Co do tego tematu - można mieć świadomość w jakiejś kwestii (co czasem przejawia się m.in. w umiejętności poprowadzenia innych w temacie), ale można mieć brak kontaktu z intuicją w kwestii tego jak to osiągnąć.
Fakt, tego nie wziąłem pod uwagę, bo przykład był uproszczony. Jeśli potrafię prowadzić innych w temacie, i u nich to działa, to oznacza że jest to praktyczna wiedza, z jakichś przyczyn niepotwierdzona u mnie.
Co do "teoretyzowania" na podstawie wglądów - ja bym wniosków z różnych wglądów nie sprowadzał do nazwanie "teoretyzowaniem", nie bagatelizował tego w ten sposób (jakby nie miały one nic wspólnego z rzeczywistością, z braku doświadczeń weryfikujących, a były jakimiś wymyślonymi "strzałami" w kwestii tego jak coś działa).
Chodzi o to, że każdy nazywa wglądem to co mu przychodzi w medytacji. Nie zawsze musi to być medytacja, nie zawsze musi to być czyste. Huna głosi, ze jedynym kryterium prawdy jest skuteczność

Natomiast nazwanie czegoś "wglądem" automatycznie dodaje mu (niezasłużonej) wagi. W koncu na starym cudzie sporo ludzi miało wglądy w prawdziwą boską naturę awatarów -- tudzież esesmańską forumowiczów ;-))
I jaki jest cel w sprowadzaniu wglądów związanych z rozwojem świadomości, do "teorii" ?
W zasadzie to udzieliłem się, bo mi wywaliło do ludzi którym trzeba wierzyć "na słowo", bo w końcu "mówią o oświeceniu" (to jest ten fragment który dodałem sobie do dekretu.
Pisałem wcześniej, że nie mówię o świadomości

a konkretnie o ciele. To akurat bardzo łatwo zweryfikować.
Czy teoretyzowanie na podstawie wglądów jest mniej bezpieczne od oceniania tych teorii na podstawie nie przekraczających ich doświadczeń?
Nie było to oceny czegoś jako "bezużytecznej teorii", a po prostu stwierdzenie, że coś jest niepotwierdzone. Na miejscu, bo zostało wypowiedziane jako najbardziej oczywisty fakt, a wątpię żeby Mariusz tak miał, lub znał ludzi którzy się czegoś podobnego dorobili (najlepiej wbrew predyspozycjom genetycznym).
Bo można zasiać w kimś zwątpienie (w końcu są to rzeczy jeszcze nie zweryfikowane) - w osobie dla której te wglądy i wnioski są częścią właściwej dla niej drogi:)
Jeżeli ktoś zwątpi (albo uwierzy) tylko na podstawie stwierdzenia że coś jest wglądem a nie potwierdzoną obserwacją, to daleko w duchowości nie zajdzie z podejściem liścia na wietrze

W duchowości nie powinno się wątpić ani wierzyć, a wypróbowywać samemu -- w praktyce lub przez intuicję. Nie ma sensu wierzyć w cudze wglądy, podobnie jak nie ma co sprzeciwiać się wglądom własnym. (Natomiast można je próbować podważyć, i sprawdzić co z tego wyjdzie.)