Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98681 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-18, 12:41:35 »
Grażyna Anna,

"syndrom jedynaka" - świetny temat na artykuł, bo wbrew pozorom wiele osób może dotyczyć, może napiszesz? :)

Kinga :) to nawet dobry pomysł :)
Chociaż nie mam tego jeszcze do końca przerobionego. A praca nad artykułem też da mi do myślenia :D
« Ostatnia zmiana: 2012-05-18, 12:43:40 wysłana przez Grażyna Anna »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-05-18, 12:35:06 »
StArfire,
no to jesteś w domu :) W sensie wiesz z czym popracować.
Faktycznie jest tak, że jak bierzemy odpowiedzialność za innych, czujemy się winni, to wtedy sami nie umiemy przyjmować tego co dobre dla siebie. A między dawaniem i braniem musi istnieć harmonia, bo inaczej to kwestia czasu, aż zrodzi się frustracja :). Też warto dojść do tego, na co liczysz/liczyłaś działając właśnie w taki sposób w relacjach z innymi :)

Grażyna Anna,

"syndrom jedynaka" - świetny temat na artykuł, bo wbrew pozorom wiele osób może dotyczyć, może napiszesz? :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-18, 12:29:29 »
StArfire, a jesteś jedynaczką, czy masz rodzeństwo??

Kiedy się jest jedynakiem, czy "oczkiem w głowie", to wszystko co się dzieje w domu dotyka nas. Nie ma porównania jak z tym radzą sobie inni (rodzeństwo). Więc wszelkie problemy bierzemy do siebie i całkiem serio chcąc zadowolić rodziców.

U mnie doszło dodatkowo to, że moi rodzice o uczuciach i oczekiwaniach nie rozmawiali ze sobą, z tym bardziej ze mną. Jedyny kiedy mówili o tym, co czują, myślą, to były jakieś kłótnie lub kiedy ja nabroiłam. Więc nauczyłam się, że jak ktoś ma coś do mnie, to jest to moja wina, ja źle postąpiłam i to ja jestem do bani.


Ps. :)  StArfire, :) to co piszesz, to syndrom jedynaka :D Też tak miałam i mam jeszcze troche :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 12:27:46 »
UV:

No właśnie nie...W domu było ok pod tym względem.

Kinga:

No właśnie tutaj chyba jest pies pogrzebany. Bo jeśli coś się psuje, to zawsze jest moja wina. To zawsze ja jestem osobą za wszystko odpowiedzialną, i nie ważne, jak się staram i tak wychodzi, że mam 'nieczyste intencje'... Jeszcze jakiś czas temu miałam tak, że za wszystko brałam odpowiedzialność, a przynajmniej bardzo, bardzo chciałam pomóc, wesprzeć, zrobić, aby wszystko było ok i żeby wszystko było perfekcyjnie (ahhh, ten perfekcjonizm) Zabija się foki w Kanadzie? Chcę pomóc. Niszczy lasy w Amazonii? Chcę pomóc.  Przyjaciel ma problem uczuciowy? Chcę pomóc, nawet swoim kosztem. Rodzice mają problemy finansowe? Chcę pomóc, mimo, że nie bardzo mam jak. Ehhh, dzięki wielkie, popracuję nad tym zasługiwaniem :) Zapewne uważam, że ja nie zasługuję na nic, a z siebie powinnam dawać wszystko. Jeśli już coś biorę, to mam poczucie winy, że w ogóle mam jakieś potrzeby... :/ No i jak tak na to patrzę to jest błędne koło bo- nie mogę przyjąć, czyli nie mam - nie mam, czyli nie mogę dać. I koło się zamyka. Eh, to się nawyznawała ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-05-18, 12:30:23 wysłana przez StArfire »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-05-18, 12:08:24 »
Hmmm......może z jakiegoś błędnie pojmowanego poczucia odpowiedzialności w związkach, i tym samym brania całego poczucia winy za niepowodzenia w relacji? Albo jakiegoś przymusu ciągłego starania się, by udowodnić swoją wartość i tym samym zasłużyć na miłość, akceptacje itp? Albo poczucia winy, które się ugruntowało w dzieciństwie, wobec tych którzy nie mieli tego co ty miałaś?
Samoocena to dość szeroki temat, ale i tak wszystko sprowadza się do poczucia zasługiwania, samoocena=sam oceniam siebie na ile zasługuję. Może przy afirmacjach na zasługiwanie wyjdzie konkretnie, o co chodzi.



Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 11:58:21 »
StARfire
wiesz może jako to oczko w glowie czułaś że jednak byłaś problemem, bo ta cała koncentracja na tobie, wszystko pod Ciebie, albo czujesz ze musisz teraz za to zadoścucznic?

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 11:49:17 »
Ultrafiolet,
czasem tak jest, że ludzie po prostu nie umieją się wyrażać w bliskich relacjach. Gdy w domu jako dziecko  byli traktowani jak "problem", to im się po prostu wydaje, że nieustannie sprawiają innym ludziom problemy i w taki sposób patrzą na siebie i swoje relacje z innymi.

Hm, ja tego nie miałam w domu (wręcz byłam oczkiem w głowie) a w relacji czułam się problemem, co dziś naocznie wyszło. Skąd to może się brać w takim razie i jak z tym pracować? Zależy mi na czymś konkretnym, wiem, że to problem z samooceną.

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 11:35:23 »
Szkoda :(
A najbardziej mi szkoda w sumie jednej relacji kt. miałam ostatnio i rzeczywiście poznałam faceta z kt. czułam się cudownie,spokój inspiracja etc i wiem że mu się podobałam ale też juz nie daje znaku życia. WTF ;P Chociaż mnie duzo w zwiazku z samoocena wyszlo w tej relacji wiec on moze tez ma cos swojego...ale to nie znaczy ze mam usprawiedliwiac takie zachowanie z podstawówki.
Swoją drogą zdaje mi się że niektórzy boją się jak jest "super fajnie" wyjątkowo i wolą coś sprawdzonego

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-05-18, 11:24:01 »
Ultrafiolet,
czasem tak jest, że ludzie po prostu nie umieją się wyrażać w bliskich relacjach. Gdy w domu jako dziecko  byli traktowani jak "problem", to im się po prostu wydaje, że nieustannie sprawiają innym ludziom problemy i w taki sposób patrzą na siebie i swoje relacje z innymi.

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 11:19:04 »
Aha ta osoba przepraszała mnie za wyrażenie swoich myśli i "wprowadzenie ta rozmowa zamieszania do mojego życia" co w ogole nie miało miejsa.... tzn zamieszanie :) , a moje mówienie że z mojej ztrony jest luz tez nie przyniosło rezultatu, a to jest osoba rozwijająca się wiec juz nie czaję tego.
A temat oczekiwań chętnie sobie przerobię :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-05-18, 11:07:40 »
<wyrażając głośno swoje oczekiwania wobec nich (tak, mamy prawo mieć oczekiwania wobec ludzi - nie mamy jednak prawa wymagać ich spełnienia).>

Clint, poruszyłeś ważny temat oczekiwań w związkach.
Również zauważyłam, że wielu ludziom wydaje się, że nie mają prawa mieć żadnych oczekiwań, a tym bardziej w tych najbliższych relacjach, bo przecież chodzi o to by kochać i w pełni akceptować partnera takiego, jaki jest. I z tym się zgadzam, ale wiem też że nie chodzi o to, by ugruntowywać się w niskiej samoocenie – na zasadzie niewiele chcę, niewiele oczekuję – bo wtedy też zazwyczaj i niewiele mam. Póki mamy podświadomość tak naprawdę nieustannie prowokujemy do czegoś innych ludzi (a tym bardziej w najbliższych relacjach) – do miłości, akceptacji, wsparcia, albo odrzucenia, dezaprobaty itd. Oczekiwania to nic innego jak właśnie prowokacje, tyle tylko, że bez zbudowania silnego poczucia zasługiwania często pozostają w sferze niespełnienia.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-18, 10:59:20 »
Asia:)
Widzę że mamy podobne jazdy;))

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-18, 10:51:48 »
Clint - ja właśnie ostatnio zastosowałam tą metodę - szczerość plus powiedzenie, że takie sprzeczne połączenie (zachowania i deklaracji słownych) po prostu mi zgrzyta, zaprowadza zamieszanie i nie jest jasne, ani oczywiste o co chodzi.

Na razie wygląda, że nastąpiła ucieczka i niezrozumienie (może nawet pokrzywdzenie) po drugiej stronie plus - jak to Ultraviolet pisze - przepraszanie, choć trochę wątpię czy za przepraszaniem idzie realna refleksja. Bo wcześniej tez już było przepraszanie po podobnej rozmowie, a właściwej refleksji nijak nie było.

Ultraviolet - dokładnie, najgorsze są niedopowiedzenia. Jak dla mnie każda prawda jest lepsza niż "nie wiadomo o co chodzi." I dlatego teraz czuję realną ulgę :) ... choć nie powiem, ze skacze jednocześnie z radości;)

A tak ogólnie - to mam wrażenie, że takie zachowania u mężczyzn (obie formy), wynikają głównie z ich wygodnictwa i lęku przed samotnością.
Przypadek pierwszy, przykładowo  - boję się samotności i chociaż nie wiem do końca czego chcę od związku, ani nie do końca mi ona odpowiada - to będę mówił, ze chcę z nią być, przynajmniej będę miał poczucie, ze "z kimś jestem".
Przypadek drugi, np.: - jest zainteresowana, tez mi się podoba, no niby nie chcę tworzyć żadnych relacji ani się angażować i nie chce tego z drugiej strony - ale skoro jest chętna, to to wykorzystam, bo nie będę wtedy całkiem sam - poprzytulamy się, pogłaszczemy "bez zobowiązań"; takie "chcę zjeść ciastko i je nadal mieć;)"

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-18, 10:28:34 »
Clint
No ja jestem jak najbardziej za. :)))))
Tylko że jak właśnie okazało się... kiedy ostatnio przeprowadziłam taka rozmowę (wreszcie) z jedną osobą to okazuje się że on się tym gryzł kilka tygodni (nie wiem o co ).... potem po tych kilku tygodniach mnie przepraszał (nie wiem za co) i na koniec powiedział że odcina się od przeszłości. Ja jestem jak najbardziej za szczerymi rozmowami z niewinnością i ja po tej rozmowie czułam się dobrze, bo uważam że bardziej  męczące są niedopowiedzenia.
p.s, nie będę też nikogo gonić żeby mi wyłożył kawę na ławę ;-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-18, 10:04:14 »
Cytuj
a tu nic, następnie zachowuje się jakby chciał uciec, albo wysyła sprzeczne sygnały, a najczęściej milczy.
Olać sygnały (które mogą być błędnie odczytane lub być wynikiem tylko jego wywałek, a nie świadomych chęci) i nie przejmować się milczeniem - trzeba z gościem stanowczo pogadać, to nie będzie miał możliwości tkwienia w "zawieszeniu" - albo ucieknie albo zadeklaruje jasno swoje chęci.

Wg mnie warto ludziom mówić wprost co i jak - zwracać im uwagę że deklarują jedno, a odczuwamy w ich zachowaniu drugie. Wtedy nie będą mieli wyboru i jakoś będą się musieli do tego ustosunkować. Dopóki się problem olewa i udaje między sobą, że nie istnieje - to się taki stan może ciągnąć długo.

Warto się nauczyć mówić ludziom z którymi wchodzimy w relacje (niekoniecznie od razu partnerskie) o swoich odczuciach, poczuć się niewinnie wyrażając głośno swoje oczekiwania wobec nich (tak, mamy prawo mieć oczekiwania wobec ludzi - nie mamy jednak prawa wymagać ich spełnienia).

Nie bawmy się z ludźmi w "zgadnij kotku, co mam w środku", ale uczmy się swobodnego, niewinnego i jasnego wyrażania naszych potrzeb oraz własnych działań w zgodzie z tymi potrzebami. Jak się okazuje, że dana osoba nie chce lub nie potrafi tych naszych oczekiwań spełnić, to nie ma co kombinować, bawić w gierki i unikać bezpośredniej konfrontacji. Bo takie zachowania to już jest soczyste DDA, ociekające lękami i posypane poczuciem winy za własne potrzeby.

Nie będę ukrywał, że prawdopodobnie całkiem sporo osób przy takiej bezpośredniości i pewności siebie po prostu zwieje jak te sarenki do lasu. I dobrze. Zamiast marnować na nich czas, będzie można poświęcić go na tych fajnych, otwartych ludzi którzy z czasem zaczną się pojawiać, gdy tylko ugruntujemy to co trzeba :)