzeczywiście prawda. I wygląda na to, że tak, ale temat będę zgłębiać :) Przez długi czas zastanawiałam się co tak naprawdę realnie nadaje wartości mojej osobie, czy to co mówię? robię? to jak traktuję ludzi? to jak oni mnie traktują?
Tak siebie często oceniałam - ktoś mnie lubi więc jestem cenna i wartościowa, jednak co jak ktoś mnie nie lubi? o boże, co teraz? ten ktoś mnie nie lubi... czy to świadczy o mojej wartości? w jaki sposób? Nie :)

Żadna z powyższych opcji nią nie jest, jest tylko jedna, ta niezmienna i niezależna od wszystkiego, tylko Bóg nadaje realną wartość, bo jest wartością samą w sobie i choćbyśmy nie wiem jak się starali, tego wyprzeć się nie da. A najlepiej po prostu to odkryć. Także jadę dalej z tym koksem odkrywania siebie, bo czuję, że za rogiem może być jeszcze ciekawiej.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-21, 01:20:22 »
Ten film Atlas chmur, muzyka i w ogóle jako całość dość mocno na mnie wpłynął. Popłakałam się na końcówce, w sumie ta muzyka ma coś w sobie, jest tak delikatna, spokojna i tak głęboka, że porusza pewne moje wewnętrzne części.
Nadal nie wiem co chcę robić w życiu tak na 100% i to mi właśnie wczoraj wypłynęło.

Nie wiedziałam czy rzeczywiście skupić się na pomaganiu innym czy na zupełnie innej ścieżce, modliłam się i modliłam żeby Bóg mnie prowadził. I czułam też, że tej pory to pomaganie nie było oparte z mojej strony na czystych intencjach, a na ego - żeby się pokazać, że umiem, żeby się lepiej poczuć, stąd też czasem ogarniała mnie frustracja, a zadowolenie było chwilowe, nie było tam podskórnego szczęścia z powodu tego co robię. Wiec zaczęłam się modlić o oczyszczenie intencji dt pomagania ludziom, że jeśli ma to być oparte na ego to niech się to po prostu nie stanie, chcę by to było powodowane z czystego serca z mojej strony, z chęci, z miłości. Wiec nie wiem jak będzie dalej, może zupełnie tego zaprzestanę i pójdę inną drogą.
Czułam tak mocno jakie to jest bezsensowne kiedy chcesz pomagać innym, ale nie sprawia ci to radości, kiedy robisz to z innego powodu niż miłość, żeby właśnie się pokazać, zaistnieć, nijak ma się to do Boga... wiec nie wiem, odpuszczam na razie, może rzeczywiście będę sadzić marchewki gdzieś na Thaiti i tam nauczę się z czystego serca bycia z ludźmi, przejawiania miłości bezwarunkowej i moje ego w końcu pójdzie sobie hen hen.
Czuję też, że to duża odpowiedzialność pomagać innym i tu serio trzeba mieć czyste intencje żeby to miało ręce i nogi
i jeśli będzie to moja droga, to się boję, że mogę jej nie sprostać.

I jeszcze jedno, co pewnie zabrzmi jak jakaś misja do odreagowania, ale od iluś lat miałam wewnętrzne poczucie, że jestem tu po coś, by zrobić coś ważnego dla ludzi. Kiedyś stwierdziłam, że najpierw muszę naprawić swoje życie, a potem dopiero zabiorę się za innych, tak też zrobiłam.
Teraz po latach ponownie to odczucie, że jestem tu by zrobić coś ważnego, wraca. I czuję, że to wcale nie płynie z ego, że jest w tym jakieś boskie prowadzenie, jakby plan. Jednak muszę najpierw do tego dojrzeć ;)


carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-17, 03:28:01 »
Starfire,
Cytuj
Wow, jakbym przeczytała opis tego, co się dzieje teraz w moim życiu :) No może z tą różnicą, że na liście marzeń są 2, w tym jedno tak wielkie i banalne zarazem, że nie mogę pojąć dlaczego jeszcze się nie realizuje :/ (Choć jak spojrzę na swoje intencje i rzucę na to karty, to w sumie wiem dlaczego :P) Anyway, dzięki i niech nam się układa :)

to masz odpowiedź :) mam takie głębokie odczucie, że rzeczywiście z czystymi intencjami i pełnym poddaniem się Bogu mielibyśmy wszystko co dla nas najlepsze po prostu wyłożone na tacy, bez żadnego wysiłku z naszej strony, samo by się działo i przychodziło.

Pewno, niech nam się spełnia! :)

PS. Mi jednak cały czas trudno pojąć swoją własną boskość, pochodzenie (nie mam na myśli żadnego aniołkowa), po prostu to, że na jakimś poziomie jestem zupełnie doskonała i pełna w każdym calu wszystkiego co najlepsze. I wiem, że właśnie ogarnięcie tego tematu jest dla mnie najistotniejsze, odkąd pamiętam, zrozumienie kim jestem. No tak, a niby o co w tym całym rozwoju duchowym chodzi? :P masło maślane, jednak czuję, że chcę to napisać :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-16, 21:01:19 »
Mela:

Wow, jakbym przeczytała opis tego, co się dzieje teraz w moim życiu :) No może z tą różnicą, że na liście marzeń są 2, w tym jedno tak wielkie i banalne zarazem, że nie mogę pojąć dlaczego jeszcze się nie realizuje :/ (Choć jak spojrzę na swoje intencje i rzucę na to karty, to w sumie wiem dlaczego :P) Anyway, dzięki i niech nam się układa :)

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-16, 20:54:05 »
carolieen
Ze zdziwieniem stwierdzisz, ze jestes ta sama Karolina, z mniejszym bagażem czegoś, co cie uwieralo :)

Clint
Haha, ciekawie i zabawnie piszesz. Najdoskonalsze postrzeganie, to wielozmysłowe czucie, wiec sam umysl jest zbyt kiepski, w porownaniu do tego, co cie czeka, gdy zacznie wspolpracowac z odczuciami ciała. Gratuluje ze zauwazyles podswiadomie iz posiadasz cialo, w ktorym plyna emocje, uczucia. ;)


carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-16, 17:40:47 »
Stoję od jakiegoś czasu na progu poznania samej siebie, odkrycia kim ja tak naprawdę jestem. Trochę mam opory i boję się przejść dalej, bo wiem, że potem moje życie może się bardzo zmienić. Jakby ta definicja samej siebie od strony doświadczenia tego, będzie miała ogromny wpływ na moje życie. Czuję, że wtedy wiele limitów może zniknąć i cuda mogą zacząć się dziać. Stąd też chyba ten opór, ale powoli zbliżam się do przekraczania go.

Ostatnio pisałam list do Boga z kilkoma moimi marzeniami, w trakcie pisania czułam totalny spokój, luz i żadnego oporu, pragnień odnośnie tego co chcę, jakby to było w pełni dla mnie osiągalne, jakby to już było, jedynie kwestia czasu została i przypuszczam uwalniania oporów kiedy się pojawią. Fajne to było :)
Pomyślałam, że przez jakiś czas chciałabym pracować dla firmy zajmującej się ekologią, prowadzić dla nich badania, pisać sprawozdania i artykuły, do tego mieć świetną ekipę i dużo podróżować w związku z tą pracą. Zobaczę czy Bóg rzeczywiście ma to dla mnie, bo próbuję mu poddać całe swoje życie :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-14, 01:04:54 »
Haha, co za szaleństwo - że niby mam "czuć" zamiast "wiedzieć". Mam przestać korzystać z moich genialnych zdolności analitycznych, które na bazie znanych czynników dostarczały mi informacji o najbardziej prawdopodobnych scenariuszach wydarzeń. Zamiast tego mam się wsłuchiwać w swoje uczucia. Uczucia!

...


W pierwszej chwili poczułem to wszystko jak kompletny chaos bez kontroli i panowania nad czymkolwiek, a potem do mnie dotarło, że pś kierowanie się uczuciami utożsamia z agresywnym ojcem, który kierował się emocjami. Z drugiej strony chyba się już zmęczyłem myśleniem na tyle, że jestem w stanie zaryzykować i zacząć się uczyć zupełnie nowego podejścia do wszystkiego. A w pierwszej chwili mnie to lekko wstrząsnęło, bo to mi wywala do góry nogami fundamenty nawet mojego rd.