Tzn, że już nie chcę rożnic nie do przejscia , gdzie nam nie po drodze:))) choćby w jednym aspekcie, chce spelnienia, no i Bog niech sobie robi jak uważa by to spelnienie było:)
Wiesz, żeby nawet jak coś wywali to można bylo uzdrowić, a nie że nie da się tego zmienić. Wiesz, taki zwiazek z ND. I wolną wolą partnera takze by isc w tym samym kierunku:) Zamiast szarpania się.
Dziś zdałam sobie sprawę dlaczego ja tak się mecze zyciowo, że sobie biore tyle zajec roznych , a jak nie zajęcia to jakies atrakcje, oczekiwania innych ludzi. Bo pś chce nie czuc tego braku milosci i harmonii. Nie tesknic i nie czuc sie samotna, wiec sie bunkruje po uszy w pracy obowiazkach, powinnosciach i co tylko, wtedy MUSZE dzialac, zamiast czuc i myslec.
No i jak sobie to uwiadomilam to poczulam chec zmiany tego i dotarlo czego ja tak naprawde tak potrzebuje, a ta treszta to taka nabudowka.
No jasne ze praca, pasje sa wazne, ale bez milosci i bliskosci to dla mnie takie jalowe jakies. W zwiazku od razu mi sie wszystko chcialo, sprawialo radosc. Choc jak sie zaczynalam otwierac to pojawial sie zgrzyt w postaci wlasnie braku wspolnej drogi, czy rozbieznosci celow. Na mnie tak harmonia działa z kimś, że mi rosną nagle skrzydełka i mi się chce działać i spelniac sie w roznych dziedzinach.