Nie pamiętam już, czy Damian o tym wspomina (bo słuchałam tego nagrania dość dawno), ale nawet jeśli, to i tak warto powtórzyć, że podejścia do tak zwanych "błędów", czy "porażek" w procesie nauki czegoś nowego, warto uczyć się od dzieci.
Zobaczcie, ile razy działanie dziecka kończy się niepowodzeniem, zanim osiągnie swój cel, czyli np. zanim nauczy się chodzić, wchodzić na kanapę, trzymać coś w rączce, itp.
Czy się tym zraża? Absolutnie nie (czasem wyraża tylko swoje aktualne emocje, np. płacząc). Dalej próbuje. I dlatego właśnie odnosi sukcesy, tj. uczy się siadać, chodzić, trzymać różne przedmioty, itd. (a wszystko to dla dziecka jest naprawdę wielkim wyczynem). Bo dziecko nie wie, co to jest porażka, błąd, itd. (oczywiście dopóki "mądry" dorosły go nie uświadomi). To dla niego naturalne doświadczenia (jeszcze się taki nie urodził, który by od razu wszystko robił perfekcyjnie), zwykłe elementy procesu nauki
Naprawdę warto sobie poobserwować [choćby w internecie, jak ktoś nie ma dostępu na żywca

] małe dzieci i się zainspirować. Natura jest bardzo mądra
My też tak umieliśmy i tak właśnie działaliśmy (gdyby było inaczej, tj. gdybyśmy jako dzieci mieli do procesu nauki takie podejście, jakie ma dziś większość dorosłych, to dziś np. nie umielibyśmy chodzić

), więc zawsze można to sobie przypomnieć i wrócić do tego
