Sylvia
Zbyt wiele osób przykrywa nim ukrytą interesowność. Są inne słowa, które oddają prawdę o miłości.
ale to dziwne podejście, z tego powodu że wielu ludzi rozumie czy ukrywa pod słowem "miłość" zupełnie co innego, albo łączy to w różny dowolny sposób w efekcie to słowo też do Ciebie nie przemawia? i przez to nie chcesz go używać? czy dotyczy to nagle tylko słowa "bezinteresowność"
a nie lepiej oczyścić sobie intencje i znaczenie tego słowa? na mój gust warto, bo jest powszechnie używane w duchowym kontekście i w prosty sposób pokazuje różnice między tym co duchowe, a tym co egoistyczne, oznacza coś co jest ponad uwarunkowaniami ziemskimi i wynosi ponad nie oraz wpływa na te uwarunkowania zamiast im ulegać (wiele przykładów bezinteresownych działań mistrzów i ich znaczącego wpływu na losy świata i ludzi)
co do pytania: rozwijam je tak samo jak inne boskie cechy, poprzez praktykę duchową : )
a z przejawiania i rozwijania duchowych cech to na mój gust najlepiej
dawać to co duchowe w sposób jak najbardziej bezwarunkowy w efekcie przekładać to na jak najbardziej bezinteresowne działania, nawet jeśli się jest na wszystkich innych polach całkowicie interesownym (i też jakoś tam przejawia się w tych interesownych działaniach to co duchowe), to takie absolutne minimum, ale żeby zacząć to robić to
warto na początek zrozumieć istotną różnicę między interesownością i bezinteresownością, to jest jak różnica między rozwojem duchowym a osobistym, bez tego będzie się to mieszać i wypaczać znaczenia, albo podejmować interesowne działania (skupione na własnych osobistych celach czyli w pełni uzależnione od korzyści własnych) które uznaje się błędnie za czysto duchowe, nie odróżniając w tym tego co egoistyczne, od tego co duchowe, albo dla odmiany udowadniając (wbrew wielu pozytywnym przykładom), że nie da się inaczej... ze względu na uwarunkowania ziemskie
więc warto wydzielić taką przestrzeń i czas w swoim życiu w którym się coś takiego (poza systemem i strukturą wewnętrznych i zewnętrznych uwarunkowań) systematycznie jednak robi i uważnie badać swoje motywacje w tym działaniu, może to być np. wolontariat, a w moim przypadku jest to takie bardzo ograniczone i na wolontariat wciąż mnie nie stać, nad czym jakby ubolewam, ale wciąż nie potrafię się przełamać... ale dla odmiany jest to aktywność czysto duchowa w postaci centrum duchowego - można sobie przyjść i wspólnie popraktykować, doświadczyć i przyjąć trochę boskich błogosławieństw, wchłonąć duchowych energii itd. zupełnie bez żadnych zobowiązań czy opłat, coś jak w kościele, ale z racji rozmiaru sam pokrywam niewielkie koszty tego i tylko dokładam do tego przedsięwzięcia, dbam o to żeby to takie zostało : ) bo to dobry przyczółek i jak mi coś w końcu piknie w kierunku rozwijania i przejawiania duchowości i przekładania tego na duchowe działania, wtedy będzie można to bardziej rozwinąć,
a w tej aktywności poza stworzeniem warunków nie daję innym nic od siebie - jest to od początku prosty przekaz pochodzący od przejawiającego bezinteresowność mistrza (program został zaakceptowany przez niego) który to mistrz
w całości poświęcił swoje życie pomaganiu innym, (mimo że doświadczał z tego powodu wielu trudności)... i robi to też po śmierci, czyli mamy tu taką małą filię pewnego bezinteresownego przedsięwzięcia duchowego (duchowej misji) na większą skalę, w którym mieszczą się z jednej strony zarówno ci którzy całkowicie poświęcili swoje życie (weszli na ścieżkę wyrzeczenia) jak i z drugiej strony tacy jak ja, gdzieś tam na antypodach idący powoli okrężną drogą, żyjąc jakimś tam swoim życiem rodzinnym, zajętych realizowaniem osobistych celów i biorący z tego duchowego przekazu bardzo ale bardzo mały wycinek, ale w taki sposób żeby zachować jak najwięcej z tego tchniętego w tę misją
Ducha którego naturą jest bezinteresowność i mimo wszystko jakoś ten zalążek pielęgnować i rozwijać, co by to ziarenko nie uschnęło, a może kiedyś wykiełkowało? : )
np. niedawno mieliśmy miłych gości, którym się fajnie otwierały czakry korony w trakcie (żadna w tym moja zasługa), przyszli znienacka, wspólnie popraktykowaliśmy... i tyle ich widziałem i miło wspominam : ), niezależnie od tego podtrzymujemy w ten sposób duchowe pole i rozprzestrzeniamy duchowe wibracje dla dobra świata, wspierające rozwój duchowy i dobrobyt każdego, niezależnie od stopnia rozwoju, pochodzenia, religii czy ścieżki, oraz wpływa to pozytywnie na dobrostan czyli harmonię 5 elementów natury, w prowadzeniu tego
nie mamy żadnych motywacji i korzyści osobistych, które by to działanie warunkowały (w rodzaju robienia tego tylko pod warunkiem osiągania zysków, docenienia, miłego samopoczucia etc.), częściej są z tego problemy, często i długo polegało to na przełamywaniu wewnętrznych oporów przed wchodzeniem w te energie, które automatycznie wynoszą na wierzch różne ograniczenia wewnętrzne i konflikty zewnętrzne... a czy jest to w pełni bezinteresowne działanie? ano nie, (ja np. liczę na to, że zetrze czy rozbije to w końcu skorupę mojego ego, bo widzę w tym taki bardzo duży potencjał, którego wciąż nie jestem w stanie bardziej niż w kilku procentach użyć) ale jest to dobry sposób rozwijania tego bo:
-
bezinteresowną miłość najłatwiej rozwija się podejmując jak najbardziej bezinteresowne (ponadosobowe) działania z uczuciem bezwarunkowej miłości w sercu, bo tak się ona najpełniej przejawia w czystej postaci, więc niezależnie od rozmiaru tego czy innego działania, liczy się to co się pod nim kryje czyli pewien sposób!: Budda umierając miał przy sobie mały pieniążek który bardzo cenił, bardziej od złota i pieniędzy wydawanych przez bogaczy na buddyjskie świątynie - był to pieniążek który nosił przy sobie odkąd dała mu go bardzo uboga kobieta, dała mu w ten sposób wszystko co wtedy posiadała, czyli zrobiła to w takim duchu całkowitego poświęcenia/bezinteresowności i to sprawiło, że nabrał on wielkiej wartości w oczach Buddy : )
a co do innych słów oddających prawdę o miłości: tak czy siak sprowadza się to do tego że interesowna miłość nie jest miłością totalną, tylko ograniczoną przez tenże interes własny, w przeciwieństwie do bezinteresownej miłości i z tego wynikają
istotne różnice w sposobach działania swego czasu pewien mistrz stwierdził że musi w sobie trochę ograniczać odczuwanie miłości, bo wchodząc w taką totalną miłość, nie byłby w stanie prowadzić swoich uczniów, ale nie kierował się w tym swoim interesem ( nie byłoby wtedy takiej potrzeby, gdyż nie byłoby totalnej miłości), ale kierował się dobrem, czyli miłością do uczniów ; )