dla mnie najzdrowsze pojmowanie Boga, to Bóg to ja a także coś więcej niż Ja
Grunt to to żeby nie zamykać boga ani w sobie ani na zewnątrz. Dajmy wolność Bogu aby działał poprzez nas a także aby mógł działał z zewnątrz nas poprzez innych
Nie ważne z jakiego źródła działa bóg, ważne że pozwalamy na to żeby działał 
Ja też tak to widzę

Nawet niedawno o tym pisałam. Chyba to przekleję

)
"Poczułam, że Bóg (moja prawdziwa natura) to nie tylko JA, ale coś więcej. Bóg to doskonała natura we mnie i innych ludziach. Bóg to jedność nas wszystkich.
To dlatego, gdy szczerze życzymy szczęścia innym, to tak jakbyśmy sobie życzyli (i wtedy to szczęście przychodzi). I odwrotnie: gdy życzymy szczęścia sobie, to innym też, gdy kochamy siebie, to innych też kochamy, nie ma innej możliwości

To dlatego mówimy, że „Bóg działa przez innych ludzi”. A czemu nie miałby działać, skoro jest tak samo w nas, jak i w nich?

"

)
A co do mojego wcześniejszego tekstu w tym wątku, to chodzi o to, żeby odrzucić wszelkie wyobrażenia o Bogu. I temu ma służyć zwrócenie się do siebie i poznanie siebie (czyli tego, co "namacalne"), bo zaczynanie od poznania Boga bez poznania siebie, może prowadzić do zwykłego pielęgnowania wyobrażeń o Bogu.