Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 148342 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-22, 12:34:13 »
Czy ja wiem? Jak się ludzie rozwijają to ich ciała duchowe, osobowość, zainteresowania, nastawienie, cele, itd potrafią dość intensywnie zmieniać w przeciwieństwie do ciała fizycznego, które nie zmienia się aż tak bardzo. Ponadto rodząc się ukształtowaliśmy sobie ciało zgodnie ze wzorcami w chwili narodzin, które po np. 20 latach rozwoju mogą być zupełnie inne.

Ja bym powiedział, że fizyczne podobieństwo ma sens na poziomie rodzaju "mamy równie uśmiechnięte mordki" :D

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-22, 12:11:45 »
A jeszcze co do podobieństwa fizycznego trochę filozofii: jeśli ciało jest budowane na matrycach energetycznych: od etereycznej zaczynając, a na duchowych kończąc, to siłą rzeczy dwie bardzo harmonijne osoby będą też do siebie podobne fizycznie. W obrębie matrycy jest jakaś dopuszczalna ilość permutacji, ale wszystkie zawierają się w ściśle określonym zbiorze. Tak samo, jak z genotypu może uzyskać różne fenotypy poprzez działanie różnych czynników środowiskowych, tak samo z tej samej 'matrycy duchowej' można uzyskać różne charaktery, wyglądy etc., które jednak będą się mieścić w określonych przedziałach np. właśnie tych samych typach ajurwedycznych. No i oczywiście genetyka też ma spore znaczenie w determinacji wyglądu, konstytucji etc :)
 *Czysto spekulacyjne wnioski intuicyjne: na informacje w genach wpływ też ma zapewne informacja wyższego rzędu, z subtelniejszych płaszczyzn przejawiania. Wszystko jest ze sobą połączone :)*

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-22, 10:58:56 »
Ja też lubię podobieństwa. Bo to oznacza ze można dużo razem:) Są różne typy ludzi, ja jestem chyba takim, co lubi dużo razem. Lubię też podobną świadomość. I cele. Duchowe, życiowe. Poprostu harmonię. I lekkość!

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-22, 08:52:11 »
Mirea:

Możliwe :) Podobieństwo fizyczne wynika z harmonii duchowej. (Przynajmniej tak mi się wydaje)

A przy spędzaniu 100% czasu człek się trochę przyzwyczaja, czasem nawet jeśli spokojnie można spędzić ze sobą 100% warto zrobić sobie przerwę, aby móc poczuć się na świeżo i zauważyć tą fajność. Coś na zasadzie, że jeśli siedzę cały czas w wodzie, to po pewnym czasie przestaję zauważać, że w niej jestem.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-21, 14:13:29 »
I tu pytanie: ile znacie udanych związków, w których osoby są do siebie podobne, zwłaszcza pod kątem ogólnym (kolor cery, waga, budowa, prędkość/powolność itp)? I czy to są takie związki, gdzie ludzie mogli by bez problemu spędzać 100% czasu razem?

My (ja i mąż) jesteśmy do siebie bardzo podobni. Jedyne w czym się różnimy, to okazywanie emocji. Ja jestem wybuchowa, a Marek skryty. Ale to właśnie na tym tle wybuchają pomiędzy nami sprzeczki (które zawsze ja inicjuję, hehe, bo próbuję go zmusić, żeby też okazywał emocje ;). Czuję, że gdybyśmy byli podobni do siebie również pod tym względem, to byłoby jeszcze lepiej :)
Aha, ilość czasu spędzanego z sobą: 100% przez ostatnie pół roku, wcześniej około 90, 95% (czyli przez 16 lat).

Ja generalnie lubię, gdy ktoś jest do mnie podobny. Zwłaszcza ta najbliższa osoba.

Mirea

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 12:49:15 »

Lynd Seagull,
"Drugie Primo:
Osoba pierwsza była mojego typu urody, osoba druga była moim przeciwieństwem -- typowa aryjka. W sumie bardzo długo miałem pociąg do właśnie przeciwieństwa mojego typu urody, dopiero ostatnio mi się to zmieniło. I tu pytanie: ile znacie udanych związków, w których osoby są do siebie podobne, zwłaszcza pod kątem ogólnym (kolor cery, waga, budowa, prędkość/powolność itp)? I czy to są takie związki, gdzie ludzie mogli by bez problemu spędzać 100% czasu razem? (Bo są jeszcze ludzie, którzy w związku spędzają mniej czasu razem i to też jest ok.)

Gdzieś tam czytałem badania, które wykazywały znacząco mniejszą ilość rozwodów i zadowolenie z długoterminowych małżeństw właśnie u ludzi podobnych, aczkolwiek nie pamiętam kryteriów "podobieństwa" :)"


wydaje mi się, że coś może być na rzeczy. Przynajmniej jeśli chodzi o moje doświadczenia.

Mnie zawsze przyciągali osobnicy o typie urody przeciwnym od mojego (im bardziej przeciwny tym lepiej!)
I wychodziły z tego związki/układy bardzo nieharmonijne i nieprzytomne.

Natomiast z kimś, kto byłyby podobny do mnie (kolor włosów, oczu, cery) nigdy nie byłam w żadnej bliższej relacji, bo poprostu takie osoby w ogóle mnie nie interesują, nie pociągają, wręcz nie podobają mi się.
Może to jest właśnie podświadome uciekanie przed potencjalną harmonią w związku?

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-21, 12:03:45 »
No tak, ale wiesz, jak druga osoba śpi do południa, to Ty możesz sobie wstać o 6, poćwiczyć jogę, pobiegać, przeczytać gazete, sprawdzić co w necie piszczy, nadrobić zaległości z pracy - i kiedy ona wstaje, to masz już pół dnia za sobą i możesz poświęcić czas jej :)

Co do zimnociepłolubności to ja 3 lata byłem ze strasznym zmarzlakiem i mnie to cieszyło, bo jak szliśmy spać to kładła mi swoją lodowatą łapę na kark i mnie to trochę chłodziło a jej było cieplej:))

Na typach ajurvedycznych się nie znam. Doceniam chyba wszystkie ;)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 11:56:50 »
Sebastian,
Może nie tyle chodziło mi tu o urodę (bo to wiem że wzorce) co o np. typy ajurwedyczne (vata, pitta, kapha), które jakoś mocno się przejawiają w wyglądzie.

A w związkach z osobami zbyt bladymi cierpiałem zazwyczaj na to, że nie dzieliśmy wspólnego zamiłowania do temperatur powyżej 25 stopni i wczesnego wstawania ;)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-21, 11:50:48 »
Widzę, że razem z tym jak słońce wchodzi do znaku skorpiona, nasila się ogólne zainteresowanie zjednoczeniem 2 osób ;) cieszy mnie to.

Jak będę miał coś ciekawego do napisania, to napiszę, teraz tylko wtrącę że kiedy się znajdzie właściwą osobę, to się to czuje wyraźnie i bez wątpliwości, drugie primo to zaakceptować co z tego wynika i okiełznać swoje jazdy po znalezieniu kogoś takiego.

Lynd moim zdaniem uroda, czyli kolor włosów i takie tam nie mają nic do rzeczy - raczej uczucie bliskości duszy czyni drugą osobę atrakcyjną wydawałoby się fizycznie.

Każdy ma atrakcyjne ciało wtedy, kiedy nie stawia sobie zbytnich wymagań na temat ciała i czuje się z nim swobodnie.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 11:46:04 »
Zakładam nowy wątek, bo myślę że temat znacząco się wyróżnia. I piszę w nim dwa przemyślenia:

Pierwsze Primo:
We wczorajszym śnie poznałem osobę spełnioną, która chciała ze mną być. Pierwszą jej propozycją był "wspólny wypad popatrzeć sobie jak budują górę." Miałem sporo konsternacji, bo jeszcze nie dociera do mnie, po co osoba spełniona mogłaby chieć być ze mną.
W dzisiejszym śnie natomiast, poznałem osobę, która bardzo chciała ze mną być i nie czuła się bezpiecznie. Pierswsze jej pytanie było "cześć, pamiętasz mnie jeszcze? :)" "yyy... ten... no...." "A za co pamiętasz? :)" Podejście było trochę jak licealistka podrywająca studenta.

Świetnie mogłem sobie porównać odczucia do obu z tych osób :) Ze spełnioną, zakochaniu towarzyszyły gotowość do przygody, niesamowite uniesienie i radość jakbym trafił 6 w totka. Z niespełnioną -- poczucie uziemienia i bezpieczeństwa (wykazujące że nie rozumiem tychże ;), "elektryczne" ciepło (wynikające z tego, że będę jej dawał więcej niż uważa, że zasługuje, i dlatego to będzie dla niej takie och i ach) i poczucie bycia na właściwym miejscu (ale tylko dlatego że spełniam jej deklarowane intencje). Jednak bardziej przyciąga mnie jeszcze to drugie :/ w sensie że bardziej intensywnie czuję. Ale w kwestii jakości pierwsze jest znacznie lepsze -- nawet jeśli wydaje się ulotne, jak balonik który ledwie puszczę i może uciec.

Drugie Primo:
Osoba pierwsza była mojego typu urody, osoba druga była moim przeciwieństwem -- typowa aryjka. W sumie bardzo długo miałem pociąg do właśnie przeciwieństwa mojego typu urody, dopiero ostatnio mi się to zmieniło. I tu pytanie: ile znacie udanych związków, w których osoby są do siebie podobne, zwłaszcza pod kątem ogólnym (kolor cery, waga, budowa, prędkość/powolność itp)? I czy to są takie związki, gdzie ludzie mogli by bez problemu spędzać 100% czasu razem? (Bo są jeszcze ludzie, którzy w związku spędzają mniej czasu razem i to też jest ok.)

Gdzieś tam czytałem badania, które wykazywały znacząco mniejszą ilość rozwodów i zadowolenie z długoterminowych małżeństw właśnie u ludzi podobnych, aczkolwiek nie pamiętam kryteriów "podobieństwa" :)