Ach, kobiety, Polki:
Cytat: „Kiedy przyjechałem do Polski w 1996 roku i zacząłem przyjmować ludzi, nie mówiłem wtedy jeszcze po polsku, miałem tłumaczkę. Przychodzi kobieta i w pewnym momencie mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Pytam tłumaczkę: „Co to jest?”. Skojarzyło mi się to ze służbami specjalnymi, z KGB. A ona odpowiada, że nie, że tu chodzi o to, żeby się nie bać. „Czego?”, pytam. A ona na to: „Życia”. Czegoś tutaj nie rozumiem. Przychodzi następna kobieta i mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Następna tak samo i następna. Wszystkie piękne, nic im nie brakuje, ja już jestem zakochany, a one mówią „poczucie bezpieczeństwa”. Myślę sobie: „W zacofanej Rosji żyję i nie wiem, o co chodzi”. Wreszcie podczas tych rozmów, dotarło do mnie, że poczucie bezpieczeństwa to w Polsce takie hasło kobiet. A chodzi w nim o to, żeby rachunki były płacone, a z drugiej ta sama kobieta krzyczy, że chce być niezależna. „Od kogo?”, pytam. „Od mężczyzny”, słyszę. Czyli ona chce być niezależna od mężczyzny, ale to on ma jej zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Jakieś dziwne. Z jednej strony ona musi sobie radzić, a z drugiej ona sobie nie radzi. (…)
„Tak. To jest program. Poczucie bezpieczeństwa związane jest z koniecznością utrzymania rodziny. Nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca na kobiecość. Przychodzi do mnie kobieta, główna menadżerka wielkiej firmy, samochodem takim jeździ, że ja takiego nigdy nie będę miał. Ma męża, ale go nie kocha. Kocha Ormianina i on też ją kocha, ale ma żonę, a Ormianie się nie rozwodzą. Mówię do niej: „Dawaj mi swoją mamusię”. Przychodzi mamusia. Uh, to taka kobieta, która sobie poradziła w życiu. „Ma pani męża?”, pytam. „Jakiegoś tam mam”. „A jest pani szczęśliwa?”. A ona próbuje być inteligentna: „Ja to słowo wykreśliłam ze swojego leksykonu. Dopytuję dalej: „Jak to? Pani nie jest szczęśliwa?”. Odpowiada: „Bo rodzina to jest odpowiedzialność, to jest walka”. „A miłość?”, nie ustępuję. „Miłość i rodzina to są różne rzeczy. Miłość to w kinie, a rodzina to twarde zasady”, mówi. To ja na to: „Córka panią posłuchała. Kocha tego pana, ale to nie jest rodzina. Rodzinę ma, ale nie ma miłości, ona jest grzeczna. Dokładnie wypełniła program, który pani mi tu teraz sprzedała”. Była zszokowana, nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać, bić mnie czy uciekać. Powiedziałem jej, że ma zmienić swoje przekonania. A ona krzyczy: „Ma pan wyprostować moją córkę, ona ma być normalna!”. „Pani ma być normalna, ma pani jej powiedzieć – w rodzinie ma być miłość.”, mówię jej i słyszę: „Nie, to nieprawda!”. Dziewczyna mi jednak powiedziała, że już rozumie, dlaczego tkwi w tej sytuacji bez wyjścia i nie może zrobić kroku ani w prawo, ani w lewo. To niedojrzałość emocjonalna, którą przejęła od matki. Można być niedojrzałą, niezależna od tego, ile ma się pieniędzy na koncie.”
(Wywiad Aleksandry Nowakowskiej z Piotrem Pałaginem)