Autor Wątek: Rozwoj duchowy a codzienne zycie  (Przeczytany 14956 razy)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-31, 17:34:53 »
Chyba każdy przechodzi taki etap w rozwoju duchowym , że towarzystwo  się zmienia.  Sami się zmieniamy to i towarzystwo, z którym  przebywaliśmy zaczyna nie pasować. I z tego co się orientuje normą  jest taki stan zawieszenia –że, zostaje się  tak jakby samemu, bo nie ma ludzi którzy nam rzeczywiście pasują, a ze starymi znajomymi już nie ma tego kontaktu.  Ja jestem też w jakimś stopniu w takim stanie i nie szczególnie mi to przeszkadza. Widzę, że moje relacje idą w coraz lepszym kierunku :) Właściwie robię  teraz medytacje, która silnie skoncentrowana jest na uzdrawianie relacji międzyludzkich i właśnie uderza stricte w temat o którym w tym wątku jest mowa.

Ja jestem za tym żeby wszelkie zależności karmiczne usuwać :)  A co do rodziny, to nie uważam, że należy specjalnie, sztucznie utrzymywać z  nią kontaktu. Jak mamy fajne, pokojowe relacje z nią, przyjazne stosunki i jesteśmy wdzięczni za pewne rzeczy to super. Ale nie oznacza to, tego, że musimy z nimi często przebywać.  Ja wole przebywać z ludźmi którzy najlepiej do mnie pasują, mają podobne cele.  A jak rodzina jest ok, ale jakby rozmijamy się w swoich celach  i sposobie życia, no to na pewno  będę się z nimi spotykał rzadziej niż częściej ;)  Zresztą  swojej mamie powiedziałem, że gdyby nie rozwijała się duchowo i nie szła w podobnym kierunku co ja, to nasze drogi nie długo mogły by się rozminąć.

muszka91
Siema :)
No właśnie w rozwoju duchowym o to chodzi, by żyło się lepiej, łatwiej i przyjemniej :) A co do muzyki regge, to się nie przejmuj tym jakoś specjalnie :)  Jak ją lubisz, to ją słuchaj, w trakcie rozwoju, z czasem Ci może przejść ochota na słuchane jej. Zresztą oceń sama,  jak się czujesz jak wpadasz w takie dziwne stany. Ja Ci powiem tak, ja kiedyś słuchałem dużo metalu i to takich bardzo agresywnych i często depresyjnych klimatów. Jak miałem ochotę (jakąś jazdę) to sobie puszczałem taką muzykę. Teraz właściwie w ogóle takiej muzyki nie słucham i jak puszcze jakiś depresyjny, zamulający kawałek, to mi się śmiać bo to już do mnie w ogóle nie pasuje :)

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-08-31, 17:27:28 »
Rozwój świadomości i poprawa jakości życia są ściśle powiązane, jedno wynika z drugiego. Jednak to że jesteśmy świadomi pewnych mechanizmów wcale nie znaczy że się od nich całkowicie uwolniliśmy i oczyściliśmy w pełni nasze intencje. Ja miałem taki przypadek że nagle znajomi zrobili się jacyś "płytcy" nie dało się z nikim porozmawiać na głębsze tematy, rodzina tak samo, nikt nic nie czuł nie dostrzegał klapki na oczy i dalej w swój kierat, miałem o to żal do nich żal, a niesłusznie.

Może to jest taki syndrom , że mentalnie się jest już oświeconym, wie wszystko, a podświadomość jednak dalej tam gdzie była, nadal w starym, co by tłumaczyło takie towarzystwo do okoła. Ogarnąć całą wiedze (świadomość mechanizmów i samoświadomość), a ją urzeczywistnić, to jednak dalekie od siebie rzeczy. A ci ludzie są gdzie są z konkretnych powodów.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-31, 17:29:19 wysłana przez marcin »

Mati

  • Wiadomości: 6
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-31, 08:02:54 »
Rozwój świadomości i poprawa jakości życia są ściśle powiązane, jedno wynika z drugiego. Jednak to że jesteśmy świadomi pewnych mechanizmów wcale nie znaczy że się od nich całkowicie uwolniliśmy i oczyściliśmy w pełni nasze intencje. Ja miałem taki przypadek że nagle znajomi zrobili się jacyś "płytcy" nie dało się z nikim porozmawiać na głębsze tematy, rodzina tak samo, nikt nic nie czuł nie dostrzegał klapki na oczy i dalej w swój kierat, miałem o to żal do nich żal, a niesłusznie.

Każdy zasługuje żeby żyć po swojemu, czasami trudno to zaakceptować, mając dobrą naturę chcemy żeby innym też było lepiej, żeby rozmieli to co my albo dostrzegali i patrzyli na świat "po naszemu",  jednak to chyba jedyne wyjście żeby pozwolić każdemu żyć tak jak ma na to ochotę i zaakceptować to, to pomoże zarówno nam jak i całemu naszemu otoczeniu, sam się na to łapałem wiele razy.


muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-30, 22:48:13 »
NO właśnie. A czy nie powinno być nam łatwiej poruszać się w życiu codziennym dzięki rozwojowi duchowemu? Wg L.Żądło to ułatwia funkcjonowanie na każdej płaszczyźnie. A moim zdaniem bycie "dziwnym" kreujemy we własnej głowie- co w tym dziwnego ze nie pale trawki ? nic po prostu jej nie palę bo nie chce ponosić przykrych konsekwencji- mogę przecież nie palić i być pełną poczocia humoru- niezaleźnie od stanu naćpania.

A co do rodzinki nie rozumiejącej nas- tu polecam asertywność i jeszcze raz asertywność- bronienia swoich granic i trzymania się ich- rodzinka ma prawo nas nie rozumieć. To jest w porządku w końcu to my się rozwijamy a nie oni. Ważne zeby byc w zgodzie ze sobą i ich nie ranić. U mnie asertywnosc dała super rezultaty. Ciotka od dziecka wchodziła mi na głowę ( kreowałam się jako ofiara) aż powiedziałam dość. JA tu rzĄDZE  a nie syndrom ofiary- dziś już nie słyszę przykrych epitetów na moj temat, naweet nie wchodzi na moj teren psychologiczny. MIło spędzamy kontrolowanie bo kontrolowanie-czas. Tak samo z niemiłymi uwagami ojca, pouczaniem matki- ustaliłam granice i jak narazie wszyscy się ich trzymają.

Ja mam pytanie? rozwój duchowy to nie jest klasztor- przeciez mozna sobie (chyba) fajnie , swobodnie funkcjonować? w miarę powinno być coraz bardziej swobodnie? czyli mogę zostać z moją ukochaną muzyką reggae? w ogóle czytając Żądła mam objekcje co to tego czy dzięki tej muzyce nie wpadam w trans bo byłam ostatnio na festiwalu i miałam jakiś dziwny odlot świadomości przy muzyce. Mam ogólnie sporo wątpliwości i pytan mam nadzieje,ze ktoś będzie chciał odpisać. [W ogóle to siema wszystkim - witam was serdecznie!całą społecznosć- mam nadzieje na fajną wymianę myśli]

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-30, 11:49:26 »
Nawet sobie tak ostatnio myslalam,ze jak bede chciala juz byc z kims w zwiazku na stale(teraz chyba jednak jeszcze nie chce)to zalezy mi tez na tym aby miec w miare harmonijne relacje takze z rodzina mojego faceta i jego znajomymi:)Dlatego na pewno uwzglednie to przy kreacji:))

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-30, 11:14:41 »
No wlasnie a to by byla chyba najlepsza zmiana:)Ale ja nie chce na przyklad rezygnowac z kontaktow z rodzina-bo mimo tego jacy sa,ja tez widze jakie zaleznosci karmiczne nas lacza-to ciagle ich kocham tak po prostu..
Ale czasem bardzo dusze sie kiedy chce cos powiedziec, a oni tego zupelnie nie rozumieja i nawet nie staraj sie zrozumiec.

A jezeli chodzi o znjomych-to praktycznie z nikim nie utrzymuje stalego kontaktu,z ludzi ktorych uwazalam za moich przyjaciol-za duze roznice sie porobily.Na dzien dzisiejszy jestem tez taka Zosia Samosia ale ja lubie ten stan,bo wiem ze spedzam go pozytecznie rozwijajac sie duchowo-a nowi znajomi harmonijni ze mna na pewno sie pojawia predzej czy pozniej.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-30, 11:09:21 »
No tak, rodzinki nie zmienisz :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-30, 11:07:59 »
Ja trwam na etapie znudzenia ludźmi. Dlatego moje kontakty są mocno ograniczone. Ciesze się, że ostatnio poznałam nowe osoby, które są mi w jakiś sposób bliskie. Ale większość z nich, pochodzi z innych miast, spotkania też są w jakiś sposób zamknięte dla mnie.

Nie przeszkadza mi, że znaczną część czasu spędzam w domu, skupiam się na własnej praktyce, zarabianiu pieniędzy, gotowaniu. To w porządku, że pewne grupy ludzi odmiennych ode mnie odchodzą, coś się uszczupla w kwestiach społecznych. Niewiele osób po prostu rozumie takie rozległe zagadnienia jak rozwój duchowy. Co tu ukrywać, dodatkowo obawiają się tego. Jak chcę to mogę z jakimiś ludźmi utrzymywać kontakt, ale najczęściej wolę swoje rozrywki:)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-30, 11:02:59 »
BlackRose

Ja wiem,no ale rodziny sobie nie zmienie na lepszy model:)Znajomych owszem ale Ci najblizsi i tak zostana.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-30, 11:01:10 »
Semira,

to naturalne, że z biegiem czasu, Twojej otwartości, zmian w wielu tematach - ludzie, którzy do tego nie pasują po prostu odchodzą. Ale to często zależy od naszego myślenia. Sami usuwamy się w kąt i zakładamy, że jesteśmy dziwni.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-30, 10:56:33 »
Zalozylam ten watek,abysmy mogli tutaj dzielic sie tym jak sobie radzimy w zyciu codziennym w kontekscie naszego rozwoju duchowego.
Ja musze przyznac,ze na poczatku bylo dla mnie szokiem to,ze dalej idac w rozwoj praktycznie zmienii mi sie calkowicie towarzystwo..,bo ludzie ktorzy mnie otaczali i zreszta nadal otaczaja uzawzaja takich ludzi za jakis dziwnych
Najbardziej boli mne to ze w zyciu codziennym tak zadko moge porozmawiac o tym co czuje,jak co postrzegam nie narazajac sie na wysmianie..
Nie bede ukrywac,ze czasem jest mi ciezko z tego powodu:(