Zed1,
Masz rację:) Jeszcze zanim zaczęłam zajmować się rozwojem zawsze wydawało mi się, że mam świeższe, zdrowsze myślenie i podejście do wielu spraw w porównaniu z ludźmi, których całe życie spotykałam. Jednak w kwestiach dzieci miałam cały czas jakieś tam w sobie poczucie, przekonanie, że w przyszłości pewnie będę miała dzieci i to myślenie było dla mnie naturalne, bo przecież wszyscy mają dzieci i tak się od dziecka słyszało, że szczęśliwy związek i szczęśliwa rodzina to tylko z dzieckiem obowiązkowo, bo bez dziecka będzie smutno, niepełnie i nieszczęśliwie. Nie zamierzałam się nad tym nawet głębiej zastanawiać, albo nawet bałam się wchodzić głębiej w temat odkładając go na bok, moi poprzedni partnerzy też się nad tym jakoś głębiej nie zastanawiali. Wiedziałam zawsze, że nie chcę mieć dziecka w najbliższym czasie, więc nie potrafiłam odpowiedzieć czemu zakładam że nagle mi się zachce za ileś tam lat, bo niby pod wpływem czego. To „pragnienie” posiadania dziecka w moim przypadku nie było realnym pragnieniem, to było tylko założenie, żebym mogła spać spokojnie, bo przecież co powiedzą ludzie, co powie rodzina na to, kiedy zadeklaruję że nie chcę mieć dzieci.
Dopiero mój aktualny partner poruszył ten temat kiedy się poznaliśmy i po raz pierwszy zadałam sobie pytanie czy chcę mieć dzieci i jeśli tak to DLACZEGO. Bardzo szybko uporałam się z tematem, bo tak naprawdę zawsze czułam, że nie chcę mieć dzieci, ale i tak pomieszanie w głowie było. Okazało się, że ja chciałam mieć taką małą, słodką córeczkę (nie chłopca), którą tak bardzo bym kochała i opiekowała się nią, tak aby niczego jej nie zabrakło, bo ja mam przecież wiele braków z dzieciństwa i ona nie mogłaby przeżywać tego co ja. Szybko zrozumiałam, że tą małą dziewczynką którą chcę dopieszczać jestem ja sama i poczułam wielką ulgę, że ja tę miłość mogę dać sobie, że nie muszę robić specjalnie dziecka, by zaspokoić jakieś moje chwilowe braki, z którymi doskonale sama mogę się uporać. Nie miałam żadnych innych powodów dla których chciałam mieć dziecko, więc to bardzo szybko odpadło. Chęć wynikała tylko z potrzeby zaspokojenia braków we mnie a społeczne naciski tylko skutecznie pomagały się w to wkręcać. Im świeższe i świadome myślenie tym bardziej zbliżamy się do swoich realnych potrzeb i te wmówione, sztuczne po prostu znikają i tracą na wartości
