Autor Wątek: Regresing -pytania dotyczące metody  (Przeczytany 14880 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-28, 21:37:36 »
Laka
 Ja pidsałłem o prowokacjach, Ty piszesz o winie. Piszemy O CZYM INNYM.

Zamiast wystawiać się na ataki, mozesz po prostu wykorzystać afirmacje,że jesteś zawsze z daleka od osób atakujących itp.
Tylko że prawdopodobnie w takiej sytuacji zeżre Cie poczucie winy, że unikasz kontaktów z tak waznymi dla Ciebie osobami.

Nie ma sytuacji bez wyjścia, choć tak się może wydaważ z punktu widzenia naszych przeszłych doświadczeń.
Przykład ziaania bożej ochrony (był opisany):
Pewien bezdomny mieszkał w forcie w Poznaniu. Kiedyś dowiedzieli się o nim skinheadzi i postanowili oczyścić fort ze "śmiecia". Przyszli do niego w kilkunastu i chcieli się zabawić jego kosztem. On wierząc w ochronną moc modlitwy wykonał ją i... napastnicy uciekli, a innym opowiadali, że tego bezdomnego chroni sam diabeł (bo w bożą ochronę to oni nie wierzą).
Inny przykład:
Kobietę gonił jakiś napastnik. Przed drzwiami do budynku już miał ją dopaść, gdy nagle porazia go jasnosć. To się wydarzyło, gdy w ostatniej chwili kobieta wypowiedziała modlitwę o ochronę.
Kolejny przykład:
Pewną kobietę, która sprzedała dom za gotówke, obrabowała szajka złodziei. Kobieta nie widząc innej możliwości pomodliłła się o zwrot zagarniętego jej mienia. Za kilka kilometrów zobaczyła auto złodziei rozwalona na drzewie. Wyjęła torbę ze swoimi pieniędzmi i wezwała pogotowie.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-28, 21:25:03 »
Inga
 No nie przesadzaj. Przede wszystkim ten tekst nie jest obraźliwy. Po drugie, nie jest skierowany do Ciebie, choc i Ty znajdujesz się w grupie osób, która zauważają, że afirmacje nie są dla nich.
Pisząc o osobach z zaburzeniami psychicznymi miałem na mysli kolejne osoby, które wiedząc, że mają zaburzenia psychiczne, albo podejrzewając, że takie mają, nie bedą próbowały na siłe pracy z afirmacjami czy regresingiem. To im może oszczędzić wielu lat zbędnej pracy i zbędnych rozczarowań.

Muszę się zgodzić z Danusią, że to dziwnie się złozyło, że nagle, w tym samym czasie, kilka osób zauważyło nieprzydatnośc afirmacji dla nich. I że to się stało po WIELU latach stosowania przez nie afirmacji. Niepokój zrodził się też wokół regresingu. Jeśli te osoby nie czytują innych forów, gdzie wokół tematów robi się wiele złego szumu, to by chyba swiadczyło, że buszują po astralu, skąd ściągają niepokoje.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 19:20:30 »
Laka
To kaci są niewinni. A muszą atakować bo te niedobre ofiary ich prowokują. Przecież w innym przypadku by nie atakowali. Stąd wynika że cała ta ich agresja to wina ofiar.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-28, 17:21:36 »
Tak sobie pomyślałam na temat tych wzorców ofiary i doszłam do wniosku, że chodzi Wam pewnie o to, że bronię ofiar.
Tak bronię, ale to dlatego, że dzielę ofiary na różne typy. I jak sam Leszek napisał poniżej prowokacją może być to, że
lekceważy się swoje prawa i interesy. Dla mnie nie jest to jakiś ciężki kaliber energetyczny coś tam swojego zlekceważyć, natomiast jest nim chęć wykorzystania kogoś, czy skrzywdzenia. To są już ciężkie, negatywne energie.
Oceniam po prostu po jakości ciężkich syfiastych energii.

Kiedyś Leszek pisał na forum, że najgorszą karmę zbiera agresor który zaatakuje niewinną istotę.
I jak w tym kontekście, uznając, że nie ma czegoś takiego jak niewinna ofiara,  jak ta istota miałaby być niewinna? Bo wynika z tego, że każda ofiara musi być winna.

Tylko, że można dojść do wniosku, że jest ok gdy osoba toksyczna, która chce szkodzić innym, coś uzyskać kosztem czyimś jest w porządku gdy atakuje i jej się udaje. Bo osoba która staje się jej ofiarą, nie jest akurat "wyrachowana", nie spodziewa się ataku i w związku z tym obrywa. Albo nie jest zwyczajnie wytrenowana( jak ja) bo nie skupia się na atakowaniu innych i nie trenuje w tym. Bo jej się nawet nie chce na to tracić czasu i wchodzić w syfiaste energie.

Rozumiem, że są osoby które manipulują swoim byciem ofiarą by sprowokować, a potem dowalać. Ok, to jest obrzydliwe i wg mnie takie osoby mają więcej z kata niż ofiary w tym momencie. Bo to są konkretne syfiaste intencje i energie, mające na celu walkę i zemstę. Uważam, że znacznie cięższe niż jakaś tam podatność( wolę to słowo niż prowokacja, bo prowokacja to dla mnie aktywna chęć by kogoś rozdrażnić).
A uważam że ofiarą można stać się przez nieświadomość i czasem mogłoby się wydawać "szczytne" intencje jak np poddanie
się kodowaniu przez Przedwiecznych, bo uwierzyło się, ze dadzą ochronę( już wcześniej miało się negatywne przekonania wobec Boga), a chciało się pomóc bliskiej osobie, która była atakowana. Można powiedzieć że przez głupotę, nieświadomość, albo anielską niedoskonałość.

"robisz sobie furtki wyjscia, a co wtedy gdy klient chce rabat, a co wtedy gdy starsi zrzucają dziecko z hustawki.
Trochę jak wyrachowana ofiara, ktora przymusza kata do bycia katem."

I czy ja jestem wyrachowaną ofiarą, jak to napisała Iustitia, bo opisałam konkretne przykłady sytuacji, które wydają mi się bez
wyjścia?
Jakoś nikt nie podał konkretnej możliwości jaka taka osoba mogłaby być chroniona, np Boską ochroną. I jak takie mechanizmy
Boskiej ochrony działają. Tylko oceny mnie, że mam nieprzepracowany temat( tyle to chyba wiem, skoro piszę o tym jako problemie) i daleko mi do uzdrowienia. No hello.
« Ostatnia zmiana: 2013-04-28, 17:32:09 wysłana przez Laka »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 16:39:22 »
Ostatnio wyszło że kłopoty a afirmacjami mam ja, Mariomar, Dr X i Kornelia.
Mariomar wg mnie ma nerwicę lękową, Dr X też nie ma poważnych zaburzeń psychicznych jak również Kornelia. Jedynie ja mam ciężkie zaburzenia osobowośći. A to oznacza że cały ten obraźliwy tekst jest skierowany do mnie.

To że te metody nie są dla mnie ja zrozumiałam sama już wiele lat temu i pisałam o tym na tym forum. I nie potrzebuję aby teraz ktoś mi to uśwaidamiał.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 16:23:59 »
Leszek
to  w takim razie kolejne pytanie-jak to się dzieje, że w krótkim czasie okazało się, że jest problem i z afirmacjami i z odliczaniem u ludzi, ktorzy /teoretycznie/ powinni to mieć w małym palcu ze względu chociażby na czas stosowania metod?


Ja myślę, że powodem jest czytanie bzdur na zupełnie innym, nie związanym z rozwojem duchowym, forum.
Tym niemniej dobrze, że to wychodzi na jaw. Myslę, że dzięki temu osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi (dziś już oficjalnie nie mówi się o chorych psychicznie) zrozumieją, że to nie są metody dla  nich.
Myślę też, że jeśli ktoś dotychczas partaczył swój rozwój, to dzięki temu dostanie inspiracje, że albo się coś robi precyzyjnie, albo się tego nie rusza. Bo tu nie ma żartów.

Mogę się dowiedzieć o jakich konkretnie osobach mówicie?

Kto nie rozumiał do tej pory a teraz zrozumie że nie są to metody dla niego?
I kto do tej pory partaczył swój rozwój?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-28, 15:07:12 »
Leszek

"Iustitia ma rację - tak to widać z boku. I kiedyś też tak to zobaczysz :)"


Co widać z boku? I co miałabym zobaczyć? Bo nie bardzo rozumiem.



Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-28, 12:35:04 »
Marylka
 najpierw trzeba uwewnętrznić swoje prawo, a potem egzekwować. Nie na odwrót.

Mariomar
Świetnie, że to opisałeś. Może się przydać komuś, kto ma kiepski kontakt z podświadomoscią.

Laka
Jesteś w procesie uwalniania. A są z tym związane bardzo silne emocje i zaślepienia.
Iustitia ma rację - tak to widać z boku. I kiedyś też tak to zobaczysz :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-28, 12:03:59 »
To fajnie że chociaż w czymś;)

I dzięki.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 12:00:55 »
Z jednym się zgadzam -kompletnie się nie rozumiemy+powodzenia

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-28, 11:58:13 »
Iustitia

Uważam że to, że ktoś nadal w coś wierzy i mu wywala zawartość pś, to nie znaczy, że wychodzenie z tego jest dla tej osoby mrzonką. Takie stwierdzenie jest wręcz pakowaniem kogoś, komu jeszcze wywala bo ruszył temat i nad nim pracuje, w role ofiary, by dalej w niej tkwił.
Na zasadzie" wywala Ci, jesteś zaślepiony, jeszcze długo z tego nie wyjdziesz" itp. I intencje osłabiania kogoś w jakikolwiek sposób to nadal jest dla mnie przejaw obciążeń kat- ofiara.

Myślę, że intencje do bycia ofiarą są bardzo różne. Jak już człowiek się w tym zakręci, to się to przejawia jak zamknięte nakręcające się koło. Ale zawsze gdzieś jest początek, a jest on różny. Czasem wystarczyło, że uwierzyło się w jakąś bzdurę,
dało się pokodować, bo widziało w tym jakiś sens, było nieświadomym. Różnie to bywa. Mam wokół siebie jeszcze 2 osoby, które też pracują nad tym tematem i widzę, ze każda z tych osób ma nieco inną konstrukcję tych wzorców.


Piszesz o pozoranctwie... ja właśnie nie mam ochoty na pozowanie, nie chce mi się w to wchodzić, bo uważam to za niskie i żenujące, zupełnie bez sensu. Takie naparzanie się. Ale to jeszcze nie załatwia problemu. Dlatego pisałam o konkretnych sytuacjach, by unaocznić o co mi chodzi, a nie gubić się w rozumieniu pojęć jak "prowokacja". Które jak się okazuje jest różnie rozumiane.

Czuję, że to co teraz ruszyłam to jest MOJE sedno wzorców ofiary, coś bardziej pierwotnego, dotyczącego mojej relacji z Bogiem, prawdopodobnie Przedwiecznych i jakiś kodowań.  A to o czym piszesz: o zakręcaniu się we wzajemnych atakach, poniżeniach, mnie już dawno nie interesuje i jest takim bym powiedziała już ostatecznym powierzchownym wytworem.

Myślę, że inaczej postrzegamy pewne rzeczy i tak pozostanie. Nie chce mi się kogoś na siłę przekonywać o co mi chodzi.



Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 11:25:42 »
Laka
 nie mogły mi wywalić wzorce, których nie mam to po 1
po 2 możesz się z tym nie zgadzać, ale relacja kat-ofiara to symbioza, w której każdej ze stron zależy najbardziej na tym, żeby wygrać. Ofiara gra po to by udowodnić, jaką kat jest świnią, a kat udawadnia "chcialaś widzieć we mnie świnię to masz". Obie strony sięgają po niską argumentację i niskie intencje lub pozoranctwo -->"patrz jaka jestem super, to Ty widzisz we mnie kogoś okropnego", dlatego wyrachowanie jest po obu stronach
po 3 nie chodzi tylko o zaczepianie. Dopóki świadomość potrzeby aktywności w takiej konfiguracji /kat-ofiara/ jest priorytetem to nie są tylko zaczepki. Gros aktywności idzie albo na solidarność z innymi ofiarami/katami albo na dowalanie innym katom/ofiarom.
po 4 wpisalam o mrzonce-piszesz o wychodzeniu, a rownocześnie piszesz "To one mają "siłę przebicia" nade mną, zwłaszcza gdy są w grupie, która z różnych powodów ma intencje by się wspierać, np widzą w tym wspólny interes. Ja widzę intencje poszczególnych osób zwykle i sposoby ich działania, a jednak ulegam, bo nie jestem w stanie "przyjąć na klate" tyle paskudnej energii z ataków psychicznych i energetycznych jakie te osoby, często DDA wysyłają. Nie ma w tym często żadnej logiki. A jeśli jest to bardzo pokrętna. One często przychodzą już z takim nastawieniem."
po 5 ofiara jest rolą, z którą się utożsamiasz i której przytomnie nie widzisz - "Dla mnie ofiara, to ktoś, kto ma czyste dość intencje, jest pozytywną osobą. A mimo to obrywa nie robiąc nic konkretnego, nie atakując nikogo." "a doszłam do takiego momentu, że czuję się ofiarą, wobec różnych osób, bo czuję że nie mam mocy, Boskiej ochrony i mam przekonania że Bóg mi w żaden sposób nie pomoże i nie ochroni. Że jestem słaba przejawiając światło, a mrok i syf ma większą moc, zwłaszcza gdy jest to kilka osób, które są zaślepione."

Więc przy takim dualiźie coś jest mrzonką a coś realizowaną rzeczywiście oczywistością.
Tyle w temacie

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-28, 11:01:07 »
Lekceważenie siebie, swoich praw i interesów - to prowokacja .
Nie skromność :)
Nareszcie rozumiem !
A ja myślałam, że jak pokażę "im", że mi nie zależy, np na awansie zawodowym, i  tylko pokornie będę wypełniała swoje obowiązki, i to bez szemrania, to zostawią mnie w spokoju.
Nie zostawili :))  Już jest lepiej, ale
jak to teraz widzę - lekceważyłam SWOJE INTERESY ! Prowokacja .
Chociaż, z drugiej strony, w miejscu pracy, należy tych interesów bronić z dużą rozwagą, ostrożnie, żeby . . . nie sprowokować :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-28, 10:53:01 »
Ja myślę, że powodem jest czytanie bzdur na zupełnie innym, nie związanym z rozwojem duchowym, forum.
Tym niemniej dobrze, że to wychodzi na jaw. Myslę, że dzięki temu osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi (dziś już oficjalnie nie mówi się o chorych psychicznie) zrozumieją, że to nie są metody dla  nich.
Myślę też, że jeśli ktoś dotychczas partaczył swój rozwój, to dzięki temu dostanie inspiracje, że albo się coś robi precyzyjnie, albo się tego nie rusza. Bo tu nie ma żartów.

Leszku,
jeśli chodzi o mnie, to ja nie czytam i nie czytałem żadnych bzdur na innych forach. Czytam tylko to nasze forum. W moim przypadku wyjaśniliśmy, że problem leży w innym miejscu. U mnie pś jest tak zastraszona i przepełniona lękiem, oraz ma negatywne skojarzenia prawie na wszystkie słowa w języku polskim, więc czułe słówka w postaci afek na mnie nie działają. Nie wierzę w ani jedno słowo z afek. Ponadto afki powodują tłumienie kontaktu ze sobą i uciekanie w otępienie. Również sesje regresingu są dla mnie na tą chwilę niemożliwe, gdyż przy takim poziomie strachu i lęku, pś nie pozwala wejść w dawne wspomnienia - zbyt bardzo boi się póścić kontrolę (ze strachu, oczywiście).

Na tą chwilę, najlepsza jest dla mnie i dla podobnych mi osób, metoda silniejsza od pozostałych - wypalanie węzłów, wypalanie aury. Dodatkowo, działa u mnie pogłębianie kontaktu ze sobą poprzez:

- ćwiczenia fizyczne (np. rytuały tybetańskie ćwiczone po 21 razy - tyle, ile autor zalecał powtórzeń),

- zgłębianie swoich emocji, by pozwolić sobie: 1. przyznać się do ich istnienia, 2. pozwolić je sobie poczuć, 3. pozwolić sobie czuć się dobrze, czując te "straszne" emocje. To łączę sobie z EFT - stukam punkty i mówię sobie na głos co czuję w danej chwili, co nie chcę czuć. I nie mówię przy tym żadnych pozytywów, bo to by było w moim przypadku na siłę, jak wmawianie sobie afek. Pozwalam sobie czuć po prostu czuć to, co jest we mnie stłumione i zepchnięte głęboko w pś. Jak to jest strach, czuję go, jak to jest nienawiść - czuję ją, jak to jest poczucie bycia ofiarą - czuję to, jak to jest bycie debilem i głupkiem - czuję to, jak to jest bycie tchórzem i mazgajem - czuję to, jak to jest bycie "słoniem w składzie porcelany" - czuję to. Mam ochotę płakać - płaczę, czuję nienawiść - drę się. Ale mam duży problem z pozwoleniem sobie na przeżywanie i WYRAŻANIE emocji. Ale mam nadzieję, że to się zmieni. :)

- czasem próbuję sobie poodliczać pewne emocje, coś tam chyba schodzi, ale nie ma tu przeżycia emocji - odliczanie odbywa się bez kontaktu ze sobą, z emocją, bez możliwości pozwolenia na jej pojawienie się i przeżycie; jest po prostu cofnięcie się do przyczyny i uwolnienie się, mi zaś chodzi na tym etapie na odbudowę kontaktu ze sobą, a więc czucie emocji.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-28, 10:27:00 »
Kinga

Masz rację, o to może często chodzić, by wreszcie wyładować się na drugiej osobie w imię "uzdrowienia".
Też uważam, że nie powinno robić się takich sesji z bliskich relacjach. Ja kiedyś robiłam sesje partnerowi, bo zapowiadał się
zupełnie inny temat, jego temat, nie związany ze mną. Ale potem w trakcie zeszło jakoś na mnie, tak zaczął manipulować dziwnie, że postanowiłam zrezygnować z dalszego prowadzenia. Wtedy na mnie się wściekł, że jak mogę sesję w trakcie przerywać ;) No trudno ja i tak przerwałam.

Jeśli chodzi jednak o sytuacje które wcześniej opisałam, to nie była to sesja robiona w związku. Tylko przez kogoś zupełnie z zewnątrz. Tylko, że ja to widzę tak jak pisałam, zeszła część obciążeń, a warstw było więcej. Myślę, że tak bywa. Czasem są to całe pokłady zaślepień powiązanych ze sobą, zahaczających o wiele aspektów i tematów.