Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 148389 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-04-24, 15:31:08 »
Też tak myślę :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-04-24, 15:02:43 »
"Przez 70 lat byli kochającą się parą. Umarli w odstępie 15 godzin"
http://deser.pl/deser/1,111858,15833989.html

Według mnie mieli 100% harmonię:) http://bi.gazeta.pl/im/8f/9b/f1/z15833999Q,Kenneth-i-Helen-w-1940-roku.jpg

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 11:20:53 »
No dokladnie.

Ja sie jeszcze zlapalem na tym, ze samo slowo ,zwiazek" ma tez dosc negatywne znaczenie, bo od razu przychodzi mi na mysl bycie zwiazanym (doslownie). A gdzie tu wolnosc dla kazdego z partnerow? Przeciez bedac ze soba nie mozemy siebie skazywac na przebywanie 24h i podejmowac za te osobe decyzji, czy ciagle nadzorowac ja. A z tego, co widze wiekszosc zwiazkow wlasnie na tym polega i moze dlatego one pozniej nat szybko sie wypalaja...

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-18, 20:15:07 »
Zed1,

Masz rację:) Jeszcze zanim zaczęłam zajmować się rozwojem zawsze wydawało mi się, że mam świeższe, zdrowsze myślenie i podejście do wielu spraw w porównaniu z ludźmi, których całe życie spotykałam. Jednak w kwestiach dzieci miałam cały czas jakieś tam w sobie poczucie, przekonanie, że w przyszłości pewnie będę miała dzieci i to myślenie było dla mnie naturalne, bo przecież wszyscy mają dzieci i tak się od dziecka słyszało, że szczęśliwy związek i szczęśliwa rodzina to tylko z dzieckiem obowiązkowo, bo bez dziecka będzie smutno, niepełnie i nieszczęśliwie. Nie zamierzałam się nad tym nawet głębiej zastanawiać, albo nawet bałam się wchodzić głębiej w temat odkładając go na bok, moi poprzedni partnerzy też się nad tym jakoś głębiej nie zastanawiali. Wiedziałam zawsze, że nie chcę mieć dziecka w najbliższym czasie, więc nie potrafiłam odpowiedzieć czemu zakładam że nagle mi się zachce za ileś tam lat, bo niby pod wpływem czego. To „pragnienie” posiadania dziecka w moim przypadku nie było realnym pragnieniem, to było tylko założenie, żebym mogła spać spokojnie, bo przecież co powiedzą ludzie, co powie rodzina na to, kiedy zadeklaruję że nie chcę mieć dzieci.

Dopiero mój aktualny partner poruszył ten temat kiedy się poznaliśmy i po raz pierwszy zadałam sobie pytanie czy chcę mieć dzieci i jeśli tak to DLACZEGO. Bardzo szybko uporałam się z tematem, bo tak naprawdę zawsze czułam, że nie chcę mieć dzieci, ale i tak pomieszanie w głowie było. Okazało się, że ja chciałam mieć taką małą, słodką córeczkę (nie chłopca), którą tak bardzo bym kochała i opiekowała się nią, tak aby niczego jej nie zabrakło, bo ja mam przecież wiele braków z dzieciństwa i ona nie mogłaby przeżywać tego co ja. Szybko zrozumiałam, że tą małą dziewczynką którą chcę dopieszczać jestem ja sama i poczułam wielką ulgę, że ja tę miłość mogę dać sobie, że nie muszę robić specjalnie dziecka, by zaspokoić jakieś moje chwilowe braki, z którymi doskonale sama mogę się uporać. Nie miałam żadnych innych powodów dla których chciałam mieć dziecko, więc to bardzo szybko odpadło. Chęć wynikała tylko z potrzeby zaspokojenia braków we mnie a społeczne naciski tylko skutecznie pomagały się w to wkręcać. Im świeższe i świadome myślenie tym bardziej zbliżamy się do swoich realnych potrzeb i te wmówione, sztuczne po prostu znikają i tracą na wartości :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 12:13:03 »
Tak sobie luzno mysle, ze im wieksza swiadomosc, tym mniejsza rola naszych ,,odzwierzecych" instynktow wiec i automatycznie chcec na posiadanie potomstwa spada (jesli traktuje sie to jako ,,przykazaznie" ze dzieci sie miec powinno....tylko w domniemaniu po co chcemy je miec, co im chcemy przekazac, w jakim stopniu chcemy brac za nie, i co wazne, na jak dlugo, odpowiedzialnosc). Z moich obserwacji (a wiec bardzo mocno subiektywnych) wynika, ze przykladowa wiekszosc ludzi w ogole nie jest swiadoma tego, po co chce miec dzieci. Ot po prostu-inni maja to i my tez powinnismy je miec. Utarty program zakorzeniony gleboko poprzez wzorce spoleczne, z ktorych czesto jest bardzo trudno wyjsc (mowa tu o np. malych spolecznosciach, maisteczkach ale i w wiekszych aglomeracjach dzialaja schematy, tyle ze nieco inne).


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-01-17, 18:04:12 »
autor ciekawie pisze i niegłupio,  śmiało porusza  ważny problem z tą presją na posiadanie dzieci i wiadomo ,że cele w związku w temacie dzieci powinny być zgodne, ale :
wydaje mi  się,że  jak się rozejrzy ,że wiele kobiet i mężczyzn naprawdę chce mieć potomstwo i możliwe ,że są z  tymi dziećmi szczęśliwie, no przecież widać ,ze jest to dla nich ważnym celem, sensem i radością życia. Oczywiście jest multum przypadków przeciwnych ,ale trudno o jednoznaczne stwierdzenia w tą czy w drugą stronę, bezdzietni zawsze szczęśliwsi itp.   No  i wielu stać na dzieci, nie wszyscy zarabiają   jak autor sugeruje 1600 brutto, zobaczmy jakie mamy samochody ( z kredytu :) na ulicach, niekiedy po trzy w jednaj rodzinie.
i jeszcze ogólna (jak kogoś to oczywiście interesuje :) uwaga offtop na temat tego bloga  i ogólnie czy to wypowiedzi osoby publicznej czy  postu na forum - prosty  filtr - jeżeli ktoś nawet "intelektualnie" używa słów wulgarnych - nie czytam nigdy więcej . bo  gdzieś tu tkwi  błąd .
( moim zdaniem :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-17, 07:24:01 »
To ważne w temacie tworzenia związków, a szczególnie znalezienia właściwej osoby, która podziela nasze oczekiwania.
To ważne również w temacie przeciwstawiania się terrorowi rozmnażania:
http://kefir2010.wordpress.com/2014/01/17/pary-bezdzietne-sa-szczesliwsze-tradycyjna-rodzina-to-mit/

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-30, 10:53:33 »

 Sylvia

,,Z drugiej strony fajnie jak przy kimś serce się ożywia.''


dokładnie

ożywiajaco

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-29, 22:19:25 »
Sylvia
Sporo się modliłam w intencji uzdrowienia tego związku i poddawałam to Bogu z prośbą o najlepsze rozwiązanie.Wnioskuję, że w takim razie rozstanie i urwanie kontaktu faktycznie było tym najlepszym rozwiązaniem, może faktycznie dla któregoś z nas wspólna droga życia nie byłaby korzystna. Zapewne dla niego, bo mu się marzy wyjazd z Polski, a ja to jednak chyba wolę zostać w Warszawie.
Co do zasilania na odległość to nie wiem, ktoś musiałby mi na to spojrzeć, bo niestety chyba nie jestem do końca tu wolna od nieprzytomności i emocji. Cały czas mi wali, że to było to najlepsze dla mnie i niczego równie dobrego już nie ma i nie będzie ; ) mam nadzieję, że to tylko moje zaslepienia są.
Bardzo Ci dziękuję za tę wypowiedz. Wniosła mi trochę innego spojrzenia.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-12-29, 19:43:06 »
I doskonale rozumiem Twoją pewnosc, ze to jest TA osoba. Takie rzeczy po prostu się czuje sercem. Ja sama bardzo prędko poczułam, kiedy poznałam ostatniego partnera, że to jest ktoś, z kim chcę się na poważnie związać, że najprawdopodobniej to miłośc mojego życia. Niestety ja nie jestem jego miłością na to życie, ale czasem tak chyba bywa, że jest to jednostronne.

Jak jest jednostronne, to znaczy, że albo jest coś lepszego i wspólna droga życia by dla kogoś nie była najlepsza. Wspólna droga życia jest jednym z ważniejszych aspektów związku, Bóg wtedy bardzo pomaga w takiej relacji, czyni wręcz cuda - z doświadczenia.
Albo jeśli równocześnie nie ma miłości związkowej, to zasila się tę osobę (nawet na odległość) nie dostając zbyt wiele w zamian. I towarzyszą temu spore zaślepienia.
Z drugiej strony fajnie jak przy kimś serce się ożywia. Jak tak się dzieje i odpuści się oczekiwania, to robi się przestrzeń na to, co to ożywienie przyniesie wspaniałego, niekoniecznie z tą osobą;)
« Ostatnia zmiana: 2013-12-29, 19:53:01 wysłana przez Sylvia »

katikaa

  • Wiadomości: 1
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-28, 14:15:11 »
naturę kobiecości i męskości opisuje David Deida http://www.psyche.pnet.pl/deidapl-m-135.html?osCsid=6114086f98553087b4911edcee82580d
warto przeczytać obie książki, otwierają oczy i serca :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-28, 12:39:50 »
Ja mam wrażenie, że tym cierniem jest u mnie poczucie niezasługiwania na miłosć i chęć udowodnienia sobie, że żaden męzczyzna nigdy mnie nie pokocha, bo mnie się nie da kochać, że zawsze zostanę porzucona itp. Na to mi najmocniej wali, więc wnioskuję, że to jest przyczyna. Próbuję to przekraczac jak tylko potrafię.
Natomiast jeśli chodzi o moje własne uczucia do tych partnerów to wiem, ze są prawdziwe. Pewnie, mam swoje wzorce i filtry, jednak wiem, ze z mojej strony była i jest prawdziwa miłośc. Choć pewnie mam tam jeszcze troche DDA do puszczenia, zwłaszcza ten lęk przed odrzuceniem. Na szczęscie wszystko jest do zrobienia:) i chyba nie muszę być aż prawie oświecona zeby móc stworzyć z kims zdrową relację :)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-28, 10:41:00 »
Z tym lustrem to bym nie przesadzał :)
Zawsze byłem przeciwnikiem takich uproszczeń, bo jeszcze na forum cudu szastali tym jak nalepką na jabole.
Czasem to nie twój stopien RD, a jakiś cierń niedoczyszczony przyciąga takich ludzi.
Poszukaj w tym temacie miłości czy to 100 % miłość czy jednak coś z okolic DDA chce uwolnienia i może się wszystko zmienić.
Niestety nie znam cię (osobiście) więc to takie szukanie po omacku.