Zamieszczam kilka moich wypowiedzi z Facebooka, gdzie znikną za jakiś czas w powszechnym niebycie. A tu się mogą przydać:
Kiedyś była taka tendencja, żeby chorym psychicznie wmawiać, że są bardziej wrażliwi, że są bardziej uduchowieni, dlatego inni i niezrozumiani. I chyba teraz zaczyna się to mścić.
A wszyscy poważni nauczyciele duchowi przestrzegają, żeby osoby z zaburzeniami psychicznymi (dawniej nazywało się to chorobami psychicznymi) nie podejmowały praktyki duchowej.
Odkąd ze słownictwa psychiatrów z niknęło pojecie "choroba psychiczna", które zostało zgodnie z amerykańską modą zastąpione pojęciem "zaburzenia psychiczne", odtąd żaden czub nie usłyszał, że jest chory psychicznie. A skoro nie jest chory psychicznie, to uznaje, że powinien się rozwijać duchowo (co też mu niektórzy misjonarze sugerują).
Definicja choroby psychicznej zawierała bardzo wazny element WYRÓZNIAJĄCY, na który obecnie nie zwraca się uwagi. Tym elementem była niezdolnośc do radzenia sobie w świecie, do samodzielnego utrzymania się przy życiu. Teraz "zaburzony" może czuć się zdrowy psychicznie, choc nie radzi sobie ani w życiu codziennym, ani w związkach, ani w rozwoju duchowym. On szuka ... no włAŚNIE NIE WIEM CZEGO SZUKA W ŚWIECIE DUCHOWOŚCI CZY EZOTERYKI. Może głupszych od siebie? A może możliwości cudownego naprawienia siebie? Ale z taką intencją, by w jego podejściu do siebie i świata nic się nie zmieniło? A może szuka włądzy za pomocą sztuczek psychotronicznych?
No, nie wiem, czego, bo na pewno nie spełnienia w miłości i szczęściu.
Odpowiedź na post: "w duchowości oprócz spełnienia w radości i szczęściu może też chodzić o Boga po prostu.
O poznanie tej istoty lub siły i poddanie się jej jak sługa".
Nie wątpię, że wielu o to właśnie chodzi. Tylko dlaczgo mają szukać abstrakcyjnej istoty zamiast skupiać się na boskości w sobie, czyli miłości, szczęściu, światłości i spełnieniu?
Pamiętem taki stan, kiedy doświadczałem wyłacznie światłości i nie byłem świadomy istnienia ciemności. Nie doświadczałem dychotomii. I teraz wiem, że istota oswiecona też nie doświadcza dychotomii. Dychotomia wydaje się być potrzebna dopóki czujemy potrzebę porównywania. Ale nie jest to potrzeba ani pierwotna, ani uniwersalna.
A stan pełni /pustki, gdzie sie dowiadcza jakby wszytkiego, można osiągnąć. Ale doświadcza się raczaj potencjalnych możliwoiści wszystkiego, nie zaś realnie wszystkiego naraz.
Koncepcje (w tym Yin/Yang) są dobre, kiedy się nie doswiadcza tego, co oferuje nam Boskośc na najwyższym możliwym poziomie doświadczania. Tam nie ma Ying/Yang.
Od ponad 30 lat zajmuję się
1. rozwojem osobistym i duchowym, który opieram na medytacji oraz technikach uzdrawiania / samouzdrawiania.
1A. Medytuję, co jest najważniejsze.
2. Uzdrawiam swoją karmę.
3. Pomagam uzdrawiać karmę innym.
4. Zajmuje się uzdrawianiem na poziomie karmiczno - energetycznym.
Zanim przystąpiłem do praktyki, przeczytałem wiele książek i wiele rozmawiałem z ludźmi praktykującymi.
Dzis, z perspektywy doświadczenia (nie tylko mojego), widzę, że część tej wiedzy sprawdza się, ale część to tylko wymysły lub skutek chorych wizji oraz (tradycyjnie) błędnych poglądów.
No i żeby nie było niedomówień - czerpię swą wiedzę z tego samego źródła, co Leonard Orr, N. V. Peale, J. Murphy, i wielu innych, którzy łączą doświadczenia duchowe z doświadczeniami biznesowymi. Czyli intuicja + doświadczenie. Duchowe inspiracje przenosi się do życia codziennego.
Intuicyjne przeczucia muszą zostać zweryfikowane w materialnym i społecznym realu
Rozwój duchowy to nie jesat odlot. Rozwój duchowy polega na PRZENOSZENIU inspiracji najwyższej jakości ze świata duchowego do świata materialno - społecznego.