Autor Wątek: Klątwy  (Przeczytany 28039 razy)

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:47:57 »
to że ofiara powinna być ukarana bo prowokuje oprawcę to jakieś absurdalne i nieludzkie  stwierdzenie
To oprawca powinien być ukarany; chodziło pewnie o to ,że ofiara mając gdzieś intencje cierpienia może  - na zasadzie prawa dogrywania się intencji niestety przyciągnąć kogoś z chorymi intencjami zadawania bólu.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:43:44 »
Ja akurat piszę ,że zło owszem co do zasady w jakiś sposób wróci ,ale wspomniałem też o możliwości transformacji karmy poprzez zmianę intencji.

"A ty miałeś taki przypadek jak opisujesz? Co do ciebie wróciło? Co sobie uśwaidomiłes? Jak zadośćuczyniłeś? "
Oczywiście. gdy byłem dla kogoś niemiły dając tylko upust swojej negatywności,bywało ,że  szybko spotkała mnie niemile zdarzenie. Odkryłem ,ze bycie dobrym i uświadomienie sobie swoich nie zawsze do końca czystych intencji jest skuteczną tarczą na niemile zdarzenia. To czym emanuję wróci do mnie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:34:09 »
W innym wątku piszecie że ja jako ofiara powinnam być ukarana, bo to ja prowokuję oprawcę do ataku na mnie.
W tym wątku piszecie że każde zło uczynione przeze mnie wróci do mnie czyli że spotka mnie za to kara, bo takie jest prawo karmy i poniosę konsekwencję tego co robię.

Naprawdę można sobie namącić w głowie czytając to wszystko i wierząc w to.

Barnaba
A ty miałeś taki przypadek jak opisujesz? Co do ciebie wróciło? Co sobie uśwaidomiłes? Jak zadośćuczyniłeś?
No chyba że nigdy nie uczyniłeś niczego złego w tym wcieleniu ani w przeszłych.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:29:56 »
Wydaje mi się ,ze jeśli wróciło, zabolało i w efekcie nastąpiło uświadomienie ,że zrobiło się coś wcześniej źle to wtedy  zależy to od świadomości danej osoby co będzie dalej- czy będzie się tylko karać czy może dokona zadośćuczynienia z mocnym postanowieniem poprawy , i czy będzie rozwijać się duchowo przebaczając sobie  i oczyszczając podświadomość i zmieniać tym samym swoją karmę

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:06:37 »
"A co to jest ponoszenie konsekwencji własnych czynów?"
Wg mnie jest to zwrot karmiczny na miarę naszych intencji i czynów - to co robiliśmy innym ,zostanie nam uczynione lub wróci w innej bolesne/obciążającej  formie.


No a jak wróci i my w ten sposób odpokutujemy za nasz czyn to już potem to wszystko znika z naszej podśwaidomości? Już czujemy się niewinni? Co się dzieje z tym dalej?

leon

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:49:59 »
Są przypadki np w przypadku klątw pokoleniowych iż spadają na daną np rodzinę  czyniąc to do 7 pokolenia za czyn popełniony   np w rodzinie czy przez osobę 2 bub 3 pokolenia wcześniej.  Są to tak zwane klątwy co spadają  do siódmego pokolenia. W tym przypadku dana rodzina - obecna nie jest nic winna a jednak dziedziczy klątwę .  O klątwie o której pisze jest to klątwa spadająca na przyszłe pokolenia za zamordowanie kogoś lub wydanie kogoś na śmierć . Kiedyś sam nie wierzyłem w to , ale znam co najmniej trzy przypadki o których mówią mieszkańcy  o obserwuje  to zjawisko  i to by się zgadzało

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:37:27 »
"Bo jeżeli zgodnie z tym prawem wróci do mnie całe zło które uczyniłam, to tylko mogę czekać aż ono wróci, bo przecież prawu się nie sprzeciwię i go nie zmienię.
Ciagle mam przed oczami toczące się bezwzlędnie i miażdżące koło karmy przed którym nie ma ucieczki i nie da rady go zmienić.
A przecież mogę sobie przebaczyć, mogę zmienić intencje i nie ponosić konsekwencji zła które uczyniłam, czyli nie muszę być karana chociaż zrobiłam coś złego."

Ja też uważam,że zmieniając intencje,szczerze żałując za popełnione zło wraz  z jasną  motywacją nie popełniania tego nigdy więcej w przyszłości, można zmienić swoją karmę i wtedy nauka przez ponoszenie konsekwencji swoich czynów być może nie jest potrzebna

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:33:04 »
"A co to jest ponoszenie konsekwencji własnych czynów?"
Wg mnie jest to zwrot karmiczny na miarę naszych intencji i czynów - to co robiliśmy innym ,zostanie nam uczynione lub wróci w innej bolesne/obciążającej  formie.
Zgadzam się ,że nie zawsze wydaje nam się to oczywiste i taki przypadek i inne  mogą postawić w wątpliwość istnienie tej karmicznej sprawiedliwości. Sam mógłbym też znaleźć podobne przykłady, Ja się jednak uprę intuicyjnie i bazując na wielu innych obserwacjach,że co do zasady karma działa jak nie tak to inaczej...
Strzygi nie mają Wyższego Ja , chyba mogą najwyżej   psuć i dokuczać innym za to w świecie materialnym  nierzadko świetnie sobie radzą. I faktycznie gdzie tu sprawiedliwość ktoś zapyta. No nie znam się na strzygach, powstały zdaje się jako chore wymysły ludzi i może też jako takie zostaną unicestwione.


« Ostatnia zmiana: 2013-09-18, 10:38:55 wysłana przez Barnaba Kwapiński »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:26:29 »
Wierzenie że jest coś poza nami, co samo z siebie działa i nie mamy na to wpływu powoduje że zaczynamy czekać aż to samo zadziała i unikamy brania odpowiedzialnośći za swoje życie.
 Bo jeżeli zgodnie z tym prawem wróci do mnie całe zło które uczyniłam, to tylko mogę czekać aż ono wróci, bo przecież prawu się nie sprzeciwię i go nie zmienię.
Ciagle mam przed oczami toczące się bezwzlędnie i miażdżące koło karmy przed którym nie ma ucieczki i nie da rady go zmienić.
A przecież mogę sobie przebaczyć, mogę zmienić intencje i nie ponosić konsekwencji zła które uczyniłam, czyli nie muszę być karana chociaż zrobiłam coś złego.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:12:29 »
A co to jest ponoszenie konsekwencji własnych czynów?

Moja znajoma strzyga, krzywdzi mocno innych i odkąd pamietam, a jest to wiele tysięcy lat, zawsze żyje sobie miło i przyjemnie. W tym wcieleniu jest tak samo, jest jej coraz lepiej, a ona uważa że jej się to nalezy.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 10:07:51 »
Faktycznie ,od prawa karmy nie powinno być wyjątków,cofam to moje stwierdzenie,  może ono działa w sposób bardziej złożony niż prawo grawitacji
Możliwe ,że zwierzęta nie podlegają prawu karmy w ludzkim rozumieniu, choć określone tendencje zapewne przejdą dalej w trakcie rozwoju .
To, ze nie każdy jest ukarany tak szybko i tak mocno jakbyśmy  chcieli nie musi oznaczać ,że w ogóle nie istnieje sprawiedliwość karmiczna (ponoszenie konsekwencji własnych czynów)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:59:27 »
"
Może to wyjątki potwierdzające regułę,
 

Wczesniej nie było mowy o regule tylko o prawie które działa zawsze i bezwględnie tak jak prawo grawitacji.

A jak działa to prawo w stosunku do drapieżnych zwierząt,które wyrządzają wielkie zło innym zwierzętom?
Dlaczego to zło i cierpienie do nich nie wraca?

A co powiedzieć o małym dziecku znęcającym się nad zwierzęciem i robiącym to z pełnym poczuciem niewinności. Czy to zło też do niego wróci?
A co z nieczystymi, złymi istotami opętującymi lub wyrządzającymi inne zło. Dlaczego to zło do nich nie wraca?
Jeżeli jest prawo to powinni mu podlegać wszyscy, tak jak podlegają prawu grawitacji.

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:43:37 »
Obserwując siebie i otoczenie tez doszłam do takich wniosków jak Inga.
Poczucie winy i już odpala się salwa kary. Potrzeba jej jak dżdżu. Jeśli nie ma poczucia winy a w dalszym zyciu człowiek zaczyna dostrzegać błędy ale z poziomu miłości moze sam chciec zadoscuczynic ale tylko tyle. Zmienia się wektor .
Ale jak ktos tu słusznie zauważył w pełni niewinne są tylko dusze oświecone to może to poczucie winy gdzieś siedzi ale jest tak małe kilkumilimetrowe, że go nie czuć , nie widać i wraz z rozwojem, wzrostem świadomości ładnie się przekształca ;)
A choroby i nieszczęscia jakie spadaja np w kolejnych wcieleniach mogą byc wynikiem nieciekawych intencji względem samego siebie. No i rodzi się kolejne pytanie czy czuć się z tego powodu winnym czy niewinnym?

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:37:52 »
"I dlatego sprawiedliwość karmiczna to dla mnie bajki."
Może to wyjątki potwierdzające regułę, wydaje mi się zdeklarowane zło nie ma racji bytu, chyba ze za cenę ogromnych wysiłków magicznych,ale też z zapłatą na końcu.
 Albo się transformujesz albo giniesz lub rodzisz w gorszych warunkach.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 09:32:39 »
Leszek pisał ,jeśli dobrze zrozumiałem, że wymierzając sobie pokutę czy cierpienie zmniejszamy poczucie winy ,ale to nie jest przepracowywanie karmy.