Inga
Dawno temu czyniłam wiele zła a teraz być może zgodnie z tym prawem to zło wraca do mnie. A jeżeli to jest prawo, to nie ma od tego ucieczki i całe to zło musi do mnie wrócić. I z tego powodu, być może u mnie nie da się niczego zmienic, bo to zło przecież musi wrócić.
Myślę, że nie o to chodzi, zresztą takiej wykładni nie pisałem. Karma się materializowała, bo nie znałaś sposobów usuwania jej. Ona już zrobiła swoje na przestrzeni wieków i teraz wcale nie musisz oczekiwać jakiejś odpłaty. To wszystko już nastąpiło, a teraz pracując nad sobą zmieniasz negatywne wzorce, odnajdujesz przyczyny i jest coraz lepiej. Ty teraz pracujesz nad poprawą swojego życia a nie nad pogarszaniem.
Tak myślę, jestem prawie pewien, że Tobie ktoś wmówił, że za każde nawet drobne przewinienie spotka Cię kara, że będziesz bardzo dokładnie rozliczana. I to może być sprawa z bardzo odległych czasów.
Ja też miałem podobnie, i to nie jeden raz, takie różne nauki mi wmawiano, np. że Bóg na mnie patrzy i widzi każdy nawet najmniejszy grzech i na sądzie mnie rozliczy, albo np. sytuacja: jak nabroiłem za bardzo, to próbowałem oszukać władców karmy.
Przyczyną są właśnie wierzenia, że trzeba tak dokładnie odpracować odpokutować to co się złego zrobiło. To dlatego u Ciebie czy u mnie taka materializacja nastąpiła. To można było zmienić, bo wcale tak nie musiało się realizować. Te przekonania powodują że tak się właśnie dzieje.
Być może moje obecne wcielenie zakończy się tak jak poprzednie ( i wszystko na to wskazuje) czyli śmiercią w cierpieniach. Bo ja tego zła uczyniłam naprawdę bardzo dużo. A to że nie daje się niczego z tym zrobić, wskazuje na to że wraca poprzez odbicie tamto zło.
A prawo działa zawsze i bezwzględnie.
To są fałszywe przekonania, w które człowiek uwierzył na podstawie jakiś pozornych zależności. Te fałszywe przekonania sie przyczyną naszych nieszczęść. Ja przestałem tworzyć zasady, przekonania, bo często było tak że mnie ograniczały zamiast porządkować mi życie. Oczywiście najlepiej rozwijać intuicję.
Tak jak opisałem, myślę, że nie chodzi o prostą zależność na zasadzie odpłaty, odbicia. Każdy w zależności od swojej jakby natury może inaczej to przeżyć. Może jest tak, że ktoś z wzorcami ofiary będzie chciał doświadczyć na sobie tego, co zrobił komuś, a ktoś z wzorcami pomagania będzie pomagał osobie, którą skrzywdził, a ktoś rozwijający się duchowo będzie uwalniał, oczyszczał i oboje na tym skorzystają, bo w miejsce nienawiści pojawi się przebaczenie a może nawet miłość.