"dzieci już od urodzenia potrafia manipulować, presjonowac i robić inne rzeczy, potrafią to już będąc w brzuchu matki, potrafią na siłe wbic się aby inkarnować jeśli kogoś bardzo "kochają", a raczej mają tylko uzaleznienie od niego co nazywają miłoscią, teoretyzujesz dalej."
Tu się zgadzam. Dziecko potrafi zmanipulować oboje rodziców do poczęcia go. Choć mogli wcale nie mieć ochoty na dzieci.
To nie zmienia faktu, że musieli mieć podatność na te presje i manipulacje.
Mnie wkurza w intencjach mojego dziecka to, że ona ma takie wobec mnie( wobec siebie i innych też), że manipuluje wprawnie, wywiera presje, atakuje, wymusza. A jest w tym dobry muszę przyznać. I zdeterminowany. Ja się opieram, myślę, że wiele osób by już sobie odpuściło. Ale on ma takie wzorce, że nie odpuszcza, choćby nie wiem co. A jeśli już to tylko na krótki czas.
Najbardziej mnie drażni to, że on wyczuwa moje słabe punkty i w to uderza. Taka gra i go to bawi. Możliwe że jest to mechanizm obronny, że niby bawi, bo wojownik przecież nie okaże smutku czy słabości. A najgorsze dla mnie jest to, że ja zawsze bede miała jakieś słabe punkty aż do oświecenia, a nie ma ochoty na dalsze życie pełne przepychanek.
Po ostatnim jazdowym weekendzie mały był w ciągu tygodnia u taty. Trochę mieliśmy oddechu od siebie. No a ja kontynuowałam moje afki + była sesja na UBA( którą opisałam na forum) i muszę przyznać że jest wyraźna poprawa. Nie wiem na jak długo, ale jest:) Ja też jakby trochę wyluzowałam:) To mnie cieszy bardzo:-)
Robię też "spontaniczne wybaczanie". Od paru dni, gdy coś mi wali, biorę kartkę i pisze afki wybaczające sobie i tym na których mi wywala. Tak jak czuje, co wychodzi i to piszę. Czasem cały ciąg powstaje przyczynowo skutkowy. Fajna sprawa:)
Widzę, też jak dużo on mi pokazuje nieuzdrowionych niby drobnych sytuacji z dzieciństwa, w relacjach z ludzmi, czy z rodzicami. Wtedy sobie wybaczam:)
Efekt jest bardzo dobry.