Autor Wątek: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania  (Przeczytany 83722 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-02, 16:36:09 »
Mnie to zastanowiło, bo ja generalnie byłam wychowana w tej religii, wszystkie sakramenty, rytuały, do wieku nastoletniego chodzenie przymusowe do kościółka co niedziele, jakieś oazy( na których wielu osobom, zwłaszcza księżom i prowadzącym do mnie wywalało), ja czulam że moja świadomość jest zupełnie inna i dużą dysharmonie, więc z tego szybko rezygnowałam, nie miałam ochoty. Jednak nie czuje ciężaru tych rytuałów, nie traktuję ich zbyt poważnie, nie czuję przywiązania do kościoła jako religii. Wg mnie najgorsze było chodzenie przez tyle lat do kościółka, bo rodzina kazała i to czym się tam ludzi karmi, te wibracje, poczucie winy, niegodności, jakieś wzorce kajania się przed Bogiem. Księża od dziecka nie wzbudzali we mnie autorytetu.
A zakonnic się bałam jako mała dziewczynka, mówiłam, że to czarownica. No i mocno mi wywaliło jak byłam mała na sypaniu kwiatków:P

Nie tak dawno byłam na ślubie znajomych aniołków, ślub był kościelny, w starym gotyckim kościele, ale nie czułam nic negatywnego, a te wszystkie wkręty kościelne, czy przysięgi przelatywały, bo ja w to zwyczajnie nie wierzę.

Mam taką aspirację jakąś wewnętrzną być wziąć ślub kościelny z osobą, która jest moim połówkiem( tak ogólnie) i mnie zastanawia to dziwne marzenie. Nie wiem o co mi chodzi, ale chce tego bardzo doświadczyć i mi się to marzy łącznie z piękną suknią:) I właśnie chodzi o ślub kościelny, a nie ogólnie o ślub cywilny i bycie mężem i żoną. Sam ten rytuał. Nie wiem dlaczego.


Z synem mam ostatnio taki kłopot, że za czas jakiś będzie czas komunii. I boję się presji. Ja sama wcale tej komunii nie chce, uważam za zbędą. Chodzi mi jedynie o presje klasy, szkoły, grupy, rówieśników, nie tyle na mnie co na niego. Że będzie się czuł jakiś gorszy, odrzucony czy napiętnowany z tego powodu. Z religią już tak było, że nie chodził w przedszkolu, ale tylko w sumie on( na początku miał nie chodzić ktoś jeszcze, ale w końcu rodzice się zdecydowali) i syn jako jedyny był na czas religii przenoszony do innej grupy, co bardzo źle znosił. Więc tylko z tego powodu w końcu się zgodziłam. W domu jak się temat pojawiał Boga to już po swojemu prostujemy.


Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-02, 12:56:02 »
Dziękuję za tekst. Wiele uświadamia.

Ontoja - wygląda na to, że póki człowiek nie pozbędzie się wszelkich śladów pieczęci, egregor próbuje wyciągnąć z niego tyle, ile się da. O mnie też ostatnio usiłuje walczyć na różne sposoby:)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-02, 02:24:01 »
pffff...ja mam cały komplet a jeden całkiem niedawno nałożony .Czuję ich ciężar.
Nie wiem jak ja dałem się w to wkręcić .
Ale nie ma tego złego,bo wyciągnąłem wnioski że,zawsze warto być sobą ,niezależnie co o tym myślą inni i niezależnie jak niewinne wydają się ustępstwa i jak uradowani są Ci dla ,których je robimy.Warto też bardziej sobie ufać i swojej intuicji i choć ona jest silna to samoocena może ją zbojkotować (np.poprzez wiarę ,ze ktoś ma intuicje lepszą ).

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-01, 01:42:00 »
Tekst anonimowy, który może się przydać do odreagowywania katolickich rytuałów:

"Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę - jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) - i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa - Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Jezusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału - chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana... Tak, szatana - już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?... Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej - kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy...

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna... Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym - nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania. Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci - nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sanskrycie jako kundalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański - ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór. W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

Powyższy tekst jest wynikiem moich kilkuletnich obserwacji oraz przeprowadzonych działań. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotykam tutaj materii bardzo delikatnej i (zwłaszcza w naszym kraju) moje poglądy mogą być bardzo kontrowersyjne, z czego zdaję sobie sprawę i na co jestem przygotowany, w tym na ewentualne ataki, ale uważam, że poznawszy ten problem nie mam prawa dłużej milczeć. Z uwagi na sytuację w naszym kraju, który stoi na krawędzi systemu państwa wyznaniowego, publikuję ten tekst anonimowo."

Dziękuję Autorowi

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-01, 01:40:26 »
Inga
To może był inny Św. Mang. Ten z Fussen żył w sredniowieczu.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-01-31, 17:35:21 »
Przeszukałam internet i na temat św Manga znalazłam tylko tyle że działał w VIII wieku. To dlatego nie słyszałam o takim świętym.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-01-31, 16:38:43 »
Leszek
Moja podśwaidomość jest tak uczciwa, że zawsze na wierzch wychodzi każdy popełniony przeze mnie błąd lub jakieś oszustwo.
I dlatego musiało wyjść na wierzch że ten przykład dawany wam do naśladowania przez św Manga czyli ja, nie był do końca doskonały. Nawet po wiekach musiało zostać odkryte że popełniłam grzech pychy czując satysfakcję z tego powodu że byłam przykładem do naśladowania. 

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-28, 20:54:43 »
Seks, błogość, przyjemność, ciepło, przepływ energii życia! Dla mojej pś poruszanie tych tematów, to było już zbyt wiele - zaczęło się we mnie kotłować energetycznie. Kwestią czasu było aż zaczną mi wywalać wzorce religijne oraz ascetyczne i dopraszać się o należną im cześć. Ja jednak postanowiłem się zbuntować - położyłem dłoń swą na piersi, zajrzałem w głąb serca i odnajdując Bożą iskierkę rzekłem stanowczo i uroczyście "nope!"

I tego było już za wiele - wybiegł mi na spotkanie wewnętrzny szaleniec, prorok wybrany przez samego Boga, który został obdarzony niezwykłą misją zbawienia świata od wszelkiego zła i niegodziwości. Oczy me magicznie zostały pokierowane, aby zawsze dostrzegać wszelkie nieszczęścia, a barki ugięły się pod ciężarem odpowiedzialności. Teraz żem mógł odkupić winy me za grzechy, którymi przyczyniłem się do śmierci mego kochanego Jezusa Chrystusa. Jako, że samo Bóg w niebie mnie wybrał - miałem wszelkie predyspozycje aby zostać kolejnym świętym. Cóż za rozkosz! Cóż za chwała! Ze wszystkich nędznych robaczków pełzających po tych ziemiach, to właśnie ja zostałem wybrany! Ja pokorny, uniżony sługa, słusznie uznający się za pył marny jednocześnie poczułem się dużo lepszy, wspanialszy, bardziej kochany przez Boga niż zwykli ludzie - słusznie pominięci - ignoranci nic nie wiedzący o poświęceniu, oddaniu. Tylko seks, alkohol i pieniądze im w głowie! Nie to co ja, który tych narzędzi szatana się zrzekł i nagi, wolny przed Panem się stawił.

Ale... cóż to? Schodzi ze mnie poczucie winy, zaślepienia na Boga, paniczna potrzeba dostania się do Nieba, nieprzytomność, opieranie samooceny na byciu wybrańcem, pomieszanie w samoocenie polegające na czuciu się jednocześnie śmieciem jak i kimś wyjątkowym. Zostaje rozpaczliwe łkanie "Boże, chce wrócić, ale nie wiem jak, nie znam innej drogi, więc muszę się trzymać obecnej". Schodzi zaślepienie emocjami, cała rozpacz. Serce rozświetla się jasnym blaskiem, wypełnia ciepłem całą klatkę piersiową i wszystko staje się jasne. To właśnie tam jest kryształ rozświetlający drogę do Boga i zawsze był, lecz wcześniej nie mógł świecić dostatecznie mocno, przykryty grubą warstwą brudu. Wystarczy go wymyć w czystym świetle i regularnie dbać o jego czystość, a już nigdy droga nie zostanie zgubiona.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-24, 23:58:24 »
Lukaszlm - no właśnie - dlatego to chce jednak nie całkiem mi się podobało :) Dzięki!

Clint - super, bardzo fajne afki :) Dziękuję! :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-24, 23:37:40 »
Moje propozycje:
"Zawsze dostaje przynajmniej tyle, ile chce"
"Mam pełne prawo dostawać dokładnie tyle ile chce i jestem z tym niewinna i w porządku"
"Mam prawo chcieć tyle, ile tylko zapragnę i to dostawać"
"Bóg akceptuje i wspiera wszystkie moje potrzeby"
"Pozwalam sobie chcieć/pragnąć bez ograniczeń - jest to bezpieczne i niewinne"

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-01-24, 23:33:24 »
hydro,

Ja ... posiadając dużo i jeszcze więcej nadal otrzymuje i dostaje więcej ;)

z samego chciecia to jeszcze nikt nic nie dostał, a najwięcej chcą ci co nie mają.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-24, 23:29:15 »
Kolejny pakiet religijny ;) mi wyszedł na wczorajszej sesji - znacie pewnie te Jezusowe przekazy " o ubogich co posiądą królestwo niebieskie" i o tym "że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz się dostanie do królestwa niebieskiego.".

Moja pś wykoncypowała na tej podstawie, ze "Im bardziej i więcej chcę/potrzebuję, tym mniej dostanę." A "im mniej chcę/potrzebuję, tym więcej dostanę". Usilnie to wdrażała w życie u mnie od co najmniej roku, choć wcześniej też to działanie zauważałam. Afirmowałam już swego czasu, że "To w porządku, kiedy otrzymuję to, co chcę (czego potrzebuję) itp." oraz "To w porządku, niewinne i bezpieczne, kiedy z łatwością spełniają się moje marzenia i moje cele." Cały czas jednak miałam poczucie odbijania się od ściany oraz rozmywania się lub pogarszania sytuacji, którą chciałam polepszyć. Mam nadzieję, ze chodziło o tę wiarę pś w te "zasady objawione" przez Jezusa. Bo może, skoro już będę wiedziała, o co chodziło, w końcu uda mi się osiągnąć na tym polu sukces i będę potrafiła w końcu naturalnie i z łatwością kreować to, czego rzeczywiście chcę, potrzebuję i jest dla mnie korzystne.

Czy zatem afka "Im bardziej i więcej chcę, tym więcej dostaję." będzie dobra?
Może jest coś lepszego i bardziej trafnego, bo to "chcę" kojarzy mi się z pewnym napięciem. No ale to może dlatego, ze do tej pory, było jak było ;)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-19, 22:02:34 »
Opętanie urojeniami to klasyczna nerwica natręctw :))

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-19, 15:45:57 »
Nie ma to jak ciekawi znajomi :))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-19, 13:53:39 »
Tak ; )
znałam nawet takie osoby.