DarkAngelbubu, Mariomar, Olga
Pocieszyliście mnie

Wygląda na to, że taka kolejność odreagowania obciążeń, może być akurat dla mnie najlepsza.
DarkAngelbubu
Tak z tym utożsamianiem się to rzeczywiście może być problem , jak mi się włączają jakieś role z przed tysięcy lat, to czasem naprawdę jest kosmos

Na szczęście coraz bardziej jestem nastawiony i zdeterminowany na realne zmiany w swoim życiu, także coraz mniej się nakręcam swoim jazdami (choć czasem bywa różnie).
Co do Atlantydy, to ja się jej jednocześnie strasznie boje (chyba wspomnień co się wtedy działo) jak i strasznie mnie do niej ciągnie

Fascynuje mnie, czuje że tam to była jazda bez trzymanki

Jedyne moje wyraźne wspomnienie z tego okresu, to jak mój kumpel z tego wcielenia, coś mi wtedy gmyrał jakimś kryształem przy trzecie oku, w coś mnie inicjował. A no i jeszcze zapomniałem, o najważniejszym, mam stamtąd duże poczucie winy :/
Nie no ja lekceważyć swoich wspomnień nie zamierzam, ruszam na ile tylko się da to co mi się na bieżąco pojawia.
„Nie daj się Bonkers

A przede wszystkim zawsze ! na Trzeźwo i Przytomnie.”
Dzięki

No trzeźwość i przytomność na pewno mi się przyda, mam z nią jeszcze dość spore problemy

Mariomar
No właśnie ja mam podobne jak Ty, dylematy czy to wszystko w ten sposób ma przebiegać.
Nie masz emocji podczas sesji ? A to jest ciekawe. No ja miałem na początku tak, że sesja była czysto intelektualna, potem zacząłem coraz więcej czuć ( zacząłem czuć część czakr). Właściwie teraz moja sesja opiera się przede wszystkim na moich odczuciach, emocjach; obrazy mam dość rzadko, choć coraz częściej zaczynają mi się pojawiać.
„Czy jak puszczają tylko chore intencje, to stosunek emocjonalny sam się uzdrawia, bez ruszania jego?” Hmm… Wydaje mi się, że puszczają w jakiś sposób. Choć myślę, że jak bez emocji to dość płytko i nie do samego końca. A zresztą niech ktoś bardziej doświadczony odpowie na to pytanie

Olga
„Cóż.
Ważne ze wszyscy puszczamy i sie rozwijamy, a kto co, to już mniejsza z tym.

”
No jasne że tak

. Chciałem tylko się dowiedzieć, czy w tym wszystkim nie ma ucieczki przed prawdziwymi problemami, z tego życia. Bo mam świadomość, że np. mam co uzdrawiać z dzieciństwa. Wygląda na to, że nie ma.
p.s. Dzisiaj miałem sesje i właściwie tylko uzdrawiałem relacje z rodzicami

Chyba jest, tak jak pisała Laka parę postów niżej, że trzeba poznać w jakim zakresie życie jest obciążone. Podsumowując: wygląda na to, że niektórzy muszą poruszać pierwsze najstarsze wspomnienia, bo to jest dla nich na dany moment najkorzystniejsze.