Autor Wątek: Praca  (Przeczytany 40613 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 11:40:15 »
Jakos moje nieczyste intencje wyszły, nie wiem tylko, o co chodziło dokladnie :/  na pewno nie chodziło o moją rzekomą "atrakcyjnosc", raczej własnie o typ osobowosci, który się wybitnie pani prezes nie podoba.
Ale to prawda, że Bóg na pewno ma dla mnie coś lepszego :) baby z biura są fałszywe, panoszy się tam donosicielstwo i niezdrowa atmosfera. Myślę, że po prostu Bóg mnie od tego kołchozu wyzwolił, abym znalazła coś fajniejszego :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 11:35:19 »
Indra
Nie przejmuj się babą, widocznie jej nie podpasowałaś, a czeka na Ciebie coś lepszego:).
W pracy, w srodowisku gdzie pracuje wiele kobiet często te atrakcyjne są obiektem zawiści i róznych plot. są różne odmiany wrednych charakterów. moja siostra ma podobną sytuację w swojej pracy.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 11:23:30 »
Nie chciałam tutaj mędzic na temat tego, jak zostałam z kołchozu wylana bo w sumie jakoś mnie to bardzo nie obeszło, ale teraz to już przesada, co się tam dzieje :/
 Pani prezes od początku mnie nie lubiła, zresztą z wzajemnością i nawet nie za bardzo to ukrywałam, bo to nie w moim stylu. Ona jest chyba dla mnie jakimś mega lustrem (ja dla niej pewnie też), bo od początku mnie drażniła. To taki typ ofiary-sierotki Marysi, ktoś o słabej osobowości i bardzo zakompleksiony. Twarzą w twarz z pracownikiem nie ma odwagi z nim normalnie porozmawiać, a przez telefon, czy w mailach się wyżywa i jest wręcz chamska.
Mojej kierowniczce sklepu nie kazała mnie zwolnić, tylko "koniecznie się mnie POZBYC", pani prezes kazała jej powiedzieć mi dopiero w czwartek po zamknieciu dnia, że w piątek już nie przychodzę do pracy. Natalia się zdenerwowała. Powiedziała, że jak to? że ma mnie cały dzień wykorzystywać do jak najcięższych zadań, a wieczorem mi powiedziec, że jestem zwolniona? pani prezes na to, że tak- tak ma być i żeby Natalia się obudziła, bo to jest normalne i tak jest w Warszawie.
Dziś natomiast pani prezes zadzwoniła do Natalii z pretensjami, że i ona rzekomo fatalnie obsługuje klientów (tak jej doniosła pani od marketingu, która była chwilę w sklepie)  i zaczęla się dopytywac, czy ja aby na pewno niczego nie ukradłam. Wcześniej zlewałam to, ale teraz zrobiło mi się naprawdę przykro.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-14, 23:18:19 »
)

 Lęk przed nieznanym to tak naprawdę lęk przed utratą znanego, a zatem gdy nie jesteśmy przywiązani do czegokolwiek, to nie występuje lęk przed nieznanym.
Trafia to do mnie :)

do mnie też ;))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-14, 19:22:51 »
Ale chyba dzieci maja troche ułatwiona sytuacje (oprucz lęków swoich, które sa naturalne przed nieznanym) nie maja takich zbednych - durnych informacji (ktere w własnie utrudniaja te podjecie ryzyka)

Na pewno :) Bo - tak jak mówisz - mają tylko swój naturalny strach [który bierze się np. z tego, że jak dziecko upadnie na tyłek, to potem wie, że to boli ;)], ale nie mają jeszcze bezsensownych lęków (tych irracjonalnych, których uczą się od dorosłych). Ale nie trać nadziei, każde dziecko będzie kiedyś dorosłym i będzie miało kupę nawyków do oduczenia ;)))

A tak swoją drogą, to nie wiem, czy lęk przed nieznanym jest naturalny.
Kiedyś przeczytałam, że nie można się bać nieznanego, bo nie można się bać tego, czego się nie zna. Lęk przed nieznanym to tak naprawdę lęk przed utratą znanego, a zatem gdy nie jesteśmy przywiązani do czegokolwiek, to nie występuje lęk przed nieznanym.
Trafia to do mnie :)
« Ostatnia zmiana: 2012-12-14, 19:28:07 wysłana przez Felicite »

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-14, 18:59:42 »
Felicite:)
Swieta racja. Pamiętam jak moja córka w wakacje uczyła się jeździć na rolkach (to był cieżki czas). Musiałam ja prowadzać na ulicy przez cały miesiąc, czułam jej potworną panikę i leki( przyznaje, że ja czasami miałam serdecznie dosyć) przed upadkiem itp, ale była dzielna i nie poddawała sie. Teraz się z tego śmieje:))
Ale chyba dzieci maja troche ułatwiona sytuacje (oprucz lęków swoich, które sa naturalne przed nieznanym) nie maja takich zbednych - durnych informacji (ktere w własnie utrudniaja te podjecie ryzyka)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-14, 18:39:51 »
Nie pamiętam już, czy Damian o tym wspomina (bo słuchałam tego nagrania dość dawno), ale nawet jeśli, to i tak warto powtórzyć, że podejścia do tak zwanych "błędów", czy "porażek" w procesie nauki czegoś nowego, warto uczyć się od dzieci.
Zobaczcie, ile razy działanie dziecka kończy się niepowodzeniem, zanim osiągnie swój cel, czyli np. zanim nauczy się chodzić, wchodzić na kanapę, trzymać coś w rączce, itp.
Czy się tym zraża? Absolutnie nie (czasem wyraża tylko swoje aktualne emocje, np. płacząc). Dalej próbuje. I dlatego właśnie odnosi sukcesy, tj. uczy się siadać, chodzić, trzymać różne przedmioty, itd. (a wszystko to dla dziecka jest naprawdę wielkim wyczynem). Bo dziecko nie wie, co to jest porażka, błąd, itd. (oczywiście dopóki "mądry" dorosły go nie uświadomi). To dla niego naturalne doświadczenia (jeszcze się taki nie urodził, który by od razu wszystko robił perfekcyjnie), zwykłe elementy procesu nauki :)
Naprawdę warto sobie poobserwować [choćby w internecie, jak ktoś nie ma dostępu na żywca :)] małe dzieci i się zainspirować. Natura jest bardzo mądra :D

My też tak umieliśmy i tak właśnie działaliśmy (gdyby było inaczej, tj. gdybyśmy jako dzieci mieli do procesu nauki takie podejście, jakie ma dziś większość dorosłych, to dziś np. nie umielibyśmy chodzić :P), więc zawsze można to sobie przypomnieć i wrócić do tego :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-14, 16:18:05 »
Jola:))  - ile ty dobrego dla ludzi zrobiłas. Ja wiele skorzystałam. Super zawsze potwornie bałam sie porażek, jako, że podobnie jak u Clinta panował niebywały perfekcjonizm. Aż mi sie mordka ucieszyła:)))))

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-14, 12:05:15 »
Clint
ciesze sie....ja mysle, ze to mozna odniesc tez do rozwoju duchowego, gdzie nieraz natrafiamy na jakies przeszkody i aby byc na nie przygotowanym i nie rezygnowac od razu lub sie wycofywac, bo im wiecej odreagujemy, tam lepiej i lzej nam sie zyje- czyli porazki sa potrzebne i co "Cie na zabije to cie wzmocni"...ha ha ;))))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-13, 22:21:59 »
Ja skorzystałem :)

U mnie w domu było zawsze dążenie do perfekcjonizmu, więc tępiono każdy, drobny błąd - wychowując się w takiej mentalności nie przyszło mi nawet do głowy, żeby w taki sposób spojrzeć na porażki.

Podoba mi się to, aż się chce iść i działać.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-13, 18:09:02 »
https://www.youtube.com/watch?v=kFgpdgYmI60

moze ktos skorzysta....mysle, ze gostek ma racje...;)))

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 21:07:51 »
Rzeczywiście warto przeczytać i się zainspirować.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-12-10, 13:01:19 »
Artykuł inspiruje :)
Mnie też przypomniał o pewnym pomyśle :D

Nawet mam miejscówkę na prowadzenie zajęć ...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-10, 12:29:45 »
Artykuł świetny i inspirujący. Jak przeczytałem fragment o kolesiu, który został instruktorem ćwiczeń relaksacyjnych, a potem się zajął innymi ciekawymi sprawami, to aż poczułem jak mnie rwie w brzuchu, że ja też tak chce.

Siedzenie w jakimś biurze zabijałoby mnie powoli. Chcę pracować z ludźmi, pomagać im podnosić jakość ich życia, sprawiać im przyjemność, korzystać ze swoich talentów i trafiać w sedno problemów ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, a coś chcą.

Taka praca to by była czysta przyjemność, z chęcią bym rano wstawał.

Strasznie się ograniczam w tej kwestii, że nie jestem jeszcze gotowy, że w tym kraju to nie tak łatwo z tego typu pracą, że brak mi pewności siebie i odpowiedniej samooceny. Pomodlę się do Boga, aby mi pokazał co ma dla mnie najlepszego w tej kwestii na teraz i zobaczymy :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-10, 11:32:14 »