Clint - ja właśnie ostatnio zastosowałam tą metodę - szczerość plus powiedzenie, że takie sprzeczne połączenie (zachowania i deklaracji słownych) po prostu mi zgrzyta, zaprowadza zamieszanie i nie jest jasne, ani oczywiste o co chodzi.
Na razie wygląda, że nastąpiła ucieczka i niezrozumienie (może nawet pokrzywdzenie) po drugiej stronie plus - jak to Ultraviolet pisze - przepraszanie, choć trochę wątpię czy za przepraszaniem idzie realna refleksja. Bo wcześniej tez już było przepraszanie po podobnej rozmowie, a właściwej refleksji nijak nie było.
Ultraviolet - dokładnie, najgorsze są niedopowiedzenia. Jak dla mnie każda prawda jest lepsza niż "nie wiadomo o co chodzi." I dlatego teraz czuję realną ulgę

... choć nie powiem, ze skacze jednocześnie z radości;)
A tak ogólnie - to mam wrażenie, że takie zachowania u mężczyzn (obie formy), wynikają głównie z ich wygodnictwa i lęku przed samotnością.
Przypadek pierwszy, przykładowo - boję się samotności i chociaż nie wiem do końca czego chcę od związku, ani nie do końca mi ona odpowiada - to będę mówił, ze chcę z nią być, przynajmniej będę miał poczucie, ze "z kimś jestem".
Przypadek drugi, np.: - jest zainteresowana, tez mi się podoba, no niby nie chcę tworzyć żadnych relacji ani się angażować i nie chce tego z drugiej strony - ale skoro jest chętna, to to wykorzystam, bo nie będę wtedy całkiem sam - poprzytulamy się, pogłaszczemy "bez zobowiązań"; takie "chcę zjeść ciastko i je nadal mieć;)"