Ja z kk 'wychodziłam' około 15 lat - tak się bałam !!!
W sumie nie ma się co dziwić.
Na kazdej mszy jest modlitwa o ochronę kk. To jest power.
Żeby być przeciw trzeba mieć ODWAGĘ .
Przedtem byłam, prawie ortodoksyjną, katoliczką. Jako dziecko, na pytania kim chcę być w przyszłości odpowiadałam - zakonnicą. Czemu ? Bo chciałam 'byc bliżej' Jezusa ! A do kościoła na wszelkie 'majowe, czerwcowe' czy cuś, chodziłam na godzinę przed. Raz ksiądz mnie zapytał dlaczego tak wcześnie przychodzę do kościoła. Moja odpowiedź brzmiała "Bo ja mam tak dużo do powiedzenia Jezuskowi, że muszę z tym zdążyć do nabożeństwa". Miałam ok 5 lat. I ja rzeczywiście ROZMAWIAŁAM z Jezusem/Bogiem. Wszystko mu opowiadałam

Na klęczkach będąc, of course. I patrzyłam wtedy w to oko w trójkącie nad ołtarzem. Zawsze.
Co do księdza - cóż, klasyk. Był pedofilem
Lubił koleżanki z mojej klasy. Chodziły do niego do domu. Miał takie dwie wybrane. Pikanterii temu dodaje fakt, że ta bestia REGULARNIE ! chodził na niedzielne obiadki do jednej lub drugiej rodziny !
A tak z innej beczki jako ciekawostkę powiem, że na studiach, przed każdym egzaminem, szczególnie ustnym, chodziłam po korytarzu w tę i we wtę, odmawiając "Pod twoją obronę".
Działało

)
I jeszcze jedno.
Kiedy się z katolikami rozmawia o o kk, to nikt inny nie jest taki niedoinformowany jak oni ( muzułmanie więcej wiedzą o swojej religii ).
Nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytania. Odpowiadaja dogmatami, których też nie rozumieją.
I mylą pojęcia : Bóg i "Pan Jezus". Dla większości to jedno.
Oczywiście często CYTUJĄ CO Jezus powiedział ! Zapytani skąd o tym wiedzą, są zakłopotani. Większość odpowiada, że ksiądz im to 'powiedział'
Nie czytali niczego. Ksiądz był źródłem tych informacji.