Clint,
Uważam że jak najbardziej warto przeczytać artykuł do końca, choćby dlatego że mnie już z początku odrzucił. A również obejrzeć ten filmik bo gość -- niezależnie od strasznej formy jaką używa -- ma rację.
Wydaje mi się że spojrzałeś na to przez pryzmat swoich lęków -- ja zresztą też. Na szczęście akurat alewchodzę w okres przejawiania tego, więc jakoś zdzierżyłem. Ale też mam zasadę że czytam rzeczy, które wywołują we mnie konflikt, choćby dlatego aby zobaczyć skąd ten konflikt jest.
Swoją drogą właśnie nie chodzi o sukcesy materialne, a o samo przejawianie swojego potencjału. Np. Ty masz "lekkie pióro", i przejawia się to choćby pisaniem fajnych postów na forum. Czy byłbyś równie ciekawą osobą, gdybyś ich nie pisał? Albo gdybyś pisał do jakiejś lokalnej gazety, sucho opisując przyznanie nagród za "Najlepiej wyremontowaną drogę 2012." Albo opisywał cudowne cechy dezodorantu w gazetce reklamowej. Wtedy robiłbyś to na sposób "bezpieczny," społeczny, ale czy nie pisząc o duchowości byłoby to tyle warte dla innych. Czy byłoby cokolwiek warte, bo przecież każdy posługujący się słowem byłby w stanie napisać taki bezduszny reportaż.
Nie musisz wydawać bestsellera, czy choćby i książki. Ważne jest, czy coś z tym robisz. Jak jezusowa przypowieść o talentach. Jeśli nic z tym nie robisz -- po co to komu? To jak być inteligentnym, ale udawać głupka, być zabawnym, ale siedzieć z gębą zamkniętą na kłódkę. To "kim jesteś" jest wszystkim -- ale tylko dla Ciebie. Inni tego nie widzą i nie doświadczają inaczej niż to, do jakich działań Cię to motywuje.
Dobrym papierkiem lakmusowym tutaj jest właśnie ten filmik i to, czy jest się w stanie cokolwiek pozytywnego wyciągnąć. Bo gość jest s...synem do kwadratu, ale to co mówi w tym kontekście ma sens (zwłaszcza że to tylko występ, co widać w jego wypowiedzi z 0:15).
Aha, i jeszcze jedna ważna rzecz: jeśli czujesz że to, co robisz jest wyjątkowe, to pewnie znaczy że ciśniesz się ponad miarę. To, co robisz ma być zwyczajne dla Ciebie, tak jak chirurgia jest zwyczajna dla chirurga, gra na skrzypcach najnormalniejsza dla wirtuoza, a lekkie pisanie dla Ciebie (na przykład, bo Cię nie znam). Z podanymi przykładami chodziło mi o to, aby nie ograniczać się skalą społeczną -- zarówno w górę, jak i w dół. Więc jeśli wejdziesz na Mount Everest, to tylko dlatego że Mont Blanc zrobiło się już nudne, i to był jedyny logiczny krok. W sumie fajne, ale nic niezwykłego, pewnie jakby każdy się przyłożył byłby w stanie to zrobić. Nie trzeba robić największego swetra, wystarczy sweter zajebisty;) "Ale co w nim takiego zajebistego? Ot, szyłem sobie po swojemu. No dobra, wzorki są trochę inne, ale to dlatego że te zwyczajowe mi się nie podobają."
To ostatnie piszę z doświadczenia i jest naprawdę kapitalne. Słyszeć i dawać komplementy za coś, co dla nas czy tej osoby jest najbardziej oczywiste pod słońcem. Co nie wymaga żadnego wysiłku, ba, nierobienie tego wymaga wysiłku:)
EDIT:
Poledwica,
Dokładnie

Byle tylko nie chodzić na lewo i prawo i płakać nad tym, że ma się taki piękny ogródek, z taką piękną glebą, tyle że póki co nic na niej nie rośnie. Ale jak już wyrośnie -- to będzie coś! A z tobą, bejbe, to już na pewno, jeśli tylko dasz swój magiczny wpływ z zewnątrz..!