Jola: mnie nie martwi pozycja bo mam ja naprawde gdzies (i zawsze mialem, od dziecka) ani brak sukcesu w rozumieniu bycia kims (martwi mnie osobiste niespelnienie na zasadzie zdobycia np. potrzebnych informacji lub stanowiska wylacznie po to abym mogl zyc podlug swoich wlasnych upodoban). Dla mnie w ogole nigdy nie byla wazna walka ani rywalizacja wiec odbiegam od tzw. wiekszosci jesli idzie o mezczyzn i byc moze stad mialem do niedawna wiele problemow z tzw. zdobywaniem srodkow na utrzymanie czy osiaganiem pozycji potrzebnej do zdobywania stanowisk ulatwiajacych zycie. Po prostu czuje do tego duza niechec. Od zawsze mialem i mam gdzies stereotypy. Tylko widzisz, jest jedno ale - bedac poza glownym nurtem dostosowania sie samoistnie traci sie wiele z tzw. przywilejow ulatwiajacych zycie bo nasz system/kultura zbudowana jest wlasnie na podlozu Ego a ja tego Ego az tak duzo nie mam i tu jest problem. Ono sie pojawia przewaznie wylacznie wtedy kiedy zaklocona zostaje moja indywidualnosc i moja wlasna sciezka zycia (najczesciej wtedy, kiedy musze sie do czegos dostosowac typu zmiana miejsca zamieszkania i najczesciej zmiana warunkow zycia itp.).
To ,,cos" to moja dusza ktora pragnie spelnienia w pewnych kwestiach po to, aby mogla czegos doswiadczyc i przede wszystkim dowiedziec sie czegos.
Z pieniedzmi ostatnio tez nie jest sle, wrecz przeciwnie ale najsmieszniejsze jest to ze to na czym obecnie zarabiam nie daje mi jakiegos szczegolnego poczucia satysfakcji. Mowi sie ze aby miec pieniadze trzeba zaslugiwac na bogactwo wewnatrz, byc o tym przekonanym. ja bym dodal do tego jeszcze jedno, o czym chyba nikt nie wspomnial ostatnio-trzeba posiadac umiejetnosc wpasowywania sie w pewne standardy. I kolo sie zamyka dla tych, ktorzy owych standardow spelniac nie chca. Inaczej mowiac, jesli masz cos zaoferowac swiatu to wszystko jest ok. A jesli nie masz albo nie chcesz? Co wtedy?