Czasami jest tak, że ktoś PODŚWIADOMIE jest otwarty na zmiany, na coś lepszego, ale czuje się zagubiony, nieświadomy swej otwartości lub wręcz odciety od Wyższego Ja (Boga). Może też wokół danej osoby krążyć myślokształt cudzych egoistycznych życzeń, związanych z presjami, ktory wprowadza zamieszanie i odcina od kontaktu z Wyższym Ja. Wtedy modlitwa wstawiennicza ma sens.
Sama otwartość jest ważna, ale nie decyduje o tym, czy coś zachodzi w naszym życiu. Musi być jeszcze wola, albo jakiś "kop" energetyczny, by się zadziało. I takim kopem moze być albo modlitwa własna, albo wstawiennicza.
Oczywiście, kiedy podejmujemy decyzję o modlitwie wstawienniczej, ważne jest, by kierować się intuicją (odczuciami w sercu), a nie przemyśleniami czy logiką.