Laka,
Fajnie to wszystko ujęłaś:) To duża ulga - oczekiwać od siebie, od życia, ludzi, świata samych dobrych rzeczy, czuć że Bóg ma dla nas wszystko co najlepsze i że rozwiązania są zawsze na wyciągnięcie ręki. Zawody i trudności po drodze mogą wynikać z naszego pomieszania, zawiłości dróg, które sobie z różnych powodów stworzyliśmy, komplikacji w które sami się uwikłaliśmy. Wystarczą tylko szczere chęci, aby móc z tego wyjść, resztę można zostawić w rękach Boga, bo Bóg ma dla nas zawsze coś wspaniałego, coś lepszego niż to co wybieramy na co dzień, albo co wydaje się nam na ten moment najlepsze. Przy otwieraniu się na szczęście, na realizację swoich potrzeb, trzeba być elastycznym, bo często ciężko sobie nawet wyobrazić co Wszechświat nam niesamowitego szykuje;)
Zgadzam się, że nie ma co się martwić o nierealność naszych potrzeb. Przy szczerych chęciach brak realizacji jakiejś potrzeby musi wynikać z tego, że ta potrzeba nie jest całkowicie zgodna z nami i trzeba zrobić miejsce na coś lepszego, albo nie jesteśmy gotowi na jej realizację (czyli nieodpowiedni moment życia na jej przyjęcie), ale z pewnością ten brak nie wynika z tego, że potrzeba jest sama w sobie niemożliwa do zrealizowania:)