Autor Wątek: Pytania różne do Leszka  (Przeczytany 261933 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 12:55:11 »
Leszek myślałeś już o jakichś wczasach w tym roku? Interesuje mnie tematyka i termin i wstępna cena.

Wu Dang

  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-15, 11:45:11 »
Witam!. Piszę afirmacje uwalniające od przywiązania do.... Jak mogę sprawdzić czy już jestem wolny od przywiązania do... czy przepracowałem dany temat. I druga sprawa. Jak formułować afirmacje w dekrecie, w którym w związku coś kreujemy we dwoje. Czy np. Ja ... mam już coś... Czy nawet jeśli osobno czytamy ten sam dekret zdanie powinno brzmieć: My mamy już coś... mimo, że np. ja czy moja partnerka czytamy ten dekret osobno.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-02, 12:36:27 »
Wiesz, nie wiem co to sa duze rzeczy. Ja chce wylacznie robic to, co mnie interesuje i tu byc moze jest problem. A czy chce cos zaoferowac swiatu? Na pewno tylko nie wiem za bardzo co, bo czuje wciaz ta presje ze cos musze.

,,A jesli Ci sie cos nie chce albo nic nie chce to przeczekaj.... ja tez tak robie...;-)"

Hmm..ja juz tak czekam gdzies okolo 14 lat a zyc z czegos trzeba, tym bardziej ze chce juz zamieszkac w moim wlasnym mieszkaniu, poczuc komfort bycia totalnie samemu, bez potrzeby dostosowywania sie do innych. Potrzeba mi tego.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-02, 12:32:13 »
Tristen....ok rozumiem chcesz robic duze rzeczy i czuc spelnienie przy tym.... ale wlasnie to robisz !!! Idziesz pod prad...dlatego zajmujesz sie swoim rozwojem....zadajesz trudne pytania sobie jak my wszyscy....i co dalej? Myslisz, ze nie masz nic do zaoferowania swiatu? skad ta pewnosc? Napewno nie byles i nie jestes przecietniakiem...dlatego stawiasz sobie wysoka poprzeczke. mowisz, ze nie chcesz nic dac swiatu.....to nie zmuszaj sie....pomysl co bys naprawde chcial zrobic dla swiata.....ja tez mam mysli, po ktorych niejeden moglby sie usmiac po pachy....ale czy Twoje projekty sa bez szansy na powodzenie.....
 Wypisz te kwestie, o ktorych teraz wiesz co by chciala twoja dusza i wez je na serio....to twoje bogactwo i twoja indywidualnosc....
Jesli jestes ciagle z siebie niezadowolony to wykorzystaj to jak atut w tej chwili....to pcha Cie do tego aby byc jeszcze lepszym (bardziej zadowolonym z siebie)...jesli to Cie meczy to sprobuj sie tego pozbyc- tej presji, przymusu ( moze jakas terapia, odreagowanie)- bedziesz mial wtedy wiecej luzu...
A jesli Ci sie cos nie chce albo nic nie chce to przeczekaj.... ja tez tak robie...;-)
 

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-02, 11:47:13 »
Jola: mnie nie martwi pozycja bo mam ja naprawde gdzies (i zawsze mialem, od dziecka) ani brak sukcesu w rozumieniu bycia kims (martwi mnie osobiste niespelnienie na zasadzie zdobycia np. potrzebnych informacji lub stanowiska wylacznie po to abym mogl zyc podlug swoich wlasnych upodoban). Dla mnie w ogole nigdy nie byla wazna walka ani rywalizacja wiec odbiegam od tzw. wiekszosci jesli idzie o mezczyzn i byc moze stad mialem do niedawna wiele problemow z tzw. zdobywaniem srodkow na utrzymanie czy osiaganiem pozycji potrzebnej do zdobywania stanowisk ulatwiajacych zycie. Po prostu czuje do tego duza niechec. Od zawsze mialem i mam gdzies stereotypy. Tylko widzisz, jest jedno ale - bedac poza glownym nurtem dostosowania sie samoistnie traci sie wiele z tzw. przywilejow ulatwiajacych zycie bo nasz system/kultura zbudowana jest wlasnie na podlozu Ego a ja tego Ego az tak duzo nie mam i tu jest problem. Ono sie pojawia przewaznie wylacznie wtedy kiedy zaklocona zostaje moja indywidualnosc i moja wlasna sciezka zycia (najczesciej wtedy, kiedy musze sie do czegos dostosowac typu zmiana miejsca zamieszkania i najczesciej zmiana warunkow zycia itp.).

To ,,cos" to moja dusza ktora pragnie spelnienia w pewnych kwestiach po to, aby mogla czegos doswiadczyc i przede wszystkim dowiedziec sie czegos.

Z pieniedzmi ostatnio tez nie jest sle, wrecz przeciwnie ale najsmieszniejsze jest to ze to na czym obecnie zarabiam nie daje mi jakiegos szczegolnego poczucia satysfakcji. Mowi sie ze aby miec pieniadze trzeba zaslugiwac na bogactwo wewnatrz, byc o tym przekonanym. ja bym dodal do tego jeszcze jedno, o czym chyba nikt nie wspomnial ostatnio-trzeba posiadac umiejetnosc wpasowywania sie w pewne standardy. I kolo sie zamyka dla tych, ktorzy owych standardow spelniac nie chca. Inaczej mowiac, jesli masz cos zaoferowac swiatu to wszystko jest ok. A jesli nie masz albo nie chcesz? Co wtedy?
« Ostatnia zmiana: 2012-04-02, 11:51:50 wysłana przez Tristen »

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-02, 11:19:00 »
Tristen nie martw sie pozycja, lub brakiem sukcesu....wiem dla Faceta to wazne....ale pomysl co juz osiagnoles....jestes na dobrej sciezce bo probujesz cos zmienic....bo sie starasz....logicznie myslec....jestes wyjatkowy bo nie trwasz w letargu jak wiekszosc ludzi nie tylko w Polsce. Mezczyzna z reguly nie prosi o pomoc - mysli, ze sam musi sobie z wszystkim poradzic, wszystkiemu sprostac byc twardy....kazdy ma ego i przyjemnie jest BYC KIMS...ale mam w nosie innych....chce byc mila i dobra dla siebie....chce dac SOBIE szanse i uleczyc swoje male dziecko w sobie.

Zastanow sie kim jest to "Cos" - delikatnie podejdz do tego( to tez czesc Ciebie) moze to cos ma racje,ze Cie sabotuje bo go nie sluchasz. Wiem - fajnie powiedziec, ale ja czuje, ze sie tez sabotuje i chce tez "wyrwac tego chwasta", ktory mnie wnerwia....ale powoli nic na sile....

Chcialabym aby moj maz juz myslal jak Ty...ale coz kazdy ma swoj czas....jestesmy na poczatku dobrej, trudnej drogi ...a to juz sukces....

Wiem jak jest ciezko nie miec kasy....i ciagle przeliczac kazdy grosz....ale mysle, ze po drodze uda mi sie i to uleczyc albo ulepszyc i bedzie juz tylko lepiej i bede sie dziwic, ze to takie proste bylo.....

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-02, 00:31:51 »
Tristen:

Zamiast się bać zacznij działać - powoli, krok po kroku :) Nawet jeśli nie wyjdzie od razu, albo nawet jeśli się nie uda to działanie uczy pewności siebie i zwiększa samoocenę :) Od siebie mogę jeszcze polecić książkę Nathaniela Brandena - "6 filarów poczucia własnej wartości" :)
A co do wyobcowania: zazwyczaj jest tym większe, im silniejsze nasze ego. ;)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-01, 23:43:59 »
Jola, ja mam na odwrot-ciage gdzies we mnie siedzi ,,cos" co mi mowi ze sobie nie poradze dlatego w zasadzie niczego w zyciu nie osiagnalem-ani realizacji zainteresowan ani w zdobyciu pozycji spolecznej umozliwiajacej normalne funkcjonowanie.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-01, 19:09:29 »
Tristen, ja tez myslalam ze zawsze i wszedzie sobie poradze- odeszlam od meza bo sie dusilam bez gwarancji na nic....i zaczelam sobie uswiadamiac ze jednak miekka jestem....nie umiem zyc bez partnera i wrecz wstydze sie byc singlem z dzieckiem. Nie obchodzilo mnie co mowia  i mysla inni, ale bylam wyobcowana ale nie gotowa na kompromisy...bardzo dumna i  to bylo  jak bledne kolo.
 Chcialabym wiecej w zyciu romantyki ale ....."Life is brutal". Nawet w Niemczech trzeba ciezko pracowac aby przezyc. Dopiero niedawno dotarlo do mnie po przestudiowaniu artykulow Leszka, ze najprawdopodobniej sama tego chcialam albo moje ego....tak jak pisze Mateusz....i tak wybralam, ze nie latwo jest sie ze mna zaprzyjaznic....moze chcialam sie czuc lepsza, miec cos do powiedzenia, zaimponowac innym....nie wiem jakie sa moje intencje....ale nieraz pytam sie sama siebie ....KIM JESTES?

Teraz mam zycie jest w miare poukladane  i nie musze byc tak spieta jak kiedys....moge pozwolic sobie na przyjemnosc zajmowania sie sprawami dla mnie waznymi....to prawo sama sobie dalam....i wychodze bezczelnie do ludzi....otwieram sie i sama zabiegam o znajomosci. Nauczylam sie, ze grzeczne dzieczynki nie osiagaja swoich celow i nie sa zadowolone z zycia. Odnalazlam sie w kulturze i mentalnosci niemieckiej....bardziej mi odpowiada nie wiem dlaczego ale tak jest.W domu rozmawiam po polsku z corka, maz tez jest fanem Polski i uczy sie jezyka.

Powoli pozbywam sie moich kompleksow....bo jak przyjechalam do Niemiec to naprawde okazalo sie ze prawie wszystkiego sie boje...np.urzedow, policji, a nawet zycia czy przyszlosci.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-01, 17:24:23 »
Kiedyś tak właśnie wybrałeś, potem ponawiałeś swoje wybory, potem jeszcze ponawiałeś swoje wybory i jeszcze i jeszcze raz po raz. Poczułeś się przez to wyobcowany, potem jeszcze bardziej. Taki po prostu BYŁEŚ. A teraz zaczyna ci to już nie odpowiadać. Możesz więc to zmienić.
To zapoczątkuje proces, który będzie trwał całe wieki- tyle ile zajęło Ci izolowanie się aż wrócisz do społeczeństwa- żartuje sobie.
On może trwać naprawdę krótko, jego długość zależeć będzie tylko od ciebie.
Rozmawiaj ze soba poznawaj siebie,  dlaczego tak jest, jakie masz z tego korzyści ile tracisz- czyli bilans...i w końcu wybierz Co ci bardziej odpowiada.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-01, 17:13:02 »
Skad te przypuszczenia, Mateuszu?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-01, 17:10:11 »
Tristen
Czyżby pytanie retoryczne?
To rzeczywiście wielka sprawa.
Może i odpowiedź jest oszałamiająco trudna wymagająca dogłębnych badań naukowych.
Otóż nie.
Odpowiedź jest taka: pewna część ciebie tak właśnie chce.
I to znaczna.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-01, 16:11:02 »
Jola -> ja nie umieram i nie cierpie z tego powodu az tak (chociaz nie jest przyjemna swiadomosc, ze mozna byc samemu ciagle), bardziej interesuje mnie sama przyczyna mojego wyobcowania posrod ludzi w ogole i braku znajdowania podobnie myslacych do mnie osob. No i romantykiem tez nie jestem, wbrew pozorom bardziej pragmatykiem i w ogole trudno mi sie odnalezc w polskiej kulturze-wzorcu gdzie mezczyzna utrzymuje dom/rodzine.

Witek -> Oj tak, niestety. Polacy maja zakorzenione kombinatorstwo, omijanie wszystkiego ile sie tylko da, zamiast zycie po prostu i na luzie. I z ta bliskoscia tez cos jest nie tak bo przeciez to nic trudnego a ludzie u nas jkaby tacy przestraszeni ciagle.
« Ostatnia zmiana: 2012-04-01, 16:12:44 wysłana przez Tristen »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-04-01, 14:52:23 »
Przyczyna tkwi głębiej niż w samym temacie picia przez dziadków/rodziców. Chodzi o to że w Polsce całe zasady życia społecznego, relacji z innymi są oparte w dużej mierze na wzorcach DDA/DDTR, syndromie współuzależnienia, lęku przed bliskością. Życie codzienne większości osób jest nim zainfekowane:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-01, 10:21:55 »
wczoraj czytalam artykul o DDD DDA i wiele by sie zgadzalo, choc rodzina i dom byly w porzadku, nikt nie pil, palil i rozrabial a jednak....coz czasy byly ciezkie rodzice nie mieli latwo moze cos nieswiadomie nam przekazali....mysle, ze na pewno...