akurat z tym się zgadzam, sama pochodzę z małego miasteczka na wschodzie i również obserwuję, że u ludzi jest taka ograniczona, katolicka mentalność. Oczywiście, jeśli ktoś chce naprawdę nad sobą pracować, to żadne pochodzenie mu nie przeszkodzi:)
Jest jak mowisz. Ale procent tych ,,pracujacych" w takich srodowskach jest chyba znikomy. Samemu pochodze ze sciany wschodniej i choc mieszkam w duzym miescie to ,,ciezko" tutaj w tej materii pod tym wzgledem

.
Zreszta mam porownanie: jak jezdze do rodziny na zachod Polski czy do Czech/Slowacji, mentalnosc ludzi jest juz inna-sa bardiej otwarci, chetni do poznawania ludzi, jakby wszystko dzialo sie spontanicznie. A na Wschodzie dostrzegam taki wzorzec skrepowania, chyba sie zgadza z DDA ze te kobiety nie wiedza jak sie zachowac w momencie, kiedy spotykaja mezczyzne. Samemu mialem wiele takich sytuacji kiedy probowalem cos tam ,,zakrecic" w temacie i zero gadki, rozmowy jakiejs na wyzszym poziomie, bardziej widzialem przestrach. Ok, mozliwe ze mam cos z karma zwiazkow ale z drugiej strony nie ma sensu wnikac doslownie we wszystko, tez trzeba patrzec sie przytomnie ze to czasem po prostu srodowisko jest dla nas ,,za ciasne" a nie ze z nami zawsze jest cos nie tak

.