Semira
dzięki:)
W Toruniu też krążą opowieści o prawku i egzaminatorach.
Kinga
:)To prawda, też to zauważyłam i liczę się z tym świadomie. Tylko u mnie to trafia na podatny grunt.
Ostatnio mojemu ojcu wywala ostro jakieś sadystyczne zachowania. Zaczął do mnie wyskakiwać z takimi tekstami, że co ja głupsza jakaś jestem, że mam jazdy dodatkowe wykupywać? I porównywać do innych osób w rodzinie. To miało na celu mi dowalić, z taka magowską sadystyczną energią to powiedział.
A ja sobie przypomniałam jak mnie traktował w dzieciństwie( i w innych wcieleniach) i poczułam się uzależniona materialnie od takiego właśnie sadysty. Masakra. Nie mogłam też okazywać żadnych słabości, bo on wtedy się wyzywał uderzając właśnie w to miejsce. Nic dziwnego, że mi wywala tak na materię i że głupia jestem. Całe dzieciństwo mi tak dowalał. Zwłaszcza, gdy widział, że coś mi się nie udaje, albo czymś się przejmuję, jestem podatna. Nie wiem o co mu chodzi, mi to zakrawa o sadystyczne zapędy, by tylko komuś mocno dowalić, a siebie samego wybielić. Coś paskudnego. Wyszło i trzeba to odreagować. On mi się kojarzy z takim okrutnym psychopatą wręcz. Nic dziwnego, że teraz boję się pracy i ludzi.
Pewnie ma to też głębsze podłoże, niż to, że mam takiego ojca. Ale w tym wcieleniu nieźle się też tego nadoświadczałam. Mam też poczucie, że jestem uzależniona od niego materialnie. On mnie nienawidzi za to, całe życie mu wywalało, że ma dzieci, najchętniej by się nas pozbył. A nauka z nim to był od dzieciństwa jakiś koszmar. Może to też ma wpływ na te blokady moje na naukę, zrozumienie. Ja się jakby chowam w sobie, boje się ciągle że czegoś nie wiem nie umiem, boje się ocen i ataków. Buuu. No i w temacie kasy: manipulowanie tym, że on jest tu panem i władcą, bo ma władzę w postaci pieniędzy. Zawsze zaznaczał, że to on łaskawie daje, wymuszając uległość i poczucie winy, poczucie niegodności, z taką wielką łaską.
Dziś miałam darmowe lekcje teoretyczne, w ramach przypomnienia, życzliwy instruktor powiedział, że mogę sobie przychodzić za darmo i odświeżyć pamięć:) A mi wywalały lęki przed grupą obcych ludzi, w której się znalazłam, nie rozwojowych ludzi, różnych. Czułam, że się kurczę, chce być niewidzialna. A do tego uświadamiałam sobie wszystkie te lęki przed atakami, nie akceptacją, niezrozumieniem. Jakbym spodziewała się najgorszych możliwych zachowań, że one są realne i mi grożą ze strony tych osób. Nie mogłam się skoncentrować na tym co jest mówione, jakby informacje nie trafiały do mózgu. Trochę jak w kawałach o blondynkach... U mnie mózg jakby na przodzie jest zablokowany, mam wrażenie, że nie działa.
Nie spodziewałam się u siebie takich jeszcze obciążeń rodzinnych.