Chyba każdy przechodzi taki etap w rozwoju duchowym , że towarzystwo się zmienia. Sami się zmieniamy to i towarzystwo, z którym przebywaliśmy zaczyna nie pasować. I z tego co się orientuje normą jest taki stan zawieszenia –że, zostaje się tak jakby samemu, bo nie ma ludzi którzy nam rzeczywiście pasują, a ze starymi znajomymi już nie ma tego kontaktu. Ja jestem też w jakimś stopniu w takim stanie i nie szczególnie mi to przeszkadza. Widzę, że moje relacje idą w coraz lepszym kierunku

Właściwie robię teraz medytacje, która silnie skoncentrowana jest na uzdrawianie relacji międzyludzkich i właśnie uderza stricte w temat o którym w tym wątku jest mowa.
Ja jestem za tym żeby wszelkie zależności karmiczne usuwać

A co do rodziny, to nie uważam, że należy specjalnie, sztucznie utrzymywać z nią kontaktu. Jak mamy fajne, pokojowe relacje z nią, przyjazne stosunki i jesteśmy wdzięczni za pewne rzeczy to super. Ale nie oznacza to, tego, że musimy z nimi często przebywać. Ja wole przebywać z ludźmi którzy najlepiej do mnie pasują, mają podobne cele. A jak rodzina jest ok, ale jakby rozmijamy się w swoich celach i sposobie życia, no to na pewno będę się z nimi spotykał rzadziej niż częściej

Zresztą swojej mamie powiedziałem, że gdyby nie rozwijała się duchowo i nie szła w podobnym kierunku co ja, to nasze drogi nie długo mogły by się rozminąć.
muszka91
Siema

No właśnie w rozwoju duchowym o to chodzi, by żyło się lepiej, łatwiej i przyjemniej

A co do muzyki regge, to się nie przejmuj tym jakoś specjalnie

Jak ją lubisz, to ją słuchaj, w trakcie rozwoju, z czasem Ci może przejść ochota na słuchane jej. Zresztą oceń sama, jak się czujesz jak wpadasz w takie dziwne stany. Ja Ci powiem tak, ja kiedyś słuchałem dużo metalu i to takich bardzo agresywnych i często depresyjnych klimatów. Jak miałem ochotę (jakąś jazdę) to sobie puszczałem taką muzykę. Teraz właściwie w ogóle takiej muzyki nie słucham i jak puszcze jakiś depresyjny, zamulający kawałek, to mi się śmiać bo to już do mnie w ogóle nie pasuje
