Autor Wątek: Klątwy  (Przeczytany 28038 razy)

leon

  • Gość
[#]   « 2013-09-19, 08:25:22 »
Najważniejsze jest abyśmy sami na siebie nie wywoływali klątw.
 Trzeba też zauważyć ,że tylko klątwy rzucane na kogoś zawsze wracają  ze wzmożoną reakcją .Natomiast klątwy wywołane przez nas  to nie są klątwy ,które  się wracają ,czy też do nas się wróciły .

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-19, 08:16:52 »
Cytuj
„Przy tym ofiara za to że sprowokowała oprawcę, powinna ponieść dodatkową karę”
To jest cytat z tego forum i dlatego napisałam to z przekąsem aby uwypuklić  brak logiki w tych wierzeniach o odbijaniu i powracaniu zła.

To poproszę o źródło cytatu - konkretny post.

Inga może masz rację.
Ale to by oznaczało, że nie ma czegoś takiego jak karma.
Co jest możliwe.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-19, 07:53:27 »
Nie dam sobie wmówić że zło wraca w jakikolwiek sposób bo za długo w to wierzyłam i za dużo zła to wierzenie mi wyrządziło. Życie przez kolejne wcielenia w lęku że każde zło które wyrządziłam wróci do mnie i nieustanne pokutowanie i karanie się aby tego uniknąć i sama się ukarać jeszcze mocniej.
Teksty tu powtarzane, że zło wraca wzmacnia jeszcze moje lęki i prowokuje moją podświadomośc do dalszych kar.

„Mam tylko wątpliwość czy w logice i zrozumieniu znajdziesz odpowiedź.”
Dlatego Grażyna w zrozumieniu i logice chcę znaleźć odpowiedź z nie w wierzeniach. I dlatego sama myślę i się zastanawiam zamiast cytować różnych mistrzów straszących powrotem zła które się uczyniło innym. Możecie sobie  w to wierzyć ale ja widzę co innego, widzę że działa to wszystko w inny sposób  i na   innych zasadach niż mechaniczny powrót zła które się kiedyś wysłało.

„Przy tym ofiara za to że sprowokowała oprawcę, powinna ponieść dodatkową karę”
To jest cytat z tego forum i dlatego napisałam to z przekąsem aby uwypuklić  brak logiki w tych wierzeniach o odbijaniu i powracaniu zła.

Mój ojciec uczynił piekło całej rodzinie i dożywa starośći prawie bez chorób i w bardzo spokojnej atmosferze. Żadne zło do niego nie wróciło ponieważ on nie ma intencji karania siebie.

Nie da się czynić zła, mieć negatywne myśli i jednocześnie być w wysokich wibracjach, pomimo że można się czuć niewinnie kogoś krzywdząc. I to jest jedyna realna szkoda jaką sprawca sam sobie wyrządza i z powodu której cierpi.  Poza tym może już tylko działać poczucie winy, lęki przed zemstą ofiary, lęki przed odrzuceniem przez społeczeństwo.

Jednak to nie dotyczy strzyg, dla których życie w niskich wibracjach jest naturalne. I dlatego strzygom tak dużo uchodzi na sucho i tak długo mogą bezkarnie krzywdzić.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 22:42:47 »
Ingo,

zaciekawilo mnie to, co mi odpowiedzialas:

Cytuj
W pełni niewinnie czują się tylko istoty oświecone więc ta dyskusja ich nie dotyczy
.

Przypuszczam, ze sa osoby, ktore sie z tym nie zgodza i powiedza, ze mozna miec urzeczywistniona niewinnosc w 100%, a nie byc oswieconym.

Ja jednak jestem w stanie sie z Toba zgodzic - mnie to sie widzi tak, ze dopiero, kiedy w pelni stajemy sie i zyjemy Soba, kiedy w pelni juz wiemy, kim Jestesmy (czyli jestesmy oswieceni), dopiero wtedy mozemy czuc pelna niewinnosc.

Ale to przeczy temu, co napisalas wczesniej - ze jesli czynimy zlo i czujemy sie z tym niewinni, to nie ponosimy konsekwencji.

Bo wtedy: albo oswieceni rowniez czynia zlo, wiec ta dyskusja dotyczy takze ich (bo skoro czuja sie juz w pelni niewinni, to moga czynic zlo bez konsekwencji), albo wynika z tego, ze istoty czyniace zlo nie czuja sie jednak w pelni niewinne. Nawet jesli prawie w pelni, to jednak "prawie" robi wielka roznice:)

Jesli nie w pelni niewinne, to znaczy, ze jednak winne, wiec predzej czy pozniej albo siebie ukarza, albo zadoscuczynia za wyrzadzone zlo.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 20:05:13 »
dokładnie :)
karma działa również na przestrzeni wcieleń. dlatego Putin pozna na własnej skórze co wyrabiali jego ludzie z Omonu w Czeczenii. tak kiedyś pisał Leszek
na pytanie zadane Edgarowi Caycemu jak to jest ,że ludzie niegodziwi żyją miło i spokojnie, ten odparł ,że już możemy płakać nad ich losem.
kto wie. nie znamy dokładne każdego przypadku i nie musimy, bo też właśnie "nie do nas pomsta należy" :)


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 19:44:15 »
Lub inny mistyk "Co zasiejesz,to żąć będziesz" ;)

Choć raczej nie chodzi tu o gatunki zbóż. ;) A o rodzaj energii i doświadczeń.  Przynajmniej tak mi się teraz wydaje.
Jeśli ktoś zabił, niekoniecznie oznacza, że sam zginie. Ale może doświadczyć jakiejś straty, która wynikła z tamtego zdarzenia. Np. stracić kogoś kogo bardzo kochał. Bo nie o samą śmierć chodzi, ale o cierpienie, które z niej wynikło.

Więc tak naprawdę nie wiemy, co za swoje czyny zebrał Mengele. Bo to jego biznes. Ale raczej jego powojenny życiorys nie wygląda na życiorys osoby z poczuciem niewinności. Skoro przez resztę życia się ukrywał przed Mosadem i cierpiał na różne choroby (migreny, bóle głowy, zawroty głowy, biegunki, problemy z krążkiem międzykręgowym i pęcherzem, reumatyzm.)

Poza tym żadne z nas nie jest od tego by wyznaczać kto za co jaką odpłatę powinien dostać. Zgodnie ze słowami znanego mistyka "Nie sądźcie byście sami nie byli sądzeni" (do siebie też to pisze :).




Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-09-18, 19:18:28 »
 WSZYSTKO CO WYSYLASZ WROCI DO CIEBIE W TAKIEJ SAMEJ FORMIE .               BOG JEST MILOSIERNY LECZ JESLI SIEJESZ JECZMIEN NIE SPODZIEWAJ SIE , ZE ZBIERZESZ PSZENICE


Rumi - mistyk  i  poeta  perski

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-09-18, 15:31:22 »
Grażka, mądry cytat :)

I wg niego napiszę to co najbardziej mi teraz przychodzi. Jesli chodzi o klatwy pokoleniowe, z moich doświadczeń technicznie idzie to tak, że taką klatwe można założyć i komuś i samemu sobie. Chodzi o taki bodziec i taką wkodowaną informację, która zagnieździ się w polu informacyjnym genetycznym, w polu przenoszenia informacji pokoleniowych, wtedy faktycznie nie ma znaczenia czy ktos o tym wie, puxniej, czy nie bo to jest kodowane w polu linii dalszych pokoleń.Często osoby które sie na tym znały doskonale wiedziały jakie będa dalsze pokolenia bo generalnie jest cos takiego jak zapisy dotyczące przyszłych losów, chociaz nie wiem jak to tak do końca działa, myśle ze tworzy sie pewien zapis informacji do którego potem dopasowywuja sie dusze. Ale jest też coś co klatwa nie jest a działa podobnie i na tej samej zasadzie działa, zagnieżdża sie w tym polu z tym że sa to kodowania z pokolenia na pokolenie i sa to inne kodowania od przenoszonych wzorców z rodziców na dzieci aczkolwiek bardzo zbliżone.
Klątwy często wiszą wiele wiele wcieleń sa wbite jak stęple, kiedys było duzo specjalistów od tego, np w Aleksandrii.

Podoba mi sie stwierdzenie Ingi że klatwa nie ma nóg i że nie chodzi :D czy jakoś tak
Osobiście uwarzam że tu nic nie wraca ale każdy odpowiada za siebie i jak ktoś xle komus życzy to czy to jest klatwa czy nie to i tak ta osoba jedzie sobie po karmie a jednocześnie jesli uwierzy w swoja niewinność bo kazda boska istota ma absolutne prawo do tego, to moze wszystko "odkręcić"
Chybaaaa...że ktoś rzuca złe myśli na kogoś z częściami swojej energii, ze straznikami tych energii, no to wtedy energia moze wrócić, ale gdy ktoś to puszcza to zazwyczaj musi wybaczyć i tej osobie i te sprawy porządkuja sie poprzez światło, więc jest ok.
A z odbijającmi sie klatwami rzucanymi na odporna osobę- sliskie pojęcie wraca czy nie wraca, moim zdaniem poprostu intencje złe nam szkodzą i pogłębiają negatywna karmę która sama w sobie jest aktem sprawiedliwości.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-18, 15:10:51 »
Absolutnie nic nie narzucam, masz prawo się nie zgadzać z czymkolwiek i jest OK.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-18, 14:46:14 »
Inga
Podaj, bo mam wątpliwosci czy to prawda.
Inga
Cytuj
Reasumując
Ofiara prowokuje oprawcę a oprawca krzywdzi ją wysyłając jej jakieś zło np klątwę. To zło krzywdzi ofiarę a potem zgodnie z prawem karmy odbija się od niej i wraca do oprawcy, krzywdząc go.
Przy tym ofiara za to że sprowokowała oprawcę, powinna ponieść dodatkową karę.

No chyba do takiej pointy nikt nie dążył. Jesli ofiara sprowokowała krzywdziciela, to efektem jest ta krzywda którą jej wyrządził. Nikt nie mówi, że trzeba jej dać jeszcze dodatkowy "bonus" i ją ukarać, lub sama musi sobie wymierzyć taki bonus karząc się za to, że sprowokowała kata.


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 14:37:59 »
Cytuj
Przy tym ofiara za to że sprowokowała oprawcę, powinna ponieść dodatkową karę.

Inga, ja nie wiem skąd ty masz taką informację. Ja się nie spotkałam z taką interpretacją.
Jak dla mnie jest to szkodliwa nadinterpretacja.

Inga, odnoszę wrażenie, że nosisz w sobie ogromny ból z powodu tego, że uwierzyłaś w praktyki, które zamiast zaprowadzić cie tam gdzie obiecywały przyniosły ci tylko ból i cierpienie. I teraz szukasz jakiegoś logicznego wyjaśnienia, zrozumienia dla tego bólu tego cierpienia.
Mam tylko wątpliwość czy w logice i zrozumieniu znajdziesz odpowiedź.
« Ostatnia zmiana: 2013-09-18, 14:44:33 wysłana przez Grażyna Anna »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 14:36:02 »
Reasumując
Ofiara prowokuje oprawcę a oprawca krzywdzi ją wysyłając jej jakieś zło np klątwę. To zło krzywdzi ofiarę a potem zgodnie z prawem karmy odbija się od niej i wraca do oprawcy, krzywdząc go.
Przy tym ofiara za to że sprowokowała oprawcę, powinna ponieść dodatkową karę.

Mateusz
A Mengele ci nie wystarczy?
Czy wszyscy zbrodniarze hitlerowscy zostali ukarani?
Mogę ci kogoś podać na priv

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-18, 14:25:36 »
Podajcie mi przykłady osób, które czynią zło na masową skalę, krzywdzą innych a przy tym żyją w szczęściu i miłości, bo czują się niewinne.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 13:12:06 »
Nikt tu oświecony jeszcze nie jest ,więc nie ma konieczności wierzenia w 100 % od razu co tu się pisze.
ja też  nie jestem wielkim  znawcą prawa karmy i mechanizmu działania wszechświata na płaszczyźnie psychiki; może faktycznie i dobro i zło nie wraca samo z siebie tylko my to kreujmy itd,na razie piszę w co sam wierzę i co mi się wydaje, i o czym też wspominają, z szerszymi doświadczeniami i świadomością, inni.


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-09-18, 11:52:13 »

Naprawdę można sobie namącić w głowie czytając to wszystko i wierząc w to.


Budda kiedyś powiedział:  "nie wierz w nic tylko dlatego, że ja tak mówie, nie wierz świętym księgom tylko dlatego że są bardzo stare , ani prorokom, dlatego, że mocą swojego autorytetu tak twierdzą. Uwierzysz , jeśli na drodze doświadczenia i praktyki sprawdzisz ,że to jest dobra droga dla Ciebie i dla innych czujących istot "

Czasem trzeba sobie wybaczyć, że wierzyło się w cudze gadanie.