Autor Wątek: Klątwy  (Przeczytany 28036 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:27:36 »
Na podstawie własnej karmy widzę że wszystkie cierpienia których dośwaidczam w ramach pokuty za to co zrobiłam kiedyś ludziom, serwuję sobie sama z powodu poczucia winy. I gdyby nie moje poczucie winy to żadne zło by do mnie nie wróciło.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:22:59 »
Utrata zycia przez powieszenie ma się nijak do tego co zrobili.
Znam więcej przypadków rozwijających się hitlerowców, którzy nie ponieśli konsekwencji swoich czynów.
A nie ponieśli ponieważ sami się nie ukarali.
I dlatego sprawiedliwość karmiczna to dla mnie bajki.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:18:06 »
Mengele faktycznie mógł czuć się niewinnie i zmarł dopiero w wieku 70 lat utopiwszy się w rzece.
to był moim zdaniem specjalny przypadek - negatywna wersja wibracji 22 oznaczająca zło trudne do zniszczenia.w sumie nie wiemy w jakich warunkach odrodził się Mengele, wydaje mi się ,że zło odpokutuwujemy nawet w przyszłych wcieleniach (co się objawia niemiłymi zdarzeniami, chorobą itp.)
Natomiast czołówka hitlerowskiej wierchuszki jednak dosyć szybko straciła  życie.
 Ale faktycznie podobno wśród rozwojwców też są byli ss-mani (może nie aż tylu ilu widzi ich Sławomir Majda) i żyją w miarę normalnie , a nawet dobrze.
Może karma jest ,ale w pewnych przypadkach w zawieszeniu i jak człowiek się rozwija , nie musi się zaktywować, tylko ulega transformacji ?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:17:44 »
Inga,

 Ja nie rozumiem, dlaczego istota czuajca sie w pelni niewinnie mialaby czuc potrzebe wyrzadzania innym "zla", czyli wtracania sie w nie swoje sprawy.
W pełni niewinnie czują się tylko istoty oświecone więc ta dyskusja ich nie dotyczy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:02:10 »
Jeżeli wierzyć że każde zło musi wrócić do nadawcy, to jak wytłumaczyć że Mengele żył sobie miło i przyjemnie do samej starośći?
Nie da się tego inaczej wytłumaczyć niż tym że czuł się niewinnie z tym co zrobił i dlatego żadne zło do niego nie wróciło.
A jeżeli w przyszłym wcieleniu dalej będzie się czuł niewinnie to nadal żadne zło do niego nie wróci.

A w kolejnym wcieleniu może wejść w rozwój i wszystko sobie przebaczyć i w ten sposób żadne zło do niego nie wróci na zasadzie akcji i reakcji.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 08:45:56 »
A tu Witek wytłumaczył że krzywdziciel wcale nie jest karany dzięki jakiemuś tajemniczemu prawu, które sprawia że zło samo i automatycznie do niego wraca za pomocą akcji i reakcji lub poprzez odbicie się. I krzywdziciel wcale nie dostaje tyle na ile skrzywdził innych.

"Sprawiedliwość karmiczna jest tu w tym, że dałaś Leszkowi w szpitalu dostęp do swojego umysłu i on z tego skorzystał. To był układ na który oboje zgodziliście się. Nie ma kary, ale nie ma też zabierania ludziom możliwości dogrywania się, również takimi intencjami. Nie ma w tym sprawiedliwości na zasadzie że ktoś zostaje ukarany za krzywdy które wyrządził innym. Ceną jaką się za to płaci z punktu widzenia krzywdziciela jest (do czasu puszczenia obciążeń) własne zniszczenie i degradacja związane z podtrzymywaniem takich intencji.
Tak jak mówię, krzywdziciel karmicznie cierpi na skutek zniszczeń powodowanych przez swoje intencje do krzywdzenia. Te skutki mogą być inne niż u osób które krzywdzi. Pod tym względem krzywdziciele są bezkarni bo inne skutki u nich się pojawiają. Oni ponoszą skutki na swój sposób, ale mniej krzywdzące, z tego względu że nie mają intencji do krzywdzenia samych siebie i do tego by ich krzywdzono. Tak to działa"


Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 08:40:53 »
Inga:
Tu działa prawo fizyki o wzajemnym oddziaływaniu- akcji i reakcji. Każdej akcji towarzyszy reakcja.

Prawo karmy i tak działa nawet jak czujemy się niewinni. Prawo karmy jak każde inne prawo duchowe po prostu jest i działa, i nie potrzebuje jakiegoś wykonawcy czy nadzorcy. Tak jak koncentrując się nad czymś dajemy temu energię, tak wysyłając zło wzmacniamy je.

Kiedy popełnimy przestępstwo, to nie zostaniemy ukarani tylko dlatego, że czujemy sie niewinni?

Prawa fizyki dotyczą materii i nie działają w przypadku psychiki.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 22:07:01 »
Tak, intencje to podstawa. Często jest tak, że one wystarczają, kiedy jest drobna sprawa. To co opisałem, dotyczy bardzo silnych związków. Ja przy swojej ciężkiej karmie muszę się nagimnastykować, żeby to poodkręcać, ale wiele osób jak nie ma tyle zakręceń, to puszcza łatwo i szybko.
 

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 21:58:23 »
Tak,  to ma sens.
Czylu karma oczyszcza się i uzdrawia wraz z uzdrowieniem intencji. Moze uproszczenie,  ale chyba tyle na piczatek wystarczy,  aby przestać w kólko odgrywać stare schematy

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 21:54:54 »
Indra
Właśnie z prawem karmy jest tak, że łatwiej sie go czuje a trudno sie o nim pisze. Bo to gra intencji, jak mówi Leszek, a potem z tym kołem jest już płynnie. Ktoś chce dalej tkwić w kole karmy, bo mu to odpowiada albo mu sie tak wydaje, a ktoś inny powie dość i zmienia intencje i w ten sposób zaczyna się zmiana układu, czy wyjście poza układ.

Cytuj
Czy tak zwany kat ma przez wcielenoa ponosic skutki skutki dawnych czynów,  nawet jezeli już zmienił intencje?

Jeśli kat zmienił intencje, to myślę, że zmienia się relacja, a ten proces jest zależny od np. wielkości karmy, naszych działań nad uwolnieniem i również, jak zauważyłem, od osób związanych z nami w sensie takim, że np. trzeba coś poprzebaczać czy potrzeba trochę dłuższego czasu by sie uzdrowiło.
Byłem zdziwiony, jak będąc w przeszłości w różnych relacjach, osoby agresywne mocno trzymały chęć odwetu w stosunku do mnie, takie decyzje podjęły żeby się zemścić na mnie dokładnie w taki sam sposób jak ja im zrobiłem, niektórzy nawet w sposób zwielokrotniony, ale były też takie osoby które nie miały intencji odwetu w stosunku do mnie i nie przypominam sobie, żebym wszedł w koło karmy z nimi. To co poczułem do nich, to wielka wdzięczność dla nich za to że tak się zachowały wobec mnie.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 21:21:13 »
Mateusz
Więc w jaki sposób mozna wyrwać się z tego koła prawa karmy? Czy tak zwany kat ma przez wcielenoa ponosic skutki skutki dawnych czynów,  nawet jezeli już zmienił intencje?

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-17, 21:13:05 »
"Jak to się ma do wolnej woli? Do tego że to my w 100% jesteśmy odowiedzialni za to co nas spotyka i to my w pełni kierujemy swoim życiem?
Czy wierzenie- Jak zrobię coś złego to to zło do mnie wróci - nie jest ograniczające?"

Mamy wolność wyboru ale na pewnym etapie (do oświecenia ) nie jesteśmy wolni od konsekwencji naszych wyborów.
Prawdziwie wolni jesteśmy  wtedy , kiedy możemy czynić wyłącznie dobro sobie i innym.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-17, 20:50:07 »
Inga:
Cytuj
To może wytłumacz jak działają prawa fizyki w przypadku klątw czy też innego zła i w jaki sposób one na mocy tych praw wracają do nadawcy.

Tu działa prawo fizyki o wzajemnym oddziaływaniu- akcji i reakcji. Każdej akcji towarzyszy reakcja.

Cytuj
Kto czuje się niewinnie wysyłając zło to nie spotyka go za to żadna kara.

Prawo karmy i tak działa nawet jak czujemy się niewinni. Prawo karmy jak każde inne prawo duchowe po prostu jest i działa, i nie potrzebuje jakiegoś wykonawcy czy nadzorcy. Tak jak koncentrując się nad czymś dajemy temu energię, tak wysyłając zło wzmacniamy je.

Kiedy popełnimy przestępstwo, to nie zostaniemy ukarani tylko dlatego, że czujemy sie niewinni?
 

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-17, 13:12:40 »
Inga,

Cytuj
To może wytłumacz jak działają prawa fizyki w przypadku klątw czy też innego zła i w jaki sposób one na mocy tych praw wracają do nadawcy.

Z tego co wiem i mam okazje obserwowac, wszelkie klatwy i zlorzeczenia - czyli negatywna energia - poslana w strone innych, moze sie doslownie "odbic" od adresata, jesli ten jest energetycznie czysty i energii nie przyjmie. Ta odbita energia moze byc wzmocniona i wyrzadzic jeszcze wieksze szkody nadawcy.

Jesli zas nadawca dobrze wybierze ofiare (np. kogos z poczuciem winy albo zasyfionego energetycznie), to bezposrednich konsekwencji ponosic nie musi.

A jesli mowisz o karaniu sie za zlo, ktore wyrzadzamy - to, co nasza osobowosc odbiera jako "kare" moze pochodzic od Wyzszej Jazni. Jest to sygnal, ze oddalamy sie od Nas prawdziwych. Ja nie rozumiem, dlaczego istota czuajca sie w pelni niewinnie mialaby czuc potrzebe wyrzadzania innym "zla", czyli wtracania sie w nie swoje sprawy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-17, 12:45:40 »
Nigdy nie jesteśmy karani bez wyrażenia na to zgody. Kto czuje się niewinnie wysyłając zło to nie spotyka go za to żadna kara. Zawsze karzemy się sami chociaż jest to wykonywane rękami innych.