Autor Wątek: Rozwoj duchowy a codzienne zycie  (Przeczytany 14959 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-02, 08:33:57 »
. A UZDROWIENIE POWINNO POPRZEDZAĆ ZAJĘCIE SIĘ ROZWOJEM DUCHOWYM.
A więc nawet dla osób zaburzonych jest szansa uzdrowienia i zajecia się później skuteczną praktyką duchową.

Wydaje mi się, że często pisałem, "że te osoby mają jednak szansę na siebie, tylko w pierwszym i, pewnie długim, etapie powinny stosować inne metody, aniżeli powszechnie przyjęte w RD".


Ja nie jestem zdolna do stosowania żadnych praktyk duchowych, jestem na etapie uzdrawiania się. Nie potrafię się zrelaksować ani stosować oddychania rebirtingowego. A to oznacza że ja się nie rozwijam duchowo.
I teraz nie wiem co mam zrobić. Bo pod wpływem sugestii kilku osób zmieniłam status na zaawansowany w rozwoju duchowym, co okazuje się nieprawdą. Ja sama siebie nie potrafię określić. Powinnam powrócić do statusu poszukujący ale czuję że wtedy zamknę się w pewnej przestrzeni, że założe sobie od góry pułap którego nie wolno mi bedzie przekroczyc.
Gdzie jest moje miejsce, do jakiej grupy ja przynależę?
Moja rodzina zaliczała mnie do grupy niedorozwinietych czyli do czubów.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-02, 08:26:45 »
Inga
 Jednak udało Ci się udowodnić, że Twoje słowa to nadinterpretacja.
Proponuję zakończyć tę rozprawę ze mna, bo nikomu to nie służy. A najmniej Tobie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-02, 08:07:06 »
Inga
Znów dokonałaś nieuprawnionej nadinterpretacji mojego tekstu. Tymczasem mam podejrzenia, że kogoś takiego, jak "czub", czy "czubek, to w zyciu nie spotkałaś.
.

Nie dokonałam nieuprawnionej nadinterpretacji.
To co napisałeś dotyczy wszystkich chorych psychicznie, ponieważ nie zaznaczyłeś że piszesz tylko o części z nich.
To są twoje słowa które dotyczą wszystkich czubów i wyrażają bardzo pogardliwy stosunek do chorych psychicznie.

"Kiedyś była taka tendencja, żeby chorym psychicznie wmawiać, że są bardziej wrażliwi, że są bardziej uduchowieni, dlatego inni i niezrozumiani. I chyba teraz zaczyna się to mścić.

Odkąd ze słownictwa psychiatrów z niknęło pojecie "choroba psychiczna", które zostało zgodnie z amerykańską modą zastąpione pojęciem "zaburzenia psychiczne", odtąd żaden czub nie usłyszał, że jest chory psychicznie. A skoro nie jest chory psychicznie, to uznaje, że powinien się rozwijać duchowo (co też mu niektórzy misjonarze sugerują).
Definicja choroby psychicznej zawierała bardzo wazny element WYRÓZNIAJĄCY, na który obecnie nie zwraca się uwagi. Tym elementem była niezdolnośc do radzenia sobie w świecie, do samodzielnego utrzymania się przy życiu. Teraz "zaburzony" może czuć się zdrowy psychicznie, choc nie radzi sobie ani w życiu codziennym, ani w związkach, ani w rozwoju duchowym."


Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 11:08:28 »
Mariomar
dla siebie samego masz byc cenny i wartosciowy a nie dla Leszka. I to Ty ustalasz i realizujesz wazne dla Ciebie sprawy, a nie realizujesz dzieki komus czy za przywoleniem kogos. Nie myl tego ze wsparciem.
Plus, ze akurat Leszek wobec Ciebie ma czyste intencje ale jakbys z Twoja chcecia uzaleznienia od opinii innego czlowieka /w tematach co jest dla Ciebie wlasciwe, wskazane i dobre/ trafil na kogokolwiek innego to mogloby byc gorzej.

A propos czubów od innej strony
szpitale psychiatryczne maja w swym kalendarium imprez coś takiego jak "Dzień Świra" mnie na początku zatkało, jak można tak dołująco nazywać imprezę dla obłakanych otwartą dla wszystkich, którzy się zetknęli z chorobami stricte psychicznymi. I co się okazalo-impreza jest bardzo popularna, a sami zainteresowani cieszą się, ze chociaz tego dnia nikt od nich nie wymaga normalnosci... Pisze o tym dlatego, ze moze stad bytnosc takich osob na forach spolecznosciowych-czesc szuka potwierdzenia ze naprawde im odwalilo, czesc szuka podobnych sobie bo samotnosc i wyjatkowosc ich stanow na dluzsza mete im doskwiera, jeszcze inna czesc po prostu chce byc w centrum zainteresowania szokujac swymi wyznaniami innych czytajacych
« Ostatnia zmiana: 2013-04-30, 11:15:44 wysłana przez Iustitia »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-30, 10:55:29 »
Inga
Znów dokonałaś nieuprawnionej nadinterpretacji mojego tekstu. Tymczasem mam podejrzenia, że kogoś takiego, jak "czub", czy "czubek, to w zyciu nie spotkałaś.
A więc wyjaśnię, co mam na myśli.
Dla mnie to osoba tak silnie zaburzona psychicznie, że nie potrafi rozeznać się między jej wizjami i urojeniami, a rzeczywistością, która jest przy tym przekonana, ze tylko ona zna prawdę, a inni zazwyczaj oszaleli. Taka osoba nie uzdrawia się. Taka osoba usiłuje wpływać na innych, by się uzdrowili i przyjeli jej jedynie sluszną wizję rzeczywistosci. A ta wizja bazuje na urojeniach i halucynacjach, które taki czub usiłuje narzucić innym i wprowadzić w życie. Czub zazwyczaj jest "misjonarzem" lub "bezinteresowną świnią".
Przykład - pewna dziewczyna podjęła pracę w urzędzie skarbowym, by zaprowadzić w kraju ład i porządek. Nic dziwnego, ze po miesiącu wylali ją dyscyplinarnie, bo nikomu do głowy nie przyszło, że ma silne zaburzenia psychiczne i powinna iść na rentę inwalidzką. 

Czubów, którzy regularnie nawalają SIĘ TWIERDZĄC, ŻE W TEN SPOSÓB ROWIJAJĄ SIĘ DUCHOWO, JEST cała masa. I łatwo ich spotkać na róznych forach "duchowych".

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 10:43:33 »
Leszek
A jaki wydźwięk ma słowo czubek, którym określasz wszystkich chorych psychicznie, bez wzgledu na to czy mają oni kontakt  z rzeczywistośćią i mają śwaidomość siebie.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-30, 10:23:20 »
Inga, Mariomar
PRAWIE słuszne uwagi. Prawie, bo Was akurat nie zaliczam do kategorii "czubów". Wy się staracie i próbujecie uzdrowić. A UZDROWIENIE POWINNO POPRZEDZAĆ ZAJĘCIE SIĘ ROZWOJEM DUCHOWYM. Wg mnie jesteście na właściwej drodze. I tak ttrzymać :)
A więc nawet dla osób zaburzonych jest szansa uzdrowienia i zajecia się później skuteczną praktyką duchową.
Może kiedyś uda sie Wam dotrzeć  do wspaniałej ksiazki "Umysł, który sam się odnalazł". To autobiografia człowieka, ktory z poważnymi zaburzeniami osobowości trafił do szpitala psychiatrycznego, z którego WBREW staraniom lekarzy, wydostał się, bo postawiłna uzdrowienie.

Wydaje mi się, że często pisałem, "że te osoby mają jednak szansę na siebie, tylko w pierwszym i, pewnie długim, etapie powinny stosować inne metody, aniżeli powszechnie przyjęte w RD".
Co więcej, pisałem kiedyś o osobach, którym udało się nawet odreagować wzorce schizofrenii, jednej z najgorszych chorób psychicznych. Ale warunkiem skutecznosci tego odreagowania było rozpoczęcie pracy z podświadomością na samym początku ujawniania się choroby, lub przed jej ujawnieniem. Było to nawet łatwiejsze od odreagowywania nerwicy natręctw (którą też się uważa za silne zaburzenie psychiczne). Tym  niemniej są to wyjątki, a nie reguła. Bo w tym przypadku W SPOSÓB SZCZEGÓLNY skuteczność uzdrawiającej praktyki zależy od intencji do uzdrowienia.
No i nie zapominajcie,że cały czas wałkujemy tu temat SKUTECZNEGO wypalania węzłów karmicznych, co nie jest praktyką rozwoju duchowego, a uzdrawiania duchowego. I że ta praktyka okazuje się skuteczna wobec zaburzeń psychicznych, nawet dość silnych. TYLKO ŻEBY NIKOMU NIE PRZYSZŁO DO GŁOWY, BY W PRZYPŁYWIE DOBROCI DLA OSÓB SILNIE ZABURZONYCH KIEROWAĆ JE NA WYPALANIE WĘZŁÓW W OCZEKIWANIU NA CUD! A JUŻ MI SIĘ TACY TRAFIALI, CO CHCIELI WYPALAĆ WĘZŁY KARMICZNE UŻYWAJĄC LEKÓW PSYCHOTROPOWYCH, BĄDŹ NARKOTYKÓW!
TEGO SIĘ NIE DA POGODZIĆ.

Mariomar
Jak wynika z powyżej przedstawionych dowodów, Twój wywód jest nieuprawniony!
Nie warto wpadać w "kanał" negatywnych skojarzeń :))
« Ostatnia zmiana: 2013-04-30, 10:37:54 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 09:21:32 »
Ja też czuję jakąś pogardę Leszka do takich osób, jak ja, które to sobie nie radzą w codziennym życiu i w związkach => wobec tego są zaburzone psychicznie => wobec tego nie powinny się rozwijać duchowo (dla mnie poznawanie siebie to też element RD) => wobec tego są to ludzie gorszej kategorii (czyli partacze w RD) => wobec tego nie ma dla nich najmniejszej szansy na RD - mają nie tykać RD i zajmować się Bóg wie czym?

A czy nie wystarczy powiedzieć, że te osoby mają jednak szansę na siebie, tylko w pierwszym i, pewnie długim, etapie powinny stosować inne metody, aniżeli powszechnie przyjęte w RD. Chyba tak lepiej takim osobom pomóc dobrym słowem, a nie przekreślać je w jednym zdaniu i zaszufladkować je zgodnie ze schematem:

skoro ktoś nie radzi sobie w codziennym życiu i w związkach (czytaj między wierszami - jest zaburzony/chory psychicznie) => to nie ma dla niego żadnej szansy, mimo że taka właśnie osoba potrzebuje najwięcej pomocy (więcej, niż "normalna" osoba rozwijająca się duchowo), bo sama sobie nie radzi ze swoim bagażem karmicznym, lękami, strachem, zagubieniem, "nadwrażliwością"!

Leszku, w jednych postach przyznajesz, że nie jesteś pomóc ciężkim przypadkom, bo się na nich nie znasz (w psychiatryku też sobie z nami nie poradziłeś), a w innych postach piszesz, że takie osoby nie powinny tykać RD, jakbyś miał jednak doświadczenie w temacie takich osób.

Bardzo przykre - to tak, jakby nie było dla mnie żadnego ratunku. Wszyscy zdrowi psychicznie odnoszą sukcesy w życiu i w RD, a jeden Mariomar, niestety, skazany jest na niepowodzenie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 08:22:09 »
"Odkąd ze słownictwa psychiatrów z niknęło pojecie "choroba psychiczna", które zostało zgodnie z amerykańską modą zastąpione pojęciem "zaburzenia psychiczne", odtąd żaden czub nie usłyszał, że jest chory psychicznie."

Czy to zdanie wyraża szacunek do drugiego człowieka?
Pewnie są jacyś którzy zaleźli ci za skórę a ty wrzucasz wszystkich do jednego worka.
Te osoby które znam ukrywają że są chore psychiczne właśnie z takiego powodu a ty jeszcze podsycasz tę atmosferę nagonki na nich i lęku przed nimi.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-30, 07:57:12 »
Inga
Nie ma we mnie nienawiści do osób chorych psychicznie. Nie wiem, skąd takie wnioski?
Ja tylko podkreślam, że osoby chore psychicznie nie powinny sie zajmować rozwojem duchowym, praktykami duchowymi. Ci, ktorzy im wmawiają, że właśnie dla nich jest rozwój duchowy, czynią im wielkie szkody. I o to właśnie chodzi, żeby te  szkody wyeliminować.
Sama zresztą pisałaś, że praktyki duchowe są szkodliwe dla osób silnie zaburzonych psychicznie.
I o to włąśnie chodzi,żeby te osoby zaburzona psychicznie wreszcie przestały sobie  szkodzić praktykami duchowymi, które niue są dla nich.
Teraz już nikt się nie dowie od psychiatry, że jest chory psychicznie. Teraz się dowiaduje,że jest zaburzony. A z tego wyciąga wniosek, że jeśli nie chory, to może rozwijać sie duchowo. A efekty potem mogą być tragiczne.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-30, 07:36:56 »
Leszek
Skąd w tobie tyle nienawiści do osób chorych psychicznie?
Może to z tego szpitala psychiatrycznego we Wrocławiu?
Wtedy też ich traktowałeś z nienawiścią i chciałeś wytępić.
Znam 3 schizofreniczki i 2 osoby z chorobą dwubiegunową i to są naprawdę dobrzy i mądrzy i bardzo uzdolnieni ludzie. Nie zasługują na taką opinię jaką im tu robisz.
A rozwój duchowy w ogole ich nie interesuje.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-30, 05:44:53 »
Zamieszczam kilka moich wypowiedzi z Facebooka, gdzie znikną za jakiś czas w powszechnym niebycie. A tu się mogą przydać:

Kiedyś była taka tendencja, żeby chorym psychicznie wmawiać, że są bardziej wrażliwi, że są bardziej uduchowieni, dlatego inni i niezrozumiani. I chyba teraz zaczyna się to mścić.
A wszyscy poważni nauczyciele duchowi przestrzegają, żeby osoby z zaburzeniami psychicznymi (dawniej nazywało się to chorobami psychicznymi) nie podejmowały praktyki duchowej.
Odkąd ze słownictwa psychiatrów z niknęło pojecie "choroba psychiczna", które zostało zgodnie z amerykańską modą zastąpione pojęciem "zaburzenia psychiczne", odtąd żaden czub nie usłyszał, że jest chory psychicznie. A skoro nie jest chory psychicznie, to uznaje, że powinien się rozwijać duchowo (co też mu niektórzy misjonarze sugerują).
Definicja choroby psychicznej zawierała bardzo wazny element WYRÓZNIAJĄCY, na który obecnie nie zwraca się uwagi. Tym elementem była niezdolnośc do radzenia sobie w świecie, do samodzielnego utrzymania się przy życiu. Teraz "zaburzony" może czuć się zdrowy psychicznie, choc nie radzi sobie ani w życiu codziennym, ani w związkach, ani w rozwoju duchowym. On szuka ... no włAŚNIE NIE WIEM CZEGO SZUKA W ŚWIECIE DUCHOWOŚCI CZY EZOTERYKI. Może głupszych od siebie? A może możliwości cudownego naprawienia siebie? Ale z taką intencją, by w jego podejściu do siebie i świata nic się nie zmieniło? A może szuka włądzy za pomocą sztuczek psychotronicznych?
No, nie wiem, czego, bo na pewno nie spełnienia w miłości i szczęściu.

Odpowiedź na post: "w duchowości oprócz spełnienia w radości i szczęściu może też chodzić o Boga po prostu.
O poznanie tej istoty lub siły i poddanie się jej jak sługa".
Nie wątpię, że wielu o to właśnie chodzi. Tylko dlaczgo mają szukać abstrakcyjnej istoty zamiast skupiać się na boskości w sobie, czyli miłości, szczęściu, światłości i spełnieniu?

Pamiętem taki stan, kiedy doświadczałem wyłacznie światłości i nie byłem świadomy istnienia ciemności. Nie doświadczałem dychotomii. I teraz wiem, że istota oswiecona też nie doświadcza dychotomii. Dychotomia wydaje się być potrzebna dopóki czujemy potrzebę porównywania. Ale nie jest to potrzeba ani pierwotna, ani uniwersalna.
A stan pełni /pustki, gdzie sie dowiadcza jakby wszytkiego, można osiągnąć. Ale doświadcza się raczaj potencjalnych możliwoiści wszystkiego, nie zaś realnie wszystkiego naraz.
Koncepcje (w tym Yin/Yang) są dobre, kiedy się nie doswiadcza tego, co oferuje nam Boskośc na najwyższym możliwym poziomie doświadczania. Tam nie ma Ying/Yang.

Od ponad 30 lat zajmuję się
1. rozwojem osobistym i duchowym, który opieram na medytacji oraz technikach uzdrawiania / samouzdrawiania.
1A. Medytuję, co jest najważniejsze.
2. Uzdrawiam swoją karmę.
3. Pomagam uzdrawiać karmę innym.
4. Zajmuje się uzdrawianiem na poziomie karmiczno - energetycznym.
Zanim przystąpiłem do praktyki, przeczytałem wiele książek i wiele rozmawiałem z ludźmi praktykującymi.
Dzis, z perspektywy doświadczenia (nie tylko mojego), widzę, że część tej wiedzy sprawdza się, ale część to tylko wymysły lub skutek chorych wizji oraz (tradycyjnie) błędnych poglądów.
No i żeby nie było niedomówień - czerpię swą wiedzę z tego samego źródła, co Leonard Orr, N. V. Peale, J. Murphy, i wielu innych, którzy łączą doświadczenia duchowe z doświadczeniami biznesowymi. Czyli intuicja + doświadczenie. Duchowe inspiracje przenosi się do życia codziennego.
Intuicyjne przeczucia muszą zostać zweryfikowane w materialnym i społecznym realu
Rozwój duchowy to nie jesat odlot. Rozwój duchowy polega na PRZENOSZENIU inspiracji najwyższej jakości ze świata duchowego do świata materialno - społecznego.

 

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-24, 13:11:46 »
Ok jak tylko dostane odpowiedź, zamieszcze ją:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-09-23, 23:52:59 »
Olga - ja tez chętnie się dowiem, zainteresowało mnie to :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-23, 22:41:59 »
I ja również jestem zainteresowany.