Autor Wątek: Czego mężczyźni oczekują od kobiet i wzajemnie :))  (Przeczytany 61083 razy)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 16:26:47 »
A teraz nadszedł też moment, kiedy w koncu jestem za coś wdzieczna mojemu ojcu. On zawsze mnie szkolił:), że mam polegać na sobie, że mam pracować na siebie, żeby nie być na łasce faceta. Musiałam być silna, twarda, radzić sobie, od najmłodszych lat trzeba było pracować.  Wiele bólu mi przysporzył i cierpienia. Jest ból emocjonalny z dzieciństwa, ale jest też coś czego mnie nauczył:))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-19, 16:24:47 »
A czytałaś artykuł? Bo jak nie to tam jest świetna metafora tego, co autor chce powiedzieć, przetłumaczę :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 16:20:45 »
Lynd:),
To co w Tobie najbardziej lubię to to, że czasem nie rozumiem Twojego polskiego:)

Poczucie wartości człowieka to pojęcie względne:) nie da się z człowieka wyplenić z człowieka. Choćby  jedno ziarnko z człowieczeństwa w nim zostało to wzrośnie w nim, wypełniając znów jego całe wnętrze. Jesteśmy różnorodni i tacy zostaniemy. Mamy różną osobowość, ducha, poglądy, idee,  ale i każdy z nas inaczej myśli, zachowuje się, ma inny system wartości, odczuwa, myśli, podejmuje sam decyzje... jest Człowiekiem, czyli istotą wiedzącą, umiejącą, myślącą i czującą. A wnętrza, ducha nie da się kupić ani sprzedać ani wymodelować!
I wnętrze człowieka, czyli sam człowiek jest największą własną wartością Człowieka a nie dobra, które może posiadać jednego dnia a drugiego już nie.
Największą wartością człowieka jest on sam!
Jeżeli ktoś widzi wartośc człowieka poprzez dobra materialne (to czy ma samochód, sporo kasy na koncie czy inne tam) to dla mnie to Pasożyt.



Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-19, 14:59:47 »
Lynd
No ok, z tym się zgodzę. Wiem już też w co konkretnie we mnie to uderzyło, że wzbudziło we mnie emocje - temat który w sumie mam na wierzchu czyli presjonowanie się i pretensje do siebie, czemu ja jeszcze nie mam tego i tamtego, czemu ja jeszcze nie osiągnąłem czy nie przejawiam X i Y. Czytając artykuł poczułem, że po prostu jestem jakiś gorszy, bo mam takie i owakie braki w przejawianiu się, a sugerowanie jeszcze że z tego powodu miałbym nie zasługiwać na fajny związek  to już mnie kompletnie rozjuszył.

Jak tak spojrzę na siebie bez tego perfekcjonizmu i krytyki, to nie jest ze mną tak źle. Cały czas idę do przodu swoim tempem i nawet te materialne działania, które były takim wyzwaniem, są coraz lepsze. Czy mogłoby być lepiej i szybciej? Jak najbardziej, ale dopóki są sensowne postępy to nie ma co się też presjonować - mimo wszystko w moim życiu powoli się pojawia coraz więcej ludzi, działania, pieniędzy i innych fajnych rzeczy, więc wszystko idzie w dobrym kierunku. Mnie pozostaje przede wszystkim wyluzować i zaakceptować, że nie wszystko od razu będę miał, że mam jeszcze swoje problemy, z którymi będę musiał się skonfrontować, żeby pewne rzeczy poszły jeszcze bardziej do przodu.

A druga część tekstu już rzeczywiście brzmi lepiej.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-19, 14:11:54 »
Clint,
Uważam że jak najbardziej warto przeczytać artykuł do końca, choćby dlatego że mnie już z początku odrzucił. A również obejrzeć ten filmik bo gość -- niezależnie od strasznej formy jaką używa -- ma rację.

Wydaje mi się że spojrzałeś na to przez pryzmat swoich lęków -- ja zresztą też. Na szczęście akurat alewchodzę w okres przejawiania tego, więc jakoś zdzierżyłem. Ale też mam zasadę że czytam rzeczy, które wywołują we mnie konflikt, choćby dlatego aby zobaczyć skąd ten konflikt jest.

Swoją drogą właśnie nie chodzi o sukcesy materialne, a o samo przejawianie swojego potencjału. Np. Ty masz "lekkie pióro", i przejawia się to choćby pisaniem fajnych postów na forum. Czy byłbyś równie ciekawą osobą, gdybyś ich nie pisał? Albo gdybyś pisał do jakiejś lokalnej gazety, sucho opisując przyznanie nagród za "Najlepiej wyremontowaną drogę 2012." Albo opisywał cudowne cechy dezodorantu w gazetce reklamowej. Wtedy robiłbyś to na sposób "bezpieczny," społeczny, ale czy nie pisząc o duchowości byłoby to tyle warte dla innych. Czy byłoby cokolwiek warte, bo przecież każdy posługujący się słowem byłby w stanie napisać taki bezduszny reportaż.

Nie musisz wydawać bestsellera, czy choćby i książki. Ważne jest, czy coś z tym robisz. Jak jezusowa przypowieść o talentach. Jeśli nic z tym nie robisz -- po co to komu? To jak być inteligentnym, ale udawać głupka, być zabawnym, ale siedzieć z gębą zamkniętą na kłódkę. To "kim jesteś" jest wszystkim -- ale tylko dla Ciebie. Inni tego nie widzą i nie doświadczają inaczej niż to, do jakich działań Cię to motywuje.

Dobrym papierkiem lakmusowym tutaj jest właśnie ten filmik i to, czy jest się w stanie cokolwiek pozytywnego wyciągnąć. Bo gość jest s...synem do kwadratu, ale to co mówi w tym kontekście ma sens (zwłaszcza że to tylko występ, co widać w jego wypowiedzi z 0:15).

Aha, i jeszcze jedna ważna rzecz: jeśli czujesz że to, co robisz jest wyjątkowe, to pewnie znaczy że ciśniesz się ponad miarę. To, co robisz ma być zwyczajne dla Ciebie, tak jak chirurgia jest zwyczajna dla chirurga, gra na skrzypcach najnormalniejsza dla wirtuoza, a lekkie pisanie dla Ciebie (na przykład, bo Cię nie znam). Z podanymi przykładami chodziło mi o to, aby nie ograniczać się skalą społeczną -- zarówno w górę, jak i w dół. Więc jeśli wejdziesz na Mount Everest, to tylko dlatego że Mont Blanc zrobiło się już nudne, i to był jedyny logiczny krok. W sumie fajne, ale nic niezwykłego, pewnie jakby każdy się przyłożył byłby w stanie to zrobić. Nie trzeba robić największego swetra, wystarczy sweter zajebisty;) "Ale co w nim takiego zajebistego? Ot, szyłem sobie po swojemu. No dobra, wzorki są trochę inne, ale to dlatego że te zwyczajowe mi się nie podobają."

To ostatnie piszę z doświadczenia i jest naprawdę kapitalne. Słyszeć i dawać komplementy za coś, co dla nas czy tej osoby jest najbardziej oczywiste pod słońcem. Co nie wymaga żadnego wysiłku, ba, nierobienie tego wymaga wysiłku:)

EDIT:
Poledwica,
Dokładnie :) Byle tylko nie chodzić na lewo i prawo i płakać nad tym, że ma się taki piękny ogródek, z taką piękną glebą, tyle że póki co nic na niej nie rośnie. Ale jak już wyrośnie -- to będzie coś! A z tobą, bejbe, to już na pewno, jeśli tylko dasz swój magiczny wpływ z zewnątrz..!
« Ostatnia zmiana: 2012-12-19, 14:21:22 wysłana przez Lynd Seagull »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 14:01:31 »
Całkowicie się zgadzam z tym co napisał Clint, nie jest tak że trzeba być kimś wyjątkowym żeby stworzyć związek.

Dla mnie kluczowe jest w tym wszystkim właśnie uwolnienie się od presji żeby ten związek stworzyć. Ja przynajmniej takiej presji nigdy nie odczuwałam zawsze miałam jakieś sprawy do załatwienia z samą sobą  i myślałam że dopiero potem na to będę gotowa. No i związki się same wtedy pchały, choć mam wrażenie że tylko po to żeby mnie wyprowadzić z tej równowagi którą uzyskiwałam – ale to inna sprawa. Wtedy stwierdziłam że muszę sprawy wziąć w swoje ręce, tzn. nie żebym ja była przez kogoś wybrana i związek sam mi się wepchnął w życie tylko ja sobie mam kogoś wybrać. Zaczęłam pisać afirmacje i praktycznie na drugi dzień się pojawił mój obecny maż. Zaczęliśmy się spotykać, więc przestałąm pisać od razu przestaliśmy, po jakimś czasie wróciłam do afirmacji i znów zaczęliśmy. Tym razem pisałam trochę dłużej no i jesteśmy razem. Choć od tego czasu dużo się zmieniło i sama nie wiem co będzie dalej z naszym małżeństwem.  (teraz to bym w ogóle ślubu nie brała). Temat znów czeka aż zrobię porządek z sobą :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-19, 13:25:15 »
Lynd - przeczytałem ten artykuł, ale tylko do połowy, bo dalej nie widziałem w tym sensu.

Nie twierdzę, że jak ktoś nie przejawia na zewnątrz sukcesów to nie ma problemu. U mnie jest z tym jeszcze cienki i wiem, że mam problem. Nie zmienia jednak to faktu, że ten artykuł to crap.
Cytuj
Either you will go about the task of seeing to those needs by learning a unique set of skills, or the world will reject you, no matter how kind, giving and polite you are. You will be poor, you will be alone, you will be left out in the cold.
Nie wiem czy w ogóle jest potrzeba to komentować. Może i wielu ludzi działa w taki sposób, ale nie wszyscy patrzą na to w ten sposób, nie każdy wartościuje człowieka po jego zewnętrznych sukcesach. Ten artykuł kompletnie nie docenia tych wewnętrznych, tak jakby nie miały one żadnego znaczenia. I jeszcze ta manipulacyjna scenka z operowaniem postrzelonej osoby - to jest kurna logiczne, że do wykonywania odpowiedzialnych czynności takich jak, bycie lekarzem trzeba mieć konkretny skill i tyle - ale to nie znaczy, że bez tych skilli się jest bezwartościowym w każdej roli i sytuacji.

Jeśli chodzi o związki - dla mnie taki podejście jest chore. Dla mnie jest najważniejszą to jaką jest osobą, a nie co ona robi ze sobą w wolnym czasie, czy wykorzystuje swój potencjał intelektualny czy też nie. I żeby było jasne - mi nie chodzi o deklaracje tej osoby co do tego, jaka jest, ale to o co przejawia na zewnątrz, bo miłość, sympatię, ciepło, otwartość i wiele innych cech także się przejawia na zewnątrz i to niekoniecznie przez efekciarskie sukcesy materialne. I tutaj akurat się zgodzę z artykułem, że liczy się przejaw, a nie same deklaracje.

To wszystko jest tak naprawdę kwestią tego, jakie owoce uznaje się za najbardziej wartościowe i jakie się chce otrzymywać od drugiej osoby. Ja sobie w materii nie radzę jakoś super dobrze, więc na pewno nie będę wymagał tego od partnerki i z pewnością mogę znaleźć osobę, która ma do tego taki sam stosunek.

Co do np. inteligencji - sam jestem całkiem inteligentny, ale nie odczuwam potrzeby jakiegoś intensywniejszego korzystania z tego. Uważam, że żyjemy w ostro przeintelektualizowanym świecie, gdzie się jej nadużywa i zapomina o innych wartościowych aspektach człowieka. Zarówno w tym życiu, jak i w wielu innych sam byłem taką osobą i mi się znudziło, nie widzę w niej nic specjalnego. Mnie wystarczy, że druga osoba po prostu nie będzie przejawiać skrajności ani w jedną, ani w drugą stronę - nie chcę zarówno głupka, jak i męczącego intelektualisty, który nawet Boga by chciał scałkować. Ponadto nie widzę w inteligencji nic takiego, żeby chcieć rozwijać ją ponad własne potrzeby - to już by była sztuka dla sztuki - szczególnie że do dzisiaj płacę za nadmierne, wielowcieleniowe myślenie na wszelkie możliwe sposoby.

Co do przejawów innych rzeczy - dlaczego to musi być wszystko takie wyjątkowe, robiące wrażenie czy wyszukane? A jak ktoś lubi prostotę i zwyczajne, proste życie? Jeżeli dla kogoś spełnieniem jest siedzenie w domu i szycie sweterków, to Ty tej osobie powiesz że ma problem, jest nieciekawa i ma koniecznie wleźć na Mount Everest, żeby uszyć największy sweter świata, bo dopiero wtedy to będzie wartościowe?

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-12-19, 13:18:48 »
Moja myśl z wczoraj (dla mnie) - Pozwalam by się we mnie zakochano z wzajemnością :D

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 12:56:21 »
StArfire, :)))

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 12:54:17 »
Lynd,
Czym lepsza klasa gleby - tym lepszy plon))
Można ją użyźniać - na piasku mało co wyrośnie:))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-19, 11:29:11 »
Może mógłbym się skupić na czymś innym, ale moje życie jest na razie jałowe, ledwie poprzetykane krótkimi okresami ciekawego czasu.

To nie tylko do Ciebie, Clint, po prostu to zdanie było bardzo obrazujące pewien nurt.
Wczoraj przeczytałem artykuł (ang), który nieźle mną trzepnął:
http://www.cracked.com/blog/6-harsh-truths-that-will-make-you-better-person/

W skrócie (aczkolwiek dla znających angielski naprawdę polecam przeczytać cały): nie jest ważne to, jakim jesteś. To, jakim jesteś, to tylko gleba na której mogą wyrosnąć twoje owoce. A tylko owoce możesz dać innym. Pozwolę sobie przetłumaczyć jeden cytat, akurat odnośnie związków:
Cytuj
Ilu z was żyje sobie teraz, mówiąc: "On/ona na pewno by mnie pokochała, gdyby tylko wiedziała jaką jestem ciekawą osobą!" Doprawdy? Jak wszystkie te twoje ciekawe myśli i pomysły przejawiają się w świecie? Do jakich działań cię prowadzą? Gdyby twój wymarzony/wymarzona miała ukrytą kamerę, która śledziłaby cię przez miesiąc, czy to co zobaczyłaby wywarło by na niej wrażenie? Pamiętaj -- nie może czytać ci w myślach, może tylko obserwować. Czy chciała by być częścią tego życia?
I tu wychodzi rzeczywistość na temat tego, co mamy do zaoferowania. Nie chodzi o gruby portfel, samochód, udekorowane mieszkanie czy bieliznę z Victoria's Secret. To są tylko przejawy przejawów (o ile w ogóle).

Jesteś inteligentny? OK, jak to się objawiło w przeciągu tego roku? Nauczyłeś się hiszpańskiego, zbudowałeś robota sortującego lego, wypunktowałeś niezauważone wcześniej przyczyny różnic między barokiem francuskim a iberyjskim? Fajna średnia w szkole i rozwiązanie wszystkich wydań "300 jolek" przez pół roku się nie liczy.

Jesteś otwarta na nowe? OK, jakim swoim tegorocznym odkryciem podzielisz się z partnerem?  Wrażeniami z parku wędrujących wydm, tym jak wspaniale dogme 95 przekazuje codzienną rzeczywistość w kinie, tym jak odkryłaś Prokofiewa i czym odróżnia się od reszty muzyków swoich czasów?  Powiedzenie mu jak uświadomiłaś sobie że wszystko jest jednym (ale tym razem tak na serio i głeboko), zachwyt nad nową płytą Shakiry czy kolejną częścią Gwiezdnych Wojen się nie liczy. (Tym bardziej na tym forum;)

I tak dalej... Wielu ludzi, w tym ja, lubi łapać się na "jestem dobrym człowiekiem." I nie przejawiają tego -- zwłaszcza duchowiaki, które jak wiadomo mają dwie lewe ręce do tej przyziemnej materii ;)

Zakończę jeszcze jednym cytatem:
Cytuj
"Ale jestem świetnym słuchaczem!" Naprawdę? Dlatego że jesteś gotowy siedzieć cicho w zamian za okazję aby być w pobliżu ślicznej dziewyczyny (i cały czas wyobrażać sobie jak miękka musi być jej skóra)? No to niespodzianka, w jej życiu na pewno jest inny koleś który to potrafi a w dodatku umie grać na gitarze. Mówiienie że jesteś miłym gościem to jak restauracja, która próbuje się sprzedać tym, że jedząc w niej nie pochorujesz się. To jakbyś był nowym filmem pod tytułem "Ten film jest po angielsku" z hasłem reklamowym "Aktorzy są wyraźnie widoczni."

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 11:17:20 »
Polędwica:

W związek najlepiej wchodzić w pełni samodzielnym, także po latach na pewno docenisz te doświadczenia (wiem, że to może wydawać się trochę okrutne :/)

Świetna historia z tą ciocią :) Ostatnio czytałam książkę pana, który jest sawantem z zespołem Aspergera, a na dodatek jest gejem ;) Pan poznał swego partnera po rocznym pobycie na wolontariacie za granicą, i od początku dostawał masę miłości i wsparcia, mimo tego, że był tak bardzo 'inny', a codzienne życie z nim nie należało do najłatwiejszych. Są razem do dziś i świetnie im się wiedzie, pan sawant sprzedaje kursy językowe przez internet (jest geniuszem językowym, który potrafi nauczyć się nowego języka w przęciągu tygodnia) Takie przykłady bardzo pozytywnie inspirują, że nie ma czegoś takiego, jak za wcześnie, za późno, czy że nie ma dla nas odpowiedniej osoby, czy odpowiedniej niszy w społeczeństwie :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-19, 10:35:10 »
Z taka pustka i bólem samotności też zmagam sie od momentu roztania, kiedy też mogłam wtedy go doswiadczyć i poczuć, bo też nie było juz jak go zamaskować (zapłaciłam za to depresją). Pamietam też czas, kiedy to w spoleczenstwie czułam sie gorsza, czułam ogromny wstyd, że zostałam sama (jak to - co ludzie beda o mnie mówić) z dzieckiem. Wtedy też zaczełam na powaznie zajmować sie rozwojem ( znów założyłam sobie klapki na oczy, chciałam znów jakos zniwelować ten ból). W tamtym czasie też pojawiało się wokół mnie mnustwo kobiet (zależnych od mężczyzn) które ciagle narzekały - ja tylko byłam potwornie zbulwersowana - jak można nie doceniać tego co sie ma. Trwało to tak długo - az w końcu przyszło olśnienie - przecież te kobiety mi coś przekazuja - wtedy po raz pierwszy zaczełam doceniać siebie- że daje rade, że moge sama. Nauczyłąm sie też dzieki temu patrzeć co ludzie wokół nas maja nam do przekazania _ to mi przyśpiesza uzdrawianie. Był to moment kiedy zaczełam uczyć sie madrości życiowej. Teraz wiem, że żaden mężczyzna nie zrekompesnuje mi tego co nie dał tata, a cały czas tylko tego szukałam. Swiadomość tego pomaga mi akceptować, pogodzić sie, odpuścić - uczyś sie troszczyc o siebie i swoje potrzeby - nikt za mnie tego nie zrobi. Nie chce traktować mężczyzny jak Śrubokręt, gdzie będzie pełnił funkcję dokrecenia mi śrubki abym znów nie poczuła tego bólu. Zajmuje sie poznawaniem samej siebie głownie - zwiazek na pewno jest marzeniem ale nie ma takiego musu, że bez to ja nie dam rady.
Gdzieś głeboko też borykam sie z problemem i nie wiara w to, że mężczyzna "nowy" nie zaakceptuje obcego dziecka. Ostatnio też pocieszyłam sie jak zadzwoniła moja ciotka, która trafiła do domu starości - tam poznała swoją miłość. Zadzwoniła, żeby poinformować nas, że bierze ślub - czyż to nie piekne:))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-18, 23:24:26 »
Dzięki za rady :)

Będę powierzał Bogu ten temat i uzdrawiał to co wychodzi. W końcu będzie musiało się udać.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-18, 23:14:36 »
Clint
 Sróbuj dotrzeć do tych momentów, kiedy wyparłeś się miłości i zamknłąeś serce, a potem zacząłeś odganiać od siebie "połówki".
I przypomnij sobie, KIM je zastąpiłeś!

Ja sobie odreagowałem największy ból samotności i odrzucenia ze związku ze... strzygą. Piekną strzygą, która była moją żoną i manipulowała mną seksualnie wiedząc, że pożadam jej ciała i że jestem za zaspokojenie seksualne zapłacić każdą cenę. Byłem przekonany,że mi sie to nalezy. Przecież po to się z nią żeniłem, żeby mieć seks z super laską. Tymczasem miałem permanentne odrzucenie i poniżanie.
To było dawno, ale ból pozostał do tego życia i co jakiś czas powracał.
Pozwoliłem sobie na zachowanie kompulsywne i tak długo tuliłem piersi podobne do tych, jakie ona miała, aż odreagowałem poczucie niespełnienia. Zeszło w mniej niż godzine :)