Ingo,
zaciekawilo mnie to, co mi odpowiedzialas:
W pełni niewinnie czują się tylko istoty oświecone więc ta dyskusja ich nie dotyczy
.
Przypuszczam, ze sa osoby, ktore sie z tym nie zgodza i powiedza, ze mozna miec urzeczywistniona niewinnosc w 100%, a nie byc oswieconym.
Ja jednak jestem w stanie sie z Toba zgodzic - mnie to sie widzi tak, ze dopiero, kiedy w pelni stajemy sie i zyjemy Soba, kiedy w pelni juz wiemy, kim Jestesmy (czyli jestesmy oswieceni), dopiero wtedy mozemy czuc pelna niewinnosc.
Ale to przeczy temu, co napisalas wczesniej - ze jesli czynimy zlo i czujemy sie z tym niewinni, to nie ponosimy konsekwencji.
Bo wtedy: albo oswieceni rowniez czynia zlo, wiec ta dyskusja dotyczy takze ich (bo skoro czuja sie juz w pelni niewinni, to moga czynic zlo bez konsekwencji), albo wynika z tego, ze istoty czyniace zlo nie czuja sie jednak w pelni niewinne. Nawet jesli prawie w pelni, to jednak "prawie" robi wielka roznice:)
Jesli nie w pelni niewinne, to znaczy, ze jednak winne, wiec predzej czy pozniej albo siebie ukarza, albo zadoscuczynia za wyrzadzone zlo.