Inga, a czemu Ciebie denerwuje bałagan w jej własnym pokoju? Jeśli Ci się nie podoba, to tam nie wchodź. Ona ma prawo do takiego życia, jakie jej pasuje. Moim zdaniem Ty ją kontrolujesz, a to musi rodzić bunt (np. w postaci bałaganiarstwa, czyli robienia Ci na złość).
Poza tym może być też tak, że Ty wyparłaś "swojego węwnętrznego bałaganiarza" i przerzuciłaś go na dziecko. Albo chcesz poczuć się lepiej jej kosztem ("ja jestem czysta, a ona syfiara, czyli ja jestem lepsza). Możliwości jest wiele. Takie rzeczy odbywają się na poziomie podświadomym, nie zawsze są uświadomione. Warto więc przyjrzeć się sobie bliżej.
Oczywiście jeśli chodzi o porządek w części wspólnej, to masz prawo wymagać poszanowania swojej przestrzeni (wspólnej, czyli też Twojej). Ustalcie sobie zasady na zasadzie kompromisu i pilnuj ich przestrzegania. Ale wymagać od niej porządku w jej pokoju nie masz prawa. To jest duże nadużycie wobec niej wynikające z jakiegoś Twojego zaburzenia w jakimś obszarze.