Ten film Atlas chmur, muzyka i w ogóle jako całość dość mocno na mnie wpłynął. Popłakałam się na końcówce, w sumie ta muzyka ma coś w sobie, jest tak delikatna, spokojna i tak głęboka, że porusza pewne moje wewnętrzne części.
Nadal nie wiem co chcę robić w życiu tak na 100% i to mi właśnie wczoraj wypłynęło.
Nie wiedziałam czy rzeczywiście skupić się na pomaganiu innym czy na zupełnie innej ścieżce, modliłam się i modliłam żeby Bóg mnie prowadził. I czułam też, że tej pory to pomaganie nie było oparte z mojej strony na czystych intencjach, a na ego - żeby się pokazać, że umiem, żeby się lepiej poczuć, stąd też czasem ogarniała mnie frustracja, a zadowolenie było chwilowe, nie było tam podskórnego szczęścia z powodu tego co robię. Wiec zaczęłam się modlić o oczyszczenie intencji dt pomagania ludziom, że jeśli ma to być oparte na ego to niech się to po prostu nie stanie, chcę by to było powodowane z czystego serca z mojej strony, z chęci, z miłości. Wiec nie wiem jak będzie dalej, może zupełnie tego zaprzestanę i pójdę inną drogą.
Czułam tak mocno jakie to jest bezsensowne kiedy chcesz pomagać innym, ale nie sprawia ci to radości, kiedy robisz to z innego powodu niż miłość, żeby właśnie się pokazać, zaistnieć, nijak ma się to do Boga... wiec nie wiem, odpuszczam na razie, może rzeczywiście będę sadzić marchewki gdzieś na Thaiti i tam nauczę się z czystego serca bycia z ludźmi, przejawiania miłości bezwarunkowej i moje ego w końcu pójdzie sobie hen hen.
Czuję też, że to duża odpowiedzialność pomagać innym i tu serio trzeba mieć czyste intencje żeby to miało ręce i nogi
i jeśli będzie to moja droga, to się boję, że mogę jej nie sprostać.
I jeszcze jedno, co pewnie zabrzmi jak jakaś misja do odreagowania, ale od iluś lat miałam wewnętrzne poczucie, że jestem tu po coś, by zrobić coś ważnego dla ludzi. Kiedyś stwierdziłam, że najpierw muszę naprawić swoje życie, a potem dopiero zabiorę się za innych, tak też zrobiłam.
Teraz po latach ponownie to odczucie, że jestem tu by zrobić coś ważnego, wraca. I czuję, że to wcale nie płynie z ego, że jest w tym jakieś boskie prowadzenie, jakby plan. Jednak muszę najpierw do tego dojrzeć
