Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 148380 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-20, 00:06:10 »
No i właśnie tak traumatyczne sytuacje, a nie zwykłe pitu pitu nie weźmie się ze zwykłej podatności czy nieświadomości, ale jako efekt długo pielęgnowanej destrukcji, odrzucania Boga, itp spraw. I jak spojrzeć na to wszystko całościowo, to właśnie np. bunt przeciw Bogu czy tego typu rzecz będzie przyczyną, a to że jakiś koleś przyszedł i was pozabijał to już tylko skutek. To są ciągi przyczynowo skutkowe i to nie jest tak, że jak ta konkretne osoba by się nie pojawiła to byłby spokój. Ta destrukcyjna energia w związku by się zmaterializowała tak czy siak, w taki albo inny sposób! To jest karmiczny bagaż partnerów, ich intencje, ich kreacje i ich nastawienie i podświadomie wybory.

Niezależnie od bagażu zawsze można powiedzieć stop i wybrać miłość, Boga. Trzeba ku temu tylko głębokiej, szczerej woli.

Miłość jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie - nie ma takich traum i obciążeń, które byłyby silniejsze. To że ulegamy traumom i obciążeniom nie jest niczym nadzwyczajnym, ale warto pamiętać że potencjalnie zawsze jest możliwość to przekroczyć i żadna trauma, szczególnie z poprzednich wcieleń nie jest żadnym wyrokiem. Jeśli związek ma potencjał to z pomocą Boga można naprawdę wszystko przekroczyć, choć nie zawsze będzie to droga łatwa, szybka i przyjemna. Tu trzeba tylko szczerej woli obojga partnerów do wybrania Boga i miłości, a także do bycia razem. Reszta wszechświata się dostosuje, bo prawdziwa, szczera miłość to jest moc której nic nie przyćmi :)

Ja myślę, że w przy takich bolesnych rozpadach związku jak przy wszystkim zresztą - trzeba odwagi do wzięcia odpowiedzialności za swoje doświadczenia, a przy związkach jest to szczególnie trudne, bo tam jest często dużo trudnych emocji dotykających naprawdę głębokie pokłady naszej duszy.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 23:21:02 »
Dodam jeszcze, że w moim przypadku były to zwykle brutalne ataki, często grupowe, różne manipulacje i inne paskudne zabiegi mające zmusić do rozstania, manipulacje społeczne, bazujące na uzależnieniach, władzy itp. Ataki takie czasem kończyły się śmiercią jednej z osób.
Więc dosyć mocne rzeczy, powodujące duże traumy i kodowane zakazy.
To nie były sytuacje pitu pitu, że pojawia się ktoś inny i podrywa partnera ;) Takie pewnie też bywały, ale to małe piwo.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 23:16:09 »
Podatność to może sprawić, że się zrobi jakieś zamieszanie w związku. No ale żeby rozwalić związek to trzeba coś więcej niż podatności (przynajmniej taki poważny, a nie jakiś tam przygodny).

Jeśli dwójka dorosłych, sprawnych na umyśle ludzi niszczy swój związek to oni są za to odpowiedzialni, również za to że pozwolili na to innym ludziom.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-05-19, 23:12:23 »
Ale jednak te 2 osoby same z siebie jakoś się nie rozchodziły , dopoki nie zjawiły się inne z niefajnymi intencjami. Gdy się jest jednak we dwójkę świadomymi to nie ma takich zagrożeń.

Chyba, że byli potrzebni do przerzucenia odpowiedzialności na nich.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 23:07:01 »
To jest różnie myśle, pewnie że jakieś intencje niby muszą sie dograć, jednak czasem chodzić może o podatność, czyjeś zaślepienie, karmiczne uzależnieniowe relacje. I sporo innych rzeczy. Jak się gdzieś człowiek zakręcił i złapał podatność: poczucie winy, niezasługiwania, jakieś głupie przekonania od innych, to różne rzeczy się dzieją.
A potem to jest ciągnięte przez wcielenia i tworzy kolejne sytuacje.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-05-19, 23:02:38 »
Ale jednak te 2 osoby same z siebie jakoś się nie rozchodziły , dopoki nie zjawiły się inne z niefajnymi intencjami. Gdy się jest jednak we dwójkę świadomymi to nie ma takich zagrożeń.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 22:36:26 »
W kontekście tego co napisała teraz Laka czy wcześniej Tess to mam takie przemyślenie - jak ktoś trzeci może być odpowiedzialnym za rozwalenie związku? Przecież związek partnerski to układ pomiędzy partnerami i jego przebieg jest zależny wyłącznie od intencji i wolnej woli partnerów. Te osoby trzecie, które coś tam narobią to tylko aktorzy odgrywający swoje role pisane przez intencje partnerów.

W przestrzeni związkowej mojej i partnerki też pojawiali się różnie ludzie, najczęściej karmiczni którzy próbowali coś mieszać, odtwarzać jakieś stare role, ustawiać nas pod swoje dziwne wizje. W tym cała zgraja facetów, która by chciała mnie wymazać i wskoczyć na moje miejsce :D I żadnej z tych osób nie udało się osiągnąć niczego co by zauważalnie poruszyło naszym życiem, ponieważ ani z mojej ani partnerki strony nie było zainteresowania, żeby w te wszystkie gierki wchodzić jakoś głębiej.

Bywało że się wkurzałem czy stresowałem różnymi sytuacjami, ale jak mi poodpadały różne lęki, wzorce odrzucenia i inne pierdoły, a sam związek jednocześnie też zyskał na jakości - to teraz już tylko się śmieje, jak widzę jakieś dziwne kombinacje, ale to na szczęście się już też praktycznie nie zdarza. Nie ma na to po prostu przestrzeni, bo nas to już nie interesuje.

Na dzień dzisiejszy nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak miałby nas ktokolwiek rozdzielić? Co miałby zrobić? Pozabijać nas? Do tego też trzeba dość konkretnych intencji :P Dla mnie jedyna możliwość to tylko decyzja o skończeniu związku przez przynajmniej jedno z nas.

Zanim ktoś napisze, że przecież partnerka może mnie zostawić dla lepszego faceta. Gdyby to się zdarzyło to nie byłaby wina tego faceta, niezależnie od tego co by nie robił (nawet gdyby zręcznie podrywał to nie uważam swojej partnerki za naiwniaczkę, która by się dała zmanipulować jakimś podchodom - ma swój rozum). To by tylko znaczyło, że w oczach partnerki nie jestem już wystarczająco odpowiadającym jej partnerem - no cóż, ma prawo zmienić zdanie, w końcu wszystko się nieustannie zmienia, w tym my sami. Łatwo jest w takim momencie przelać winę i odpowiedzialność na tego faceta, ale prawda jest taka że po prostu zabrakło by w takim przypadku intencji do bycia razem i tworzenia czegoś wspólnego.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-05-19, 22:15:51 »
Dobrze to słyszeć Leszek , że się da...

U mnie karmicznie, co byłam w jakiś fajnym harmonijnym związku z bliźniaczym plomieniem  czy podobnym harmonijnym i czuliśmy się szczęsliwi i spełnieni, to zawsze ktoś nam to brutalnie rozwalił. I to się kończyło tak nieszczęśliwym dalszym życiem, że odechciało mi się na dłuuugo.

Wygląda, na brak poczucia bezpieczeństwa.
Tam w tej mojej historii było podobnie i teraz też probują to rozwalić... zazdrość.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 22:01:40 »
U mnie karmicznie, co byłam w jakiś fajnym harmonijnym związku z bliźniaczym plomieniem  czy podobnym harmonijnym i czuliśmy się szczęsliwi i spełnieni, to zawsze ktoś nam to brutalnie rozwalił. I to się kończyło tak nieszczęśliwym dalszym życiem, że odechciało mi się na dłuuugo.
Jeszcze do niedawna pś na hasło "idealny partner" dostawała gęsiej skórki, bo idealny znaczyło wymuszonę małżeństwo, z "idealną" dla mnie partią, idealny wg innych osób, a zupełnie nie harmonijny ze mną.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-05-19, 21:34:30 »
dżonny
Wszystko się da naprawić. Trzeba tylko znaleźć waściwy sposób.
Nie zamierzam zagłebiać się w dyskusję, bo za dużo w niej pomieszania.

healingintelect

  • Wiadomości: 713
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-05-19, 20:33:21 »
dżony

To chyba było opętanie.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-05-19, 20:03:44 »
Ja pamiętam, że bylem z nia tysiace lat temu w harmonijnym związku , a rozpad też nastąpił chyba przez to, że ona była zazdrosna o inne, które chyba musiały mnie kręcić. Było to w innej cywilizacji, przed egiptem. Ona mnie jakoś chyba zmanipulowała, chciała mnie zatrzymać przy sobie i chyba było jakies zniewolenie i ból u mnie, na co się konkretnie wk....em, jakoś odwróciłem od niej uczuciowo, a potem juz byla lipa tak jak bysmy stracili ochronną moc i zaczely tamże dziać sie straszne rzeczy, o jakich dzisiaj nikomu by się nie śniło. Może faktycznie powinienem skupić się na wybaczaniu...

Teraz to też inne mnie odciągnęły od związku z nią.
« Ostatnia zmiana: 2017-05-19, 20:07:12 wysłana przez dżonny »

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-05-19, 19:39:13 »
Napiszę coś jeszcze. Mam nadzieję, że nie zepsuję nikomu kolorowego obrazka, jaki wydaje się tu stworzyłem. To nie jest zupełnie tak, że spotkałem w tym życiu połówkę, uwolniłem się od wzorców i OK. W moim przypadku zadziałała karma. Kilka wcieleń temu (biorąc pod uwagę ubiór jaki wówczas nosiłem był to 18 wiek) byłem lowelasem, uganiającym się za kobietami. Miałem przyjaciela, który był wierny przez całe życie jednej kobiecie. Pewnego razu, będąc już podstarzały i zmęczony tymi wszystkimi kobietami, pozazdrościłem przyjacielowi i poczułem ogromne pragnienie spędzenia całego życia z tylko jedną kobietą. I to się realizuje właśnie w tym wcieleniu. Tylko prawdziwa połówka mogła znieść moją zmienność. Od fanatyzmu religijnego, poprzez silną autodestrukcję do intensywnego rozwoju duchowego. Żadna inna kobieta by tak się nie dostosowała do mnie. W tej chwili zarzuciłem aktywny rozwój duchowy i delektuję się wspólnym życiem z ukochaną osobą. Może trochę szkoda, bo w niektórych sferach jest jeszcze sporo do zrobienia. Np. zarabianie na życie. Zarabiam dość dobrze, ale w bardzo dużym stresie, który jak wiadomo skraca życie. Liczę jednak na to, że moja pś pod wyrażeniem "całe życie" rozumie jakiś sensowny wiek, przynajmniej 100 lat ;). A może dożyjemy z połówką 80 rocznicy ślubu? Byłoby fajnie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-05-19, 19:03:19 »
Mirek

Super że tak Ci się fajnie poukładało i fajnie czytać takie inspiracje:)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-05-19, 18:42:29 »
Co do tych niezwykłych rezultatów o których pisałem, to chodzi o to, że po uwolnieniu się od wzorców ucieczki od połówki, życie, przynajmniej w zakresie związku, stało się jednym pasmem przyjemności. Czasami to jako faceta, aż mnie zadziwia. Po tylu latach wspólnego życia i mimo swojego wieku, ona nadal mi się podoba. Każdy dotyk, muśnięcie, spojrzenie, uśmiech są pięknym przeżyciem. I jest to obopólne.

Bardzo inspirujące Mirek, któż by tak nie chciał :) Dzięki za podzielenie się.