Autor Wątek: Rozwoj duchowy a codzienne zycie  (Przeczytany 15010 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-05-06, 16:43:42 »
Ważne jest bycie świadomym i ewentualna praca nad tym co szwankuje. Gdy przesadzałam z "poprawianiem siebie" byłam bardzo niestabilna emocjonalnie. To nie ma sensu na dłuższą metę. Teraz wiem, że nic nie daje takiej nauki jak porządne doświadczenie i działanie.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-05-06, 16:34:14 »
Dla mnie też :)
I cieszę się, że mnie rozwój duchowy zaprowadził do miejsca w którym jestem teraz. Do mnie co jakiś czas wraca temat oświecenia, szczególnie jak mam okresy spełnienia i bez wywałki, potem mnie jakaś wywałka skutecznie „wybija” z tego stanu i tak póki co w kółko, choć na szczęście udało się odwrócić perspektywę i teraz stany przyjemności są dużo dłuższe niż wywałki :).

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-06, 16:07:54 »
Dla mnie od wielu lat to jest jedność :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-05-06, 15:06:03 »
Grażyna,
W pełni się z Tobą zgadzam. Do tej pory dzieliłem życie na szarą codzienność i RD. Teraz to zwykłe życie zaczynam odkrywac na nowo i cieszyć się nim, odnajdywać w nim siebie, czuć emocje z nim związane, i tak mi jest dobrze. Przynajmniej nie uciekam od życia w pseudo RD, tylko próbuję odnaleźć się w życiu.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-06, 14:44:27 »
No wiadomo, ale mi chodziło o podejście czysto techniczne - wiadomo, że są rzeczy które robimy po prostu żyjąc i które oczywiście same w sobie też mogą być praktyką duchową, ale są też rzeczy które są czystą praktyką - pisanie afirmacji choćby.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-05-06, 14:34:58 »
Wg mojego prywatnego zdania, to takie zwykłe życie powinno być praktyką duchową. Czyli nie dzielmy to życie zwykłe a to praktyka, tylko ... moje zwykłe codzienne życie jest moją praktyką duchową :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-06, 14:01:24 »
Po raz pierwszy po 4 latach dość intensywnej praktyki duchowej (pierwsze 2-3 lata to moje życie kręciło się chyba tylko wokół rozwoju) planuje sobie zrobić celowo i świadomie kilka tygodni przerwy od regularnej praktyki (co nie wyklucza jakiejś medytacji czy czegoś innego jak mnie najdzie ochota). Próbowałem ostatnio się brać za ważny i trudny temat, a w praktyce się okazało że robiłem to po łebkach z powodu wielu innych zajęć. Kończę właśnie studia (został ponad miesiąc), więc mam na głowie magisterkę, projekty i inne zaliczenia. W międzyczasie potrzebuje rozglądać się za pracą, żeby się wyprowadzić z domu (to już czas, żeby to zrobić w najbliższych miesiącach).

Do tego dochodzi jeszcze związek, który pochłania mnóstwo czasu biorąc pod uwagę, że to początki i wiele się też dopiero buduje między nami (no i ciężko się nam od siebie oderwać, ale to już inna rzecz :D) - chociaż akurat na tym polu ostatnio doszliśmy do porozumienia, że my serio serio się bardzo kochamy i zeszły w końcu jakieś tam podświadome obawy, które przewijały się od samego początku. Oswajanie się że naprawdę ktoś nas tak bardzo kocha i nie wyobraża sobie życia z kimkolwiek innym zajęło trochę czasu, ale nie ma co się dziwić - oboje mieliśmy duże braki w bliskości, cieple, miłości i takich tam.

W każdym razie z początku źle się czułem z tym, że od kiedy jestem w związku to regularność mojej praktyki mocno ucierpiała, bo było całe mnóstwo sytuacji gdzie jakieś rozmowy się przeciągały do niemalże rana czy się spotykałem na kilka dni z ukochaną i jakoś tak odkładałem to na bok. Dużo mi się w międzyczasie poukładało w stosunku do rozwoju, a ja szczerze mówiąc i tak wieeeeeele przerobiłem w międzyczasie poprzez samo bycie w związku, konfrontowanie się z przeróżnymi problemami i sytuacjami, czy oswajanie się z tymi cudownościami, które dostawałem i cały czas dostaję.

Ostatecznie stwierdziłem, że nadmierne przywiązanie do praktyki duchowej jest dla mnie obciążeniem. Po tylu wcieleniach nie robienia niczego innego, tylko wplątywania się w różne praktyki i dążenia do tego oświecenia za wszelką cenę - pś się przyzwyczaiła, że praktyka zawsze ma być na pierwszym miejscu, a dopiero potem cała reszta.

A to przecież nie jest tak. Na pierwszym miejscu ma być Bóg, a Bóg przecież nie jest równoznaczny praktyce duchowej. Uświadomiłem sobie, że na teraz najważniejsze jest dla mnie nacieszyć się związkiem, zająć moimi czysto materialnymi obowiązkami, ułożyć to sobie wszystko, docenić tego wartość, przestać stawiać to jako coś mniej ważnego niż praktyka duchowa i dopiero potem wrócić do regularnej praktyki. To nie będzie długa przerwa, bo pewnie z kilka tygodni tylko potrwa, ale jest mi potrzebna, bo ja już nie mam sił i czasu na zajmowanie się pracą nad kolejnymi afirmacjami i związanymi z tym wywałkami. Wystarczająco intensywne zmiany zachodzą teraz w moim życiu, więc zwiększanie intensywności jeszcze bardziej afkami byłoby lekkim samobójstwem.

Jak się wszystko poukłada z grubsza, będę miał pracę, zamieszkam z partnerką - wtedy się wszystko wyreguluje i będę mógł sobie ustalić ze sobą co i jak chce praktykować oraz jak to pogodzić z całą resztą.

Musiałem napisać tego posta, żeby sobie to poukładać do końca i poczuć się w porządku z tym wszystkim :D

W ogóle to fajnie jest uwalniać od nerwicy oświeceniowej i zaakceptować jak wiele czasu się jeszcze ma i jak wiele czasu tak naprawdę jeszcze potrzeba na osiągnięcie wielu różnych aspektów urzeczywistnienia nim to oświecenie przyjdzie. Jakoś jestem w stanie zaakceptować to, że to wcale nie musi być w tym wcieleniu i że może zająć jeszcze trochę czasu - nie wiem ile, bo na teraz to by było czyste zgadywanie, ale szczerze mówiąc nie czuję potrzeby żeby to wiedzieć. Wiem, że wszystko przychodzi w odpowiednim czasie i mnie tylko interesuje to, żebym pozostał już na właściwym torze do samego końca bez zbędnego zbaczania na boki - to mi wystarczy do szczęścia, a reszta niech sobie trwa tyle, ile musi trwać.

Dążenie do oświecenia to nie jest żaden wyścig z własnym ego po to, żeby jak najszybciej się dowiedzieć kto ostatecznie wygra :D

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-04, 11:49:58 »
Jak miło słyszeć że się nie przejmujesz. Chyba trochę ulga, co:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-04, 07:20:57 »
Olga
Dziękuję za pocieszenie.

U mnie ostatnio tak bardzo się zmieniło że już nawet tym się tak nie przejmuję.
Tak jak poprzednio poprzednio potrzebowałam stu uświadomień po to aby mogła zajść jakakolwiek zmiana, tak teraz wystarczy mi jedno.
Moja psychika na tyle została odbudowana że stała się zdolna do zmian.

Wydaje mi się że trudno jest postawić granice pomiędzy tym gdzie jest zdrowienie, rozwój duchowy czy rozwój osobisty. Myślę że te 3 rodzaje przemian mają wspólne obszary i się wzajemnie zazębiają.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-03, 21:18:57 »
Inga, to ze nie umiesz oddychać jak w rd, medytować, to nie znaczy że nie umiesz inspirować ludzi, motywować do pozytywnych zmian. A inspiracje to ważna sprawa w rozwoju. Do mnie często dochodzą słuchy o tym, że to robisz, możliwe że nieświadomie, a odbiorcami sa osoby ktore się rozwijają duchowo tzn medytują itd. Jesli potrafisz to robić, to uwarzam że może nie praktykujesz narazie rd ale w pewien sposób w nim jesteś. :) i to też powód by pomysleć ze nie jestes tu przypadkiem, że nie jesteś tu "byle kim" pomimo iż to my bardziej widzimy twoje atuty niz ty sama, puki co. Pracujesz z karmą, to jest rd. Mimo wszystko.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-02, 10:44:47 »
Chyba tak zrobię

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-02, 10:28:04 »
No to czuj się zaawansowana pośród uczących się żyć :)
Tu też tacy są. Może nie piszą, ale czytają.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-02, 10:22:05 »
Rozwój osobisty też nie jest dla mnie bo nie potrafię wykonać żadnych z tych ćwiczeń. No i rozwój osobisty to samodoskonalenie a ja dopiero uczę się żyć, jak małe dziecko.

Nie ma dla mnie miejsca, nie przynależę do żadnej grupy. Tak się czułam przed urodzeniem. Urodziłam się w mojej rodzinie bo gdzieś musiałam. Ale do nich kompletnie nie pasowałam. Byłam tak inna że oni aż uważali mnie za chorą psychicznie.
A działo się tak dlatego że zostało mi wmówione że jestem diabłem, w co ja wierzyłam i dlatego trzymałam się z diabłami. A jednak do nich nie pasowałam. Nie wiedziałam kim jestem i gdzie jest moje miejsce.

Do tego forum też nie pasuję ale jestem tu na zasadzie że gdzieś muszę być.
Bo nie widzę swojego miejsca. Nie wiem gdzie są tacy jak ja. Na pewno nie są to ci którzy rozwijają się osobiście, bo z nimi nie znalazłabym wspólnego języka.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-02, 09:45:00 »
Inga
 Nie warto popadać w skrajności.
Na pewno możesz się uważać za zaawansoewaną w rowoju osobistym. I masz ogromne doświadczenie w pracy nad sobą, czym warto się dzielić.
Myśle,że sugestie tych osób wlaśnie z tego wynikały :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-02, 09:12:10 »
Jest takie określenie- mądry inaczej.
Może mój status to - zaawansowany inaczej?