hmmm ...
Do niedawna myślałam, że istnieją jakieś zewnętrzne wzorce, obiektywne ideały, do których należy dążyć i je osiągać. Dotyczyło to pracy, związku, bycia rodzicem itp.
Teraz dochodzę do wniosku, że nie ma czegoś takiego jak zewnętrzne wzorce i obiektywne ideały. Jest doskonałość w nas i wzorce, które stworzyliśmy sobie w swoim umyśle aby tę doskonałość osiągnąć.
Tyle tylko, że te wzorce mają się nijak do naszej prawdziwej natury i doskonałości w nas.
Czyli żeby przejawiać swoją wewnętrzną doskonałość, wystarczy zamiast dodawać sobie kolejne etykietki, pozbyć się tych, które już zdążyliśmy nazbierać. Bez konkretnych oczekiwań jaka ta nasza prawdziwa natura jest. Pozwolić się pozytywnie zaskoczyć.
Ja od niedawna uczę się patrzeć na świat i ludzi bez tych wyuczonych wzorców. Nie zawsze się udaje, ale ide do przodu
To takie moje luźne rozważania
