Autor Wątek: Dziecko z rodziny dysfunkcyjnej  (Przeczytany 17953 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-23, 07:21:28 »
Ciekawe to wszystko i jednoczesnie przejmujące.

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-22, 22:37:55 »
O, widzę że tutaj jest więc wymienionych "ról" niż zazwyczaj jest to podawane w różnych materiałach i troszeczkę inna jest ta charakterystyka ale bardzo ciekawa

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 21:48:17 »
C.D. odgrywania ról
Ratownik.Jak sama nazwa wskazuje, polega na nieustannym ratowaniu alkoholika z opresji. Osoba pełniąca taką rolę koncentruje się na ochranianiu osoby nadmiernie pijącej przed konsekwencjami jej picia. Chroni więc ją w domu w rodzinie, w zakładzie pracy, w relacjach sąsiedzkich a nawet w konfliktach z prawem. W efekcie kierując się dobrymi intencjami, w rzeczywistości pogłębia zaangażowanie osoby pijącej w alkohol, albowiem chroni ją przed skutkami jej picia.
Prowokator.Rola ta polega z kolei na doprowadzaniu do konfrontacji alkoholika z rzeczywistością w jakiej on żyje i jaką współtworzy. Ukazuje mu więc rzeczywiste związki, jakie występuję między jego problemem alkoholowym, a jego życiem osobistym, rodzinnym, zawodowym i społecznym. Działanie to z reguły pozbawione jest jednak wymiaru konstruktywnego, a więc nie pomaga alkoholikowi, a jedynie pogłębia w nim poczucie własnej winy i własnej bezwartościowości.
Ofiara.Rola ta sprowadza się do tego, że osoba ją pełniąca przejmuje na siebie obowiązki, które uprzednio należały do alkoholika. Obowiązuje tutaj dodatkowo taka prawidłowość, że w miarę narastania problemu alkoholowego, zwiększa również zakres przyjmowanych obowiązków. Osoba będąca „ofiarą” wykazuje również skłonność do sabotowania alkoholika w okresie abstynencji, gdyż wówczas stanowi on dla niej zagrożenie, bo odbiera jej swoje obowiązki. W efekcie może więc podejmować działania prowokujące alkoholika do złamania abstynencji, gdyż w ten sposób odzyskuje poczucie pewności siebie.
Innego podziału ról pełnionych przez dzieci w rodzinie z problemem alkoholowym dokonała Wanda Sztander wyróżniając dziecięce role: bohater rodziny, wyrzutek, maskotka, zagubione dziecko.
Bohater rodzinny.Rolę „bohatera” podejmuje najczęściej najstarsze dziecko, które godzi się na poważne wyrzeczenia osobiste dla dobra rodziny. Jest pełne poświęcenia, rezygnuje ze swoich potrzeb, aby służyć innym. Dziecko bohater rodziny nie potrafi się bawić, jest „małym dorosłym”.
Wyrzutek.Rolę tę w rodzinie z problemem alkoholowym pełni najczęściej dziecko, które buntuje się przeciw rzeczywistości życia rodzinnego, nie uczy się, sprawia kłopoty wychowawcze, wagaruje, kradnie, pije alkohol. Poprzez takie zachowanie chce zwrócić na siebie uwagę, chce być kimś ważnym w rodzinie lub chce ukarać rodziców.
Maskotka.Dziecko w tej roli przymilnie rozładowuje napięcie rodzinne. Dramat tej roli dziecka polega na tym, że nikt go nie traktuje poważnie, a nawet samo dziecko nie rozróżnia granicy między powagą, a żartem. Poprzez swoją postawę „odcina się” od uczuć smutku i cierpienia robiąc dobrą minę do złej gry.
Zagubione dziecko.Dziecko wchodzące w tą rolę wycofuje się w świat swoich fantazji, marzeń, w swój kąt po to by nie być zauważonym. Nie sprawia żadnych kłopotów wychowawczych. Cenę jaką za to płaci, jest nieumiejętność kontaktów z innymi ludźmi, co w konsekwencji prowadzi do osamotnienia.
Życie w rodzinie, w której obowiązują opisane powyżej zasady i role, doprowadza do trwałych deformacji w stylu funkcjonowania dziecka nawet wówczas, gdy osiągnie ono już okres dorosłości. Badania prowadzone wśród dorosłych dzieci alkoholików wykazały, że osoby te skłonne są pełnić szereg wadliwych ról społecznych. Nader często zdarzają się trzy z nich: Są to: marzyciel, konformista, przyjemniaczek.
Marzyciel to człowiek, który ma duże aspiracje, potrzebuje odnoszenia sukcesów, chciałby w życiu osiągnąć znaczące powodzenie. Realizacja tych marzeń stoi jednak pod dużym znakiem zapytania dlatego, iż człowiek taki charakteryzuje się niskim poczuciem własnej wartości, nie wierzy we własne siły i możliwości, odczuwa silny lęk przed doznaniem niepowodzenia. W konsekwencji marzy więc tylko o wspaniałej przyszłości, zamiast realizować własne pragnienia i ambicje.
Konformista z kolei skoncentrowany jest na jak najbardziej realistycznej ocenie rzeczywistości, obowiązujących norm i reguł postępowania, oczekiwań stawianych przed nim przez innych ludzi. Dąży do poznania uwarunkowań własnego życia po to aby maksymalnie się do nich przystosować, nawet kosztem rezygnacji z własnych potrzeb i zamierzeń. Woli zrezygnować z siebie niż doprowadzić do konfrontacji z innymi ludźmi.
Przyjemniaczek dąży natomiast przede wszystkim do uzyskania aprobaty i akceptacji innych ludzi. Chce aby inni go lubili, chcieli przebywać w jego towarzystwie, darzyli go sympatią. Chce istnieć głównie dla ludzi, zatracając w ten sposób poczucie własnej tożsamości

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 21:38:34 »
"Rodzina dysfunkcyjna:
Rodzina dysfunkcyjna to (dysfunkcja ma źródło w zachowaniach rodzica):
- rodzina z problemem alkoholowym,
- rodzina z problemem wykorzystywania seksualnego,
- rodzina z terrorem psychicznym (przemoc emocjonalna),
- rodzina z przemocą fizyczną,
- rodzina z przewlekłą chorobą, przy czym chory obarcza winą za swój stan domowników, staje się postacią centralną w rodzinie, terroryzuje ją, wymusza pewne zachowania.
W rodzinie dysfunkcyjnej brak jest:
1. Akceptacji siebie – członkowie takiej rodziny maja zazwyczaj niskie poczucie własnej wartości, poczucie winy, nie akceptując siebie trudno im wytrzymywać dobre relacje z innymi ludźmi.
2. Wzajemności – nie wszyscy członkowie rodziny wywiązują się ze swych obowiązków, umowy nie są dotrzymywane.
3. Otwartej komunikacji – istnieją tematy, które należy pomijać lub trzymać w sekrecie. Członkowie rodziny boją się odsłonić swoje słabe strony.
4. Występuje zamkniecie i izolacja od świata zewnętrznego – w rodzinie tej najistotniejszy jest jakiś problem, który należy koniecznie ukryć przed otoczeniem. Brak tu otwartej komunikacji miedzy rodziną a szerszym środowiskiem.

W rodzinie dysfunkcyjnej zaburzony jest kontakt miedzy rodzicami a dziećmi. Rodzice przejawiają nieprawidłowe postawy rodzicielskie.
Są to postawy:
1. unikająca – zauważa się obojętność uczuciową rodziców, przebywanie z dzieckiem nie sprawia im przyjemności, bywa odczuwane przez nich jako trudne. Kontakt z dzieckiem jest luźny, pozornie dobry i maskowany np. nadmierną swobodą.
2. odtrącająca – dziecko odbierane jest jako ciężar ograniczający swobodę rodziców. Rodzice maja do niego dystans. Stosują surowe kary, nieproporcjonalne do stopnia przewinienia dziecka. Okazują mu wciąż swoje niezadowolenie, krytykują, dokuczają.
3. zbyt wymagająca – rodzice posiadają wysokie aspiracje w stosunku do dziecka, chcą je ukształtować według idealnego wzorca, nie licząc się z jego możliwościami i zdolnościami.
4. nadmiernie chroniąca – rodzice mają tendencję do utrzymywania z dzieckiem kontaktu stałego i bliskiego. Rodzice z jednej strony na wszystko dziecku pozwalają, z drugiej zaś są w ciągłym leku o jego zdrowie i bezpieczeństwo.
Ponadto niekorzystny wpływ mają MATKI:
· Matki agresywne (kierują agresje na dzieci)
· Matki nadmiernie skrupulatne i lękowe
· Matki perfekcjonistki (sprawdzają i kontrolują każdy krok dziecka)
· Matki dla których dziecko jest środkiem wyrównującym niespełnione marzenia, zawiedzione nadzieje życiowe. Są w stanie odrzucić dziecko emocjonalnie w sytuacji kiedy ono nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Niekorzystny wpływ na rozwój osobowości dziecka mają OJCOWIE:
· Ojcowie „nieobecni” – którzy nie interesują się sprawami dziecka
· Ojcowie rygorystyczni i surowi –nadmiernie egzekwują wymagania w stosunku do dziecka
· Ojcowie „groźni” –często spotykamy w rodzinach nadmiernie używających alkoholu
· Często jest tak, że matka nie mogą poradzić sobie z dzieckiem odwołuje się do „karzącej ręki ojca”, z którego robi się straszaka, wbrew prawdziwej postawie w stosunku do dziecka.
Każda z przedstawionych postaw rodzicielskich przez frustracje psychiczne wpływa na kształtowanie się zachowania i pewnych rysów osobowości dziecka. Na proces rozwoju dziecka duże znaczenie ma atmosfera życia rodzinnego, na którą też składają się osobowości matki i ojca, ich wzajemne współżycie, stosunki panujące między członkami rodziny.
Rodzina dysfunkcyjna nie spełnia swych zadań względem dzieci. Zaspakajane są w niej głównie potrzeby rodziców, a nie dzieci. Zaburzona jest w niej więź emocjonalna miedzy członkami rodziny, relacje nie są oparte na równości. Są osoby ważniejsze w rodzinie, którym należy się podporządkować. Zasady są narzucane, sztywne, często nieuzasadnione, błędy nie są wybaczane, lecz wypominane, nie można wyrażać wszystkich swoich spostrzeżeń, uczuć, myśli i pragnień. Atmosfera w rodzinie jest pełna napięcia a system rodzinny nie służy wszystkim jej członkom, nie wspiera ich, a nawet hamuje rozwój indywidualny.
Dzieci w rodzinie dysfunkcyjnej odgrywają cztery podstawowe role:
o bohatera rodzinnego - (mały rodzic, rodzic rodziców, opiekun, przyjaciel, powiernik, siłacz)
o kozła ofiarnego - (sztandarowa ofiara rodzica, czarna owca, zastępczy partner, buntownik, łotr)
o maskotki – (błazen, osoba poświęcająca się, sędzia, prześladowca rodziny)
o dziecka niewidzialnego – (osoba niewidzialna, pełna wdzięku, zagubione dziecko)

Bohaterem jest zazwyczaj najstarsze dziecko w rodzinie, które przejmuje na siebie obowiązki dorosłych i robi wszystko co może, by naprawić istniejącą sytuację i utrzymać rodzinę w normie. Jest odpowiedzialny, troszczy się o rodzeństwo, zajmuje się całym domem, przestrzega reguł, zawsze kończy zadaną pracę w wyznaczonym terminie. Stara się być perfekcyjny we wszystkim co robi. Bohater żyje w stałym napięciu, wpada w panikę w spontanicznych, nie dających się przewidzieć sytuacjach.
Kozioł ofiarny odwraca uwagę od rzeczywistych problemów rodzinnych, stając się wcieleniem rodzinnych frustracji. Wdaje się w bójki, wchodzi w konflikt z prawem, ucieka z domu. W grupie jest najbardziej przeszkadzającym dzieckiem. Kozłom ofiarnym trudno jest funkcjonować w układach społecznych. Zachowując się w sposób nieakceptowany przez innych, ciągle spotykają się z dezaprobatą.
Dziecko maskotka odwraca uwagę od rodzinnego problemu skupiając ją na sobie, zgrywając się, przymilając, błaznując. Jego rola polega na tym, by ulżyć rodzinie w ciężkiej sytuacji, rozweselając ją swoim humorem i żartami. Maskotka nie cofnie się przed niczym, byle tylko rozweselić innych. W życiu społecznym maskotki są duszą towarzystwa, ale płacą za to wysoką cenę - nikt nie traktuje ich poważnie.
Dziecko niewidzialne pozostaje z boku rodziny, nigdy nie sprawiając najmniejszych kłopotów. Odizolowane od rodziny, żyje we własnym świecie, w poczuciu samotności i krzywdy. Jest to dziecko nie dostrzegane, o którym nikt nie pamięta. Uczestnictwo w pracy zespołowej może sprawiać mu trudność. Na zewnątrz nieśmiałe i pełne rezerwy, dziecko niewidzialne jest niezdolne do stawiania czoła problemom.
Amerykańską psychoterapeutka P. Mellody , wyróżnia pięć charakterystycznych cech z jakimi rodzi się dziecko.

Są to :
· Cenność
· Niedoskonałość
· Bezradność
· Zależność
· Niedojrzałość

Rodziny funkcjonalne pomagają dziecku rozwijać każdą z tych cech, tak aby w przyszłości było w pełni samodzielne, zadowolone z siebie, potrafiło prawidłowo funkcjonować w społeczności.
Natomiast w rodzinie dysfunkcjonalnej relacje rodzice - dzieci są dość mocno zachwiane. Co nie sprzyja prawidłowemu rozwojowi osobowości dziecka, i nie tylko.
Te pięć cech przekształca się w dysfunkcjonalne cechy samozachowawcze.

DROGOCENNOŚĆ - dziecka nie jest mu uświadamiana. Dziecko nie ma poczucia ze jest kochane, wręcz przeciwnie, czuje się nie potrzebne, nie dowartościowane. Tego typu zachowania mogą utrudnić dziecku w przyszłości nawiązywanie kontaktu z innymi ludźmi, okazywania im uczuć itp. U takiego dziecka dość mocno zarysowuje się niskie poczucie własnej wartości.

BEZBRONNOŚĆ - z kolei w rodzinie dysfunkcjonalnej jest mocno nadużywana. Rodzice nie troszczą się o dziecko, nie otaczają go stosowną opieką, nie uczą jak nie być wykorzystywanym przez innych. W związku z tym dziecko w życiu dorosłym będzie zupełnie bezbronne, narażone na poniżenia i wykorzystywanie przez innych.

NIEDOSKONAŁOŚĆ - dziecka jest również naruszana. W rodzinie dysfunkcyjnej nie ma miejsca na akceptacje dziecka takim, jakim ono jest. Wręcz przeciwnie, bywa ono atakowane za swą niedoskonałość, inność. Kształtuje to u dziecka „skrzywiony” obraz samego siebie, niskie poczucie wartości itp.

ZALEŻNOŚĆ - dziecko jako istota bezbronna jest zupełnie zależne od swych rodziców. Nie jest ono w stanie samodzielnie zaspokajać swoich podstawowych potrzeb, dlatego tez winni to robić za nie jego rodzice i taka kolejność rzeczy ma miejsce w rodzinie funkcjonalnej. Natomiast w rodzinie dysfunkcyjnej zależność dziecka bywa bardzo często ignorowana, bądź rodzice atakują dzieci za wyrażanie swoich potrzeb i pragnień.

NIEDOJRZAŁOŚĆ - ona również nie jest egzekwowana. Rodzice domagają się od dzieci zachowań bardziej dojrzałych, przekraczające ich możliwości wiekowe."



Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 19:38:25 »

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 19:37:22 »
C.D.
Opis pacjentki
""czy osoba z choroba sieroca jest w stanie powstrzymac sie od kiwania?"
TAK, poniewaz wstydzi sie tego przed innymi ludzmi. Nie wyobrazam sobie jakbym sie czula, gdyby ktos ze znajomych / sasiadow "przylapal" mnie na bujaniu. ZAWSZE jednak do tego wracam, przy kazdej okazji. To jest jak nalog. Nie moge bez tego zyc. W ciagu 15 lat probowalam niezliczona ilosc razy to przezwyciezyc i nadal trzymam sie nadziei, chociaz i tak wiem, ze nie mam szans. To siedzi zbyt gleboko w psychice.

"czy bujanie sie z nudow ("bo akurat jest wolna chwila, wiec wykorzystam to") mozna powstrzymac mowiac sobie poprostu "NIE"??
Niestety to nie jest bujanie "z nudow". To jest ucieczka od rzeczywistosci i problemow oraz sposob na to zeby nie oszalec. W czasie bujania kreujesz swiat, w ktorym wszystko ci sie udaje, jestes odwazny, przebojowy, podziwiaja cie ludzie, osiagasz niezwykle rzeczy i przezywasz niesamowite przygody. Nie ma dla ciebie rzeczy niemozliwych. Zadna inna czynnosc (typu chodzenie do kina, taniec, lyzwy czy inne zwykle rozrywi) nie daja mi takiej przyjemnosci jak bujanie sie (oczywiscie tylko w trakcie bo potem mam wyrzuty sumienia ze bujalam sie kilka godzin zamiast zalatwic pilne sprawy"

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 19:31:49 »
C.D.
"Największe szkody wyrządza choroba sieroca, która wystąpiła przed 3 rokiem życia. U małych dzieci choroba ta ma też z kolei największe szanse na odwrócenie jej przebiegu. To czas naszego intensywnego rozwoju i szczególnej potrzeby opieki i poczucia bezpieczeństwa.
Środowisko nie zaczyna na nas oddziaływać dopiero tuż po urodzeniu. Od początku naszego pojawienia się dochodzą do nas informacje z organizmu matki. Już w drugim i trzecim trymestrze nasze ciało uczy się środowiska, w którym przebywa i odczuwa docierające z niego bodźce. Nasz mózg przede wszystkim rozwija się już po urodzeniu, szczególnie pod wpływem otoczenia. Obwody nerwowe, którym dostarczane są prawidłowe bodźce będą się rozwijać w sposób optymalny, a te które tych bodźców zostaną pozbawione rozwiną się słabiej, a czasem nawet wcale. Dzieci, które czują, że są niechciane, lekceważone i ignorowane mogą zakodować sobie poczucie odrzucenia do końca życia. Skutki takiej choroby według Marii Łopatkowej objawiają się niedojrzałością uczuciową i zahamowaniem rozwoju emocjonalnego.
Chorzy mają problemy z nawiązywaniem i podtrzymywaniem kontaktów uczuciowych, poczucie niższości, samotności, lęki i często odczuwają depresję.  Mają niską aktywność życiową i ubóstwo inicjatyw i wykazują niewielkie zainteresowanie światem i otoczeniem. Dopada je ciągła huśtawka nastrojów, a ich zachowanie bywa  nieprzewidywalne. Nie potrafią radzić sobie w nowych sytuacjach, mają ubogą wyobraźnię, słabą koncentrację i niski poziom myślenia abstrakcyjnego i logicznego. Zachowania stereotypowe jak bujanie się i kiwanie, kręcenie głową potrafią zakorzenić się do końca życia i osoby dorosłe często ukrywają te objawy przed środowiskiem. "

"Choroba sieroca jest spowodowana brakiem więzi z osobami bliskimi, jest chorobą braku miłości - kochania i bycia kochanym. Może dotyczyć nie tylko dzieci pozbawionych rodzin, ale też żyjących w naturalnych rodzinach, w których brak prawidłowych relacji dzieci z rodzicami. Najogólniej można stwierdzić, że choroba ta zaburza rozwój człowieka od poczęcia aż do końca życia.
W zależności od wieku dziecka obserwujemy różne jej objawy. U najmłodszych niemowląt rozpoczyna się apatią, trudnościami w nawiązywaniu kontaktu, zwolnionym tempem rozwoju fizycznego i umysłowego, obniżeniem lub wzmożeniem napięcia mięśniowego, często obniżoną odpornością na infekcje.
Pod koniec pierwszego roku życia obserwuje się niechęć do nawiązywania kontaktu, do jedzenia, płacz, krzyk, protesty.
U starszego dziecka objawy narastają, dołączają się zachowania stereotypowe - kiwanie się, bujanie, kręcenie głową, bezmyślne stukanie zabawkami, rzucanie przedmiotami. W zaawansowanej chorobie sierocej obserwujemy zaburzenia zachowania, charakterologiczne, przystosowania społecznego, bardzo często niską samoocenę, wysoki poziom lęku i brak poczucia bezpieczeństwa.Objawy choroby sierocej są odwracalne, zwłaszcza u dzieci małych, pod warunkiem, że dzieci znajdą się dość szybko w prawidłowym środowisku rodzinnym. Gdy sytuacja osierocenia trwa dłużej, rośnie prawdopodobieństwo utrwalenia się lękowego nastawienia wobec ludzi, do otoczenia, zwiększonej wrażliwości na stresy, zachowań negatywnych, agresji.Osierocone dzieci pozbawione opieki rodziny, kiedy osiągają pełnoletność, nie mają na ogół warunków do samodzielnej stabilizacji życiowej z powodu braku mieszkania i pracy."
"Istnieją trzy konkretne fazy choroby sierocej:
1. Faza protestu. Dziecko protestuje przeciwko rozłączeniu z rodzicem, płacząc i krzycząc. Starsze dzieci reagują agresją fizyczną, słowną lub obiema równocześnie. Agresja taka może być skierowana przeciwko sobie, przedmiotom lub innym osobom.
2. Faza rozpaczy. Dziecko nadal czuje ból, zagrożenie i strach. Wie już, że protest niczego nie da i nic nie może zrobić, więc zaczyna rozpaczać. Staje się apatyczne, wpada w depresję, chodzi ciągle smutne i często płacze. Odmawia posiłków, aż w końcu staje się obojętne.
3. Faza wyparcia. Dziecko pozornie jest pogodzone z własnym losem i sprawia wrażenie, że dostosowało się do nowej sytuacji. Są to jednak tylko pozory wynikające z alienacji i zobojętnienia. Jego aktywność życiowa, rozwój umysłowy i emocjonalny ulegają zahamowaniu. Pojawiają się pierwsze zachowania typowe dla alienacji, np. kiwanie się, bezmyślne stukanie przedmiotami, rytmiczne ruchy głową, itp. Każde dziecko generuje inny, indywidualny odruch.
Istnieje bardzo wiele konsekwencji choroby sierocej, które w wielu przypadkach mogą być nawet nieodwracalne.
Do najważniejszych skutków choroby sierocej można zaliczyć:
• Niedojrzałość uczuciową, zahamowanie rozwoju emocjonalnego.
• Problemy z nawiązywaniem i podtrzymywaniem kontaktów uczuciowych.
• Poczucie niższości, samotności, lęki i depresja.
• Niska aktywność życiowa i ubóstwo inicjatyw.
• Niskie zainteresowanie światem i otoczeniem.
• Huśtawka nastrojów, nieprzewidywalne zachowania.
• Nieumiejętność radzenia sobie w nowych sytuacjach (bezradność lub agresja).
• Brak zainteresowania opiekunami (pracownikami domu dziecka).
• Duże zainteresowanie obcymi ludźmi
W praktyce psychopedagogicznej można odnaleźć wiele taktyk wychowawczych pozwalających na normalne funkcjonowanie dziecka.
Najpierw jest tzw. oswajanie. Opiekun dziecka nie może narzucać się dziecku (pozorna bierność), a równocześnie musi okazywać mu życzliwość i zrozumienie. Zatem powinien być zawsze w pobliżu, towarzyszyć mu i akceptować je takim, jakie jest.
Drugim etapem pomocy jest tzw. porozumienie. Okazuje się, że po początkowym, spokojnym okresie, dziecko zaczyna zachowywać się agresywnie, jest niespokojne i zaczyna rozpamiętywać przeszłość (frustracja). Wtedy należy nawiązać z dzieckiem porozumienie.
Trzecim etapem pomocy jest tzw. wyciszenie. Na tym etapie dziecko dochodzi do równowagi psychicznej, zaczyna przywiązywać się do opiekunów, staje się wrażliwsze i reaguje tak, jak inne dzieci w tym samym wieku rozwojowym.
Wydaje się, że pewna odmiana choroby sierocej może dotknąć także człowieka dorosłego. Dochodzi do tego wtedy, gdy rozłąka lub niechciane rozstanie jest długie i wywołujące wiele objawów psychosomatycznych.Trzeba też pamiętać, że w większości przypadków potrzebna jest pomoc specjalistów, niezależnie od wieku osoby dotkniętej tą chorobą. "

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 19:23:50 »
"Choroba sieroca
Zdarza się, że pojawia się w domach, w których znajduje się rodzina, ale występują nieprawidłowe relacje. Choroba sieroca opiera się na trzech fazach: protestu, rozpaczy i wyobcowania.
Jakie są objawy choroby?
•apatia
•trudności w nawiązywaniu kontaktu
•zwolnione tempo rozwoju fizycznego i umysłowego
•obniżenie lub wzmożenie napięcia mięśniowego
•obniżona odporność na infekcje
•niechęć do jedzenia
•zaburzenia żołądkowo-jelitowe
•wymioty
•płacz, krzyk
•zachowania stereotypowe (kiwanie się, bujanie się, kręcenie głową, itd.)
•lepkość uczuciowa
•przewlekłe stany apatyczno-depresyjne
Objawy są odwracalne o ile dziecko w szybkim czasie zostanie przeniesione do właściwego środowiska."

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 19:14:31 »
"Czym różni się zazdrość od zawiści?

Potocznie często myli się te dwa uczucia. Ludzie rzadko je rozróżniają, traktują jak synonim. Różnica polega na tym, że zazdrość jest oparta na uczuciach miłosnych. Temu, kto zazdrości, chodzi o ukochaną osobę, jakąś wartość, ideę i pojawia się niepokój, że to miłosne pragnienie może zostać pokrzyżowane przez rywalkę lub rywala. Łatwo zauważyć, że przy zazdrości mamy układ trójkątny. Pierwotny trójkąt między matka ojcem i dzieckiem jest matrycą dla przezywania zazdrości w dorosłym życiu. Silne namiętności miłosne, seksualne i rywalizacyjne tworzą podstawową tematykę zazdrości.
Zawiść to uczucie, które pojawia się przy relacji, w której są tylko dwie osoby: ta, która odczuwa zawiść i ukochany obiekt. Zawiść wybucha wtedy, kiedy odczuwamy wobec kogoś zależność. Pierwotnie chodzi w tej sytuacji o matkę, to punkt wyjściowy zawiści. Dziecko próbuje zdobyć dobro, które ma matka - chodzi zarówno o pokarm fizyczny jak i psychiczny. Zawiść popycha je do tego, aby posiadać wszystkie te dobra i uwolnić się od poczucia braku. Nie mogąc mieć tego, co matka - budzi się destrukcyjny impuls zniszczenia tego, co dobre. Przybiera to postać gryzienia ręki, która karmi. Zawiść niszczy uczucia miłości i wdzięczności. Mówiąc inaczej - zazdrość obawia się utraty tego, co posiada a zawiść jest urażona zobaczywszy innego, który posiada coś, czego chciałaby dla siebie.
Szekspirowski Otello w swojej zazdrości niszczy obiekt, który kocha – Desdemonę. Dadam, że w tych stanach psychicznych istotną rolę odgrywa też zachłanność i chciwość – nienasycone pragnienia opróżnienia drugiej osoby z pożądanych dóbr. Otello jest przykładem tego jak zazdrość i zawiść są sprzężone ze sobą. Chciwość napędzana lękiem roznieca zawiść. Biblijna przypowieść i braciach Kainie i Ablu jest przykładem działania zawiści. Ofiara złożona Bogu przez Kaina została odrzucona, gdy to, co dał Bogu brat Abel zostało przyjęte – i to, w odczuciu Kaina było nie do zniesienia. Zabił brata z zawiści o dobra Abla, które okazały się atrakcyjne dla Boga.

W jaki sposób radzimy sobie z zawiścią?

Jest kilka sposobów. Pierwszy to zaprzeczenie, udawanie, że ten problem nas nie dotyczy. Drugi sposób to projekcja - widzimy innych jako zawistnych. To nie ja odczuwam zawiść, tylko oni. Trzecia strategia polega na tym, że robimy nieświadomie różne rzeczy po to, żeby wzbudzić zawiść innych. Na przykład opowiadamy o sobie same super rzeczy, chwalimy się, prowokujemy - żeby ktoś, kto nas słucha, poczuł ukłucie zawiści. Kolejnym manewrem jest utrzymywanie poczucia, że posiada się wszystko i niczego się nie potrzebuje. Ta narcystyczna obrona opiera się na nieświadomej identyfikacji z idealną matką zasobną we wszelki pokarm.
Wtedy czujemy się lepiej?
Tak, z tego płynie ulga - to inni są zawistni. Ja jestem w tej sprawie czysty.
Na długo pomaga takie zwalanie winy na innych?
Na sucho to nam nie ujdzie. Odczujemy ulgę, że to ktoś inny jest wredny i zawistny, a nie ja. Ale zaraz pojawia się lęk przed odwetem, zawistnym odwetem, z powodu którego możemy ucierpieć, bo nieświadomie czujemy, że nasza zawiść jest agresywna i niszcząca.

Strategia krótkotrwała?

To miecz obosieczny, zaraz się obraca przeciw człowiekowi. Taka obrona na krótką metę. Ma przynieść odreagowanie ale za chwilę znów pojawiają się problemy.
Czy zazdrość też ma tylko negatywne skutki? Jeśli zazdrościmy komuś dobrych relacji w małżeństwie i robimy coś, żeby poprawić naszą sytuację, to chyba dobrze?
To zależy od tego, jaką drogę wybierzemy. Przypomnijmy, że w zazdrości chodzi o miłość, osobę lub ukochaną wartość, której ktoś zagraża. W takiej sytuacji jedni starają się poprawić swoje relacje - np. małżeńskie, inni angażują się bardziej w atak na rywala. Mąż zazdrosny o żonę i jej kontakty z innym mężczyzną może bardzo intensywnie koncentrować się na zwalczaniu konkurenta. Przybiera to postać obsesji – w umyśle tego mężczyzny konkurent zajmuje centralne miejsce. Dowiaduje się, gdzie pracuje, gdzie mieszka i z kim, jak wygląda obmyśla sposoby odepchnięcia konkurenta. Żona przestaje być w tym wszystkim istotna. Jest tylko on i konkurent. Nieświadomie staje się on zauroczony człowiekiem, którego świadomie chce zniszczyć. Tworzy się pewien rodzaj homoseksualnej więzi, z której żona jest wykluczona. Tak więc w tym przykładzie zazdrość przekształca się w zawiść. .
Jeśli coś nam się w kimś podoba, zazdrościmy komuś - chcemy to mieć, identyfikujemy się z kimś cenionym czy jakimś pożądanym aspektem tej osoby. Staramy się rozwinąć tę pożądana cechę. Zazdrość powoduje, że zaczynamy pracować, żeby to osiągnąć. Jeśli nie jesteśmy zbyt zachłanni, możemy się starać krok po kroku dążyć do celu. I osiągnąć pozytywny rezultat.

Czyli w zazdrości zalecany jest umiar? Nie powinniśmy chcieć zbyt dużo?
Jeśli nasz sąsiad zarobił 100 tysięcy zł, a my mu zazdrościmy, powinniśmy się zastanowić, czy nie bylibyśmy zadowoleni z jakiejś części tej sumy, biorąc pod uwagę nasze zdolności i mozliwości. Zachłanność nie bierze pod uwagę realiów naszych możliwości. Jeśli sąsiad ma 100 tysięcy, a my chcemy mieć tyle samo, a najlepiej jeszcze więcej - to ta ambicja jest niszcząca, bo może być niemożliwa do zrealizowania. Wtedy pozostaje tylko jedno. Zniszczyć tego drugiego. Albo tak jak w przypadku, o którym rozmawialiśmy - podłożyć bombę pod jego samochód.


Zazdrość jest bardziej dojrzałym uczuciem od zawiści?
Jest bardziej dojrzała i oparta na zdrowszej części osobowości. W przykładzie z zazdrosnym a defacto zawistnym małżonku – zrobi on coś złego wobec konkurenta i związku z żoną nie naprawi. Nad kryzysami w związku udaje się lepiej zapanować wtedy, gdy zazdrość staje się impulsem do naprawy związku a nie do obsesyjnej, zawistnej walki z konkurentem – rzeczywistą bądź wyimaginowaną osobą lub jakimiś trudnymi okolicznościami życia.


Czy ten podział jest zawsze taki prosty? Zazdrość prowadzi tylko do rozwoju, a zawiść - sieje zniszczenie? Czy te uczucia występują zwykle w stanie czystym?
W życiu trudno o sytuacje zero-jedynkowe. Zazdrość i zawiść mieszają się ze sobą. Jedna i ta sama osoba może w pewnych sytuacjach odczuwać zawiść, w innych funkcjonować w oparciu o zazdrość. Zwykle człowiek ma oba te uczucia, dominuje jedno lub drugie w zależności od typu osobowości.



Czy zazdrość w rodzeństwie pojawia się zawsze?Tak, to bardzo silne uczucie. Pojawienie się brata lub siostry zwykle wywołuje silną zawiść u starszego dziecka. Ono czuje się tak, jakby ktoś zabrał mu matkę. Ale uczucia do rodzeństwa są ambiwalentne - jest też miłość i troska. Znam historię kobiety, która w dzieciństwie bombardowała swojego młodszego brata leżącego w łóżeczku ciężkimi klockami, ale z drugiej strony, gdy nabrudził, starała się po nim posprzątać, zanim zauważyła to mama.

Zazdrość odczuwają nawet dzieci, które bardzo pragnęły siostry lub brata. Dlaczego tak jest?
Istotne jest, jakie znaczenie starsze dziecko nadaje faktowi, że pojawiło się rodzeństwo. Może takie, że ono już nie wystarczało rodzicom? Może czuje się, jakby czymś ich zawiodło, rozczarowało? Dla dziecka ważne jest też, kto był inicjatorem pojawienia się na świecie konkurenta, czyli rodzeństwa. W zależności od tego, czy matka, czy ojciec, przypisuje temu różne znaczenia. Jeśli obydwoje rodzice, to może czuć się tak, jakby mama z tatą zawiązali pakt przeciwko niemu.


Jak rodzice mogą pomóc przeżyć zazdrość starszemu dziecku?
Gdy młodsze dziecko jest w drodze, wyobraźnia rodziców powinna podpowiedzieć im, że ta sytuacja może być bardzo trudna dla rodzeństwa. Już w czasie ciąży warto rozmawiać o tym, co ma się zdarzyć, uwrażliwiać dziecko, starać się o dobrą relację między dziećmi w przyszłości. To są oczywiste rzeczy, ale wielu rodzicom nie przychodzą do głowy. Myślą, że nic się nie dzieje. Tymczasem dziecko bardzo szybko zauważa zmianę, często jeszcze zanim mamie zaokrąglił się brzuch. Rozpoznaje np. że twarz mamy inaczej wygląda. A kiedy ciąża jest już widoczna, czuje się zdezorientowane i zaniepokojone milczeniem rodziców. Warto rozmawiać z dzieckiem, nazywać to, co ono samo dostrzega. Że pojawi się brat lub siostra. Istotne są zapewnienia o miłości pod warunkiem, że rodzice rzeczywiście troszczą się o dziecko i oczekiwanie na kolejne nie zmienia tego nastawienia. Rozmowa o nowym członku rodziny, który jeszcze się nie narodził pomaga dziecku adoptować się do nowej sytuacji. Utwierdza je w poczuciu, że przy mamie, przy rodzicach jest miejsce dla niego i dla rodzeństwa.

Nawet rodzice, którzy są przekonani o tym, że ze starszym dzieckiem trzeba rozmawiać na taki temat, czekają zwykle na widoczne oznaki ciąży. Czy to zbyt długo?
Czemu nie przygotować dziecka na tę zmianę wcześniej? Tym bardziej, że dziecko szybko rozpoznaje oznaki nowej sytuacji. Wiele zależy od świadomości i wrażliwości rodzica i od jego własnych doświadczeń. Zdarza się, że dorośli, którzy nieprzyjemnie zaskakują dziecko, ukrywają przed nim wiadomość o rodzeństwie, odgrywają swoje własną traumę z przeszłości. Nieświadomie pobudzana jest zawiść dziecka wobec rodzeństwa, taka jaką sam rodzic kiedyś przeżywał.
Utrata przez dziecko pozycji pierwszego i jedynego może być bardzo traumatyczna, szczególnie wtedy, gdy ma to miejsce w rok lub dwa lata po narodzeniu tego pierwszego. Taka uraza wobec rodziców i rodzeństwa może trwać przez całe życie. Pierwsze dziecko na różne sposoby może ignorować brata lub siostrę, mieć niechęć a nawet wrogość. W fantazji odtwarza sytuację z przed narodzin tego drugiego i zachowuje się oraz myśli tak, jakby rodzeństwa nie było. Pamiętanie o dniu urodzin rodzeństwa jest zacierana, a złożenie życzeń urodzinowych nie raz jest niemożliwe.

Skąd się bierze zazdrość i zawiść w związku? Dlaczego niektórzy starają się nadmiernie kontrolować swojego partnera, np. przeglądając jego korespondencję, sprawdzając telefon, nie zawsze mając ku temu powody?
Silna nieufność i podejrzliwość jest wyrazem niepewności o status miłosnej relacji. Nieufność także może niszczyć związek. Może być powtórzeniem kompleksu Edypa, układu, w którym dziecko miało poczucie, że nie ma szans wygrać z konkurentem tej samej płci lub było drastycznie karane za taką rywalizację. Dziecko boleśnie odczuwa wykluczenie z pary rodziców, co budzi zazdrość i zawiść. Włamywanie się do czyjegoś kalendarza czy telefonu jest chęcią posiadania drugiej osoby, kontrolowania jej od wewnątrz. Jest próbą usunięcia poczucia wykluczenia i frustracji.
Zazdrość może oczywiście wynikać z tego, że partner czy partnerka nie są godni zaufania. Balzak powiedział kiedyś, że kobieta budząca zazdrość nie jest jej warta. Pomijając narcystyczny aspekt wypowiedzi Balzaka, jego myśl odnosi się do uzasadnionej nieufności w związku. To samo zapewne moglibyśmy powiedzieć niektórych mężczyznach, którzy naruszają intymność własnego związku i prowokują partnerkę do zazdrości – nieświadomie usuwając z siebie własny lęk przed byciem zdradzonym.

 

Czy zazdrość i zawiść wobec partnera wiąże się z poczuciem niskiej wartości?
Biorąc pod uwagę sytuację prototypową, czyli niemowlęcia i matki, tak właśnie jest - to ona ma wszystko, wszelkie wartości, których pragnie dziecko. Jeśli będzie korzystać z jej dóbr mimo czasowych frustracji, będzie się karmić i wzrastać. Gdy jednak zależność wobec matki jest zbyt trudna – działa zawiść i utrata dóbr matki przekształca się w depresje. I wtedy właśnie poczucie wartości jest niszczone czy nie rozwijane.


Jesteśmy w stanie żyć bez zazdrości i zawiści?
Nie, bo są to stany umysłowe wyrastające z pnia życia psychicznego. Kluczowa jest wiedza o sobie, o swoich trudnych cechach, sposobie reagowania, o znaczeniach jakie nadajemy różnym własnym reakcjom i zachowaniom innych. Z tego płynie szansa na bardziej racjonalną, uwzględniającą rzeczywistość postawę."

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-22, 18:08:19 »
Dużo tego :)))

Będzie co czytać.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 13:48:48 »
"Jedynactwo

1. Zalety bycia jedynakiem
Bycie jedynakiem ma wiele zalet.
 potrzeby jedynaka i zainteresowania są łatwiej rozpoznawane i zaspokajane;
 rodzice mają dla niego więcej czasu, bowiem nie muszą go dzielić między kilkorgiem dzieci;
 jedynak ma duże szanse stać się przywódcą w grupie rówieśników i zostać uznawanym za autorytet;
 nie przeżywa negatywnych emocji związanych z rywalizacją czy porównywaniem;
 może rozwinąć swoje zdolności, bo porównywanie z rodzeństwem nie wpędza go w kompleksy;
 obca jest mu równie zazdrość o brata czy siostrę, czy te poczucie odrzucenia i krzywdy;
 życie codzienne toczy się w harmonijnej i spokojnej atmosferze wolnej od starć i napięć, jakie w większych rodzinach są rezultatem rywalizacji między rodzeństwem;
 rzadziej zdarzają się mu nieprzyjemne wypadki (np. oparzenia, urazy), bowiem rodzice mogą bardziej go kontrolować;
 na ogół jest dojrzalszy ni jego rówieśnicy, bowiem większość czasu spędza z dorosłymi, a otoczony przez dorosłych i stanowiący centrum uwagi, szybko przyswaja większy zasób słów i wzorców zachowań;
 szybsze przyswajanie dorosłych zachowań społecznych oraz większa pewność przy braniu na siebie odpowiedzialności i przewodnictwa, co często zapewnia udany start i powodzenie w karierze zawodowej;
 ma rozwiniętą bogato wyobraźnię, ponieważ musiał wymyślać sobie jednoosobowe zabawy;
 dzięki bliskim stosunkom z rodzicami, bardziej dostosowuje się do ich oczekiwań, co w efekcie powoduje mniej konfliktów;
 ma wszystko, co najlepsze, bowiem otrzymując cokolwiek od rodziców nie musi się tym dzielić z innymi;
 jest pilny i ambitny, zwłaszcza chłopcy często wiele osiągają; zdarza się, że może być bardzo niezadowolony, jeśli nie osiągnie sukcesów; jednak na ogół wiele rzeczy jemu się udaje;
 oczekuje dużo od życia – mając lepsze warunki materialne, psychologiczne; nie oznacza jednak, że jest zepsuty czy zachłanny, a wręcz przeciwnie - często jest bardzo oszczędny i rozsądny. Sytuacja, w której jedynak zawsze dostawał wszystko w całości, w późniejszym życiu może mieć duży wpływ na jego zdolność do dzielenia się z innymi ludźmi.

2. Wady bycia jedynakiem
Jedynactwo ma też wady. Należą do nich:
 wygórowane wymagania - którym dziecko za wszelką cenę usiłuje sprostać, a nie zawsze mu się to udaje. Taka presja może wywołać u niego silny stres oraz zaburzyć jego poczucie wartości. Możliwe, że dziecko przyjmie za własne marzenia innych, np. rodziców, dźwigając ciężkie brzemię odpowiedzialności, oczekiwań, poczucia winy, bowiem wie, że jest dla rodziców wszystkim. Presja oczekiwań, którym sam jedynak stara się sprostać, wykształca u niego silne poczucie obowiązku, które niezmiennie łatwo przeradza się w poczucie winy, które jest nieodłączną częścią charakteru jedynaka. W samych oczekiwaniach nie ma jeszcze nic złego. Dopiero zbyt szeroka skala i wysoki pułap wymagań stawianych jedynakowi jest dla niego wyrokiem na całe życie. Taka postawa może się utrwalić i często może spotkać dorosłych jedynaków, którzy wciąż czują się odpowiedzialnymi za cały świat;
 trudność w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi – jedynak bowiem nie bardzo wie, na czym polega dzielenie się, skoro „wszystkie zabawki były zawsze jego”;
 egocentryzm – jedynak potrafi dużo i bez opamiętania mówić o sobie i swoich sprawach niezależnie od tego, czy słuchacz jest tym zainteresowany czy też nie. W końcu w domu zawsze dużo i chętnie jego słuchano;
 samotność – z rodzeństwem można się pokłócić, ale i można się również pobawić czy nauczyć się rozwiązywać konflikty. W ten sposób dziecko naturalnie nabywa umiejętności społeczne. Niektórzy z jedynaków stają się w życiu dorosłym wyjątkowymi samotnikami czy ekscentrykami, jednak większość z nich uczy się dobrego współżycia z innymi ludźmi i jest dobrze przystosowana społecznie. Dla wielu z nich dzieciństwo było naprawdę szczęśliwe, gdyż „zawsze sam” nie musiało wcale oznaczać „zawsze samotny”;
 dzieci, które nie mają rodzeństwa, mają jednocześnie najlepszą i najgorszą sytuację: stale są nastawionymi na osiągnięcia najstarszymi i rozpieszczanymi najmłodszymi. W efekcie mogą przejawiać wiele cech najstarszego dziecka, ale i również pod wieloma względami mogą pozostawać dziećmi;
 omija go cenne doświadczenie wejścia do rodziny brata czy siostry. Ciąża mamy jest wydarzeniem tak istotnym, iż jedynak traci coś ogromnie ważnego. Przez przybycie nowego członka rodziny dziecko otrzymuje cenne zapewnienie o więzi istniejącej między rodzicami;
 u dorosłego jedynaka, może pojawić się problem opieki nad rodzicami. Musi wziąć na swoje barki cały ten ciężar. Jedynak ma trudności z rozstaniem się z domem rodzinnym. Nie potrafi bez poczucia winy opuścić rodziców, zwłaszcza jeśli pozostało tylko jedno z nich. Może czuć się szczególnie obciążony w późniejszym życiu, kiedy starsi rodzice będą potrzebowali opieki. Zdarza się, zwłaszcza w wypadku jedynaków mężczyzn, że ignorują oni ten problem lub też pomagają rodzicom tylko sporadycznie;
 rodzice mogą stosować wobec dziecka surową dyscyplinę, starając się, aby ono było dobrze wychowane. Mają tylko jedną szansę na wywiązanie się z umiejętności rodzicielskich, więc oczekują od dziecka, że będzie „idealne”. W rezultacie jedynak często wcześniej dojrzewa i traci okazję do „bycia dzieckiem”, popełniając wiele błędów czy głupstw;
 zazwyczaj z trudem przyjmują krytykę i unikają robienia czegoś po raz drugi, jeśli usłyszały słowo krytyki już przy pierwszej próbie. Wydaje im się, że rodzice robią wszystko perfekcyjnie, a rzadko widzą, jak inne dzieci wielokrotnie próbują nowych rzeczy, zanim wykonają je właściwie - brak właściwego obrazu siebie, swych możliwości i ograniczeń przy jednoczesnej przesadnej obawie przed krytyką i oceną z zewnątrz;
 rodzice jedynaka mogą nie akceptować u dziecka potrzeby zabawy i robienia bałaganu. Często nie odstępują swej pociechy ani na chwilę, zbierając za nią zabawki i mówią o zadaniach, jakie muszą jeszcze wykonać. Jak zauważa J. Śledzianowski może to doprowadzić do trudności w dorosłym życiu w oddzieleniu pracy od zabawy. Zdarza się, że nie potrafią naprawdę cieszyć się zabawą ani w pełni realizować się w pracy zawodowej;
 jedynak pragnie sam decydować o kontaktach, ich częstotliwości i charakterze oraz pilnować, by nie stać się ofiarą. W dzieciństwie doświadczał bliskich kontaktów tylko z osobami, od których był w pełni zależny. W dorosłym życiu nie jest pewny, czy odpowiadałby mu związek, w którym byłby stroną niezależną, czy też pozwalający im udowadniać” swą niezależność. Najczęściej nie uświadamiają sobie, że najlepsze układy partnerskie to te, w których zależność jest zmienna, i gdzie stosownie do sytuacji strony zamieniają się rolami."

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 13:28:21 »
"Modele interakcji rodzinnych w zakresie agresji rodzeństwa
Poziom agresji rodzeństwa zwiększa się wraz ze wzrastającą liczebnością rodziny oraz ze zmniejszaniem się dostępności wychowawczej rodziców. W takiej sytuacji rodzeństwo musi same rozwiązywać własne konflikty (Bank i Kahn za: Kahn i Monks, 1997)).
Przegląd pięciu studiów indywidualnych przypadków rodzeństwa cechującego się wysokim poziomem nadużyć ujawnił, że rodzice charakteryzowali się jedną lub większą liczbą następujących cech:
1. byli rozwiedzeni lub żyli w separacji
2. ich relacje cechował poważny konflikt
3. jeden spośród małżonków/rodziców ujawniał psychopatologię lub przemoc wobec męża/żony
4. nie interesowali się dziećmi
Matki były często osobami społecznie odizolowanymi i brakowało im właściwego systemu wsparcia. Green zauważył także, iż we wszystkich pięciu przypadkach rodzeństwo agresywne, stosujące przemoc także było ofiarą nadużyć oraz było jedynym dzieckiem i dzieckiem urodzonym jako pierwsze, kiedy brat lub siostra będący jego ofiarą przyszedł na świat. Ich matki były dla ich niedostępne emocjonalnie, wtedy gdy skupiały się na tym, jakimi dysponowały środkami wychowawczymi wobec młodszych dzieci (Green za: Kahn i Monks, 1997). Felson i Russo (za: Kahn i Monks, 1997) zbadali, czy rodzice mogą wywierać wpływ na agresję między rodzeństwem przez stosowanie kar. Przyjęli hipotezę, że kiedy dochodzi do zatargów między rodzeństwem, chłopcy, którzy walczą z siostrami będą częściej karani przez rodziców, gdyż są dziećmi dużo starszymi od swojego rodzeństwa. Wyniki potwierdzają te hipotezy. Pokazują także, iż kiedy dziecko jest 4 lata starsze od rodzeństwa, to jest karane za przejawianie agresji w momencie gdy młodsze rodzeństwo nie jest. Agresja okazuje się także częstszym zjawiskiem wtedy, kiedy brat lub starsze rodzeństwo było karane. W badaniach Loeber i Tengs (za: Kahn i Monks, 1997) matki agresywnych dzieci były mniej zgodne.
Z kolei w badaniach 174 agresywnych chłopców i ich rodzin, McCord i in. (za: Kahn i Monks, 1997) stwierdzili następujące fakty :
1. rodzice chłopców odrzucali ich, karali ich lub grozili im;
2. kontrola rodzicielska chłopców była nieskuteczna (matki ujawniały albo nadmierną kontrolę albo niedobór kontroli, lub cechowały się niskim poziomem dążenia do samokontroli;
3. miał miejsce brak właściwej opieki;
4. model rodzicielskich oddziaływań nosił cechy niezgodnego z normami społecznymi;
5. związek rodziców pociągał za sobą wysoki poziom konfliktowości, brak wzajemnej oceny, chłód emocjonalny, niezadowolenie z pełnionych ról rodzicielskich w życiu.
W badaniach na mało licznej grupie 10 rodzeństwa cechującego się nadużyciami, Rosenthal i Doherty (za: Kahn i Monks, 1997) zaobserwowali trzy sytuacje:
1. rodzice trwale dopuszczali się nadużyć wobec dziecka;
2. zachowanie rodziców świadczące o ich braku świadomości społecznej przyzwalało na to, by nadużycia, których sprawcami było rodzeństwo, trwały nadal;
3. rodzice rozpoznawali w dziecku będącym ofiarą nadużyć kogoś będącego sprawcą przemocy w życiu rodziców dziecka.
Reasumując można uznać, że agresja rodzeństwa jest problemem, który może ulegać zaognieniu pod wpływem niekorzystnych, awersywnych, patologicznych czynników całego mikrosystemu rodzinnego (przemoc domowa, przemoc w rodzinie, rozpad rodziny). Ogromnego więc znaczenia nabiera jakość samego środowiska rodzinnego, w którym wychowuje się dziecko wraz z rodzeństwem. Wysoka jakość rodziny może stanowić przysłowiowy parasol ochronny dla dziecka i jego rodzeństwa w obliczu kryzysu, stresu, konfliktu, czy też negatywnego wpływu innych środowisk."

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 13:20:58 »
"Często zdarza się, że dorośli ludzie nie potrafią do końca być sobą w towarzystwie swojego brata czy siostry – czują się "zamrożeni" w przeszłości, kiedy byli dziećmi czy młodymi ludźmi mieszkającymi pod jednym dachem i rywalizującymi ze sobą. Nie zachowują się naturalnie, nawet nie mówią tak jak zwykle. Posługują się własnym językiem o specyficznej gramatyce i sobie tylko znanych odniesieniach.
Siłą rzeczy każda dłuższa rozmowa wykraczająca poza neutralne tematy (pogoda, polityka…) jest jak chodzenie po polu minowym. Jak pisze Safer, rodzeństwa starają się nigdy nie konfrontować i nie sprzeciwiać sobie nawzajem, zachowują się tak, jakby się siebie bały. W rzeczywistości to technika polegająca na unikaniu: omijając jakiekolwiek "trudne" tematy nie dopuszczamy do siebie myśli, jak fatalne relacje panują między nami w rzeczywistości.
Safer, która wraz z mężem mieszka w Nowym Jorku i od 35 lat jest psychoterapeutką, twierdzi, że zanim zaczęła pisać swoją książkę, nie zdawała sobie sprawy z rozmiarów problemu. – To niesamowite, ile osób ma problemy ze swoim rodzeństwem – mówi. – Wielu ludzi myśli, że skoro są już dorośli i nie mieszkają z bratem czy siostrą pod jednym dachem, to rodzeństwo nie ma już na nich wpływu. Prawda jest taka, że rodzeństwo ma na nas wpływ, dobry czy zły, do końca życia. Dziś zdajemy sobie już sprawę, że nasi rodzice nawet po swojej śmierci wpływają jakoś na nasze życie. Dlaczego inaczej miałoby być z rodzeństwem?
Pani Safer doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co było powodem jej fatalnych relacji z bratem. Ona była ulubionym, faworyzowanym dzieckiem; on – siedem lat starszy – miał nadwagę i trudny charakter i nigdy nie był "dumą i radością" rodziców. Ona podobnie jak ojciec wybrała karierę akademicką; on wyleciał z college’u. Ona jako dziecko akceptowała i uznawała za normalną swoją pozycję w domu; on coraz bardziej zamykał się w sobie. "



Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-22, 09:08:59 »
"Aby uleczyć ciało emocjonalne, zrobimy to samo. Musimy otworzyć rany, wyczyścić je, zastosować lekarstwo i opatrzyć je, by pozostały czyste, aż się wygoją. W jaki sposób można otworzyć rany? Posłużymy się prawdą jak skalpelem. Dwa tysiące lat temu jeden z największych Mistrzów rzekł: „I poznasz prawdę, a prawda cię uwolni".
Prawda jest jak skalpel, ponieważ otwieranie ran i oczyszczanie ich ze wszystkich kłamstw boli. Rany w naszym ciele emocjonalnym pokrywa system negacji, system kłamstw, który stworzyliśmy, aby ochronić swoje skaleczenia. Przyjrzenie się tym ranom oczyma prawdy powinno w końcu je uzdrowić.
Ćwiczenie się w prawdzie zacznijmy od siebie. Jeśli jesteś prawdomówny i szczery sam ze sobą, zobaczysz rzeczy takimi, jakie są, a nie takimi, jakie chciałbyś je widzieć. Użyjmy przykładu gwałtu, przeżycia niezwykle ciężkiego dla emocji.
Powiedzmy, że ktoś cię zgwałcił dziesięć lat temu, i zdarzyło się to naprawdę. Teraz to już nie jest prawda. To był sen i w tym śnie ktoś wykorzystał cię z użyciem siły. Nie prosiłaś o to. To nie było nic osobistego, ani w jakikolwiek sposób „zawinionego". Z niewiadomego powodu dotknęło to ciebie, chociaż mogło się przydarzyć komukolwiek innemu. Ale czy z tego powodu musisz się skazywać na cierpienie do końca życia? Do tego cię gwałciciel nie zmuszał. Jesteś ofiarą, więc czemu się oskarżasz i uznajesz, że je-steś winna? Przez ile lat będziesz się karać, odrzucając coś, co jest jednym z najpiękniejszych w świecie przeżyć? Czasami gwałt niszczy seksualność do końca życia. Czy to sprawiedliwe? To nie ty jesteś gwałcicielem, więc czemu cierpisz do końca życia z powodu czegoś, czego nie zrobiłaś? Nie jesteś temu winna, ale Sędzia w naszym umyśle przez wiele lat każe ci cierpieć i żyć w poczuciu wstydu.
Taka niesprawiedliwość oczywiście powoduje wielka, emocjonalną ranę i mnóstwo emocjonalnej trucizny, którą usunie z ciebie dopiero wieloletnia terapia. Prawda jest taka, że owszem, zostałaś zgwałcona, ale nie jest prawdą, że musisz nadal przeżywać to doświadczenie. To już jest twój wybór.
Oto pierwszy krok w posługiwaniu się prawdą jako skalpelem: odkrywasz, że niesprawiedliwość, która wypaliła w tobie ranę, już się skończyła, w tym momencie nie jest prawdziwa, odkrywasz, że może to, co jak sądzisz, przysporzyło ci tylu cierpień, w ogóle nigdy nie było prawdą. A nawet jeśli było kiedyś, to nie jest nią teraz. Posługując się narzędziem prawdy, otwierasz ranę i widzisz swoją krzywdę z innej perspektywy.
Prawda jest w tym świecie względna. Przez cały czas się zmienia, ponieważ żyjemy w świecie iluzji. Co jest prawdziwe teraz, po chwili już prawdziwe nie jest. Potem znowu może stać się prawdą. Prawda w piekle także może się stać kolejną koncepcją, abstrakcją, kolejnym kłamstwem do wykorzystania przeciwko tobie. Nasz własny system negacji jest tak potężny i wszechwładny, że potrafi wszystko skomplikować.
Istnieją prawdy osłaniające kłamstwo i kłamstwa osłaniające prawdę. To jak obieranie cebuli. Odkrywasz tę prawdę warstwa po warstwie, aż w końcu otwierasz oczy i widzisz, że wszyscy dookoła, łącznie z tobą, przez cały czas kłamią.
Niemal wszystko w tym świecie iluzji jest kłamstwem. Dlatego proszę moich uczniów, by przestrzegali trzech zasad, jeśli chcą dociec prawdy. Pierwsza zasada: Nie wierz mi. Masz sam myśleć i dokonywać wyborów. Wierz, w co chcesz wierzyć,

Nie wierz, że nie jesteś wart miłości i szczęścia. Nie wierz, że nie jesteś piękny.
Nie wierz niczemu, co powoduje twoje cierpienie
.

zgodnie z tym, co mówię, ale tylko wtedy, kiedy ma to dla ciebie sens, jeśli czyni cię szczęśliwym. Jeśli prowadzi to do przebudzenia, dokonaj wyboru, by wierzyć.
Odpowiadam za to, co mówię, ale nie odpowiadam za to, co ty z tego rozumiesz. Każde z nas żyje w całkowicie odrębnym śnie. To, co mówię, jeśli jest nawet absolutnie prawdziwe dla mnie, niekoniecznie musi być prawdziwe dla ciebie. A więc pierwsza zasada jest bardzo prosta: Nie wierz mi.
Druga zasada jest nieco bardziej skomplikowana: Nie wierz sobie. Nie wierz w te wszystkie kłamstwa, które sobie opowiadasz, w te wszystkie kłamstwa, których nie wybrałeś, ale które zostały tak wymyślone, by im wierzono. Nie wierz sobie, kiedy mówisz, że nie je¬steś wystarczająco dobry, wystarczająco silny, wystarczająco inteligentny. Nie wierz swoim własnym niemożnością i ograniczeniom. Nie wierz, że nie jesteś wart miłości i szczęścia. Nie wierz, że nie jesteś piękny. Nie wierz niczemu, co powoduje twoje cierpienie. Nie wierz w swój własny dramat. Nie wierz swemu własnemu Sędziemu i Oskarżonemu. Nie wierz wewnętrznemu głosowi, który wyśmiewa cię za głupotę i który kusi cię, żebyś się zabił. Nie wierz w to wszystko, ponieważ to nieprawda. Nastaw uszu, otwórz serce i słuchaj. Kiedy słyszysz swoje serce wiodące cię ku szczęściu, wtedy dokonaj wyboru i pójdź za nim. Ale wierz sobie nie tylko dlatego, że ty to mówisz, bo aż osiemdziesiąt procent tego, w co wierzysz, jest kłamstwem - nie jest prawdą. A więc druga zasada jest trudna: Nie wierz sobie.
Zasada numer trzy mówi: Nie wierz nikomu innemu. Nie wierz innym ludziom, ponieważ tak czy inaczej kłamią przez cały czas. Jeśli już nie masz emocjonalnych ran, nie musisz wierzyć innym ludziom tylko po to, by cię akceptowali. Sam widzisz wszystko o wiele jaśniej. Widzisz, czy coś jest czarne czy białe, jest czy nie jest. Co jest słuszne teraz, za mo¬ment może nie być. Wszystko zmienia się bardzo szybko, ale jeśli masz świadomość, dostrzeżesz zmiany. Nie wierz innym, ponieważ użyją twej własnej głupoty, aby manipulować twoim umysłem. Nie wierz nikomu, kto mówi, że zstąpił z Plejad, aby ratować świat. Ma pecha! Nie potrzebujemy nikogo, aby zbawiał nasz świat. Świat nie potrzebuje kosmitów, którzy mieliby przyjść i zbawić nas. Świat jest żywy. Jest żywą istotą i jest mądrzejszy od nas wszystkich. Jeśli uwierzymy, że świat potrzebuje ocalenia, bardzo szybko przyjdzie ktoś i powie: „Zaraz nadleci kometa. Zabijcie się, a wskoczycie na kome¬tę i polecicie do nieba". Nie wierz w takie bajki. Sam tworzysz swój sen o raju, nikt go nie stworzy dla ciebie. Nic prócz zdrowego rozsądku nie doprowadzi cię do twego szczęścia, twojej własnej kreacji. Zasada numer trzy jest bardzo trudna, ponieważ istnieje w nas potrzeba wierzenia innym ludziom. Nie wierz im.
Nie wierz mnie, nie wierz sobie, nie wierz nikomu innemu. Twoja niewiara w tym świecie iluzji rozwieje jak dym wszystko, co nieprawdziwe. Wszystko jest tym, czym jest. Nie musisz uzasadniać tego, co jest prawdziwe. Nie musisz tego objaśniać. To, co prawdziwe, nie wymaga potwierdzenia. Twoje kłamstwa wymagają wsparcia. Musisz zmyślić jakieś nowe kłamstwo, by uzasadnić poprzednie, a potem następne i następne, aby scalić i wzmocnić te wszystkie kłamstwa. Budujesz olbrzymią konstrukcję kłamstw, a kiedy prawda wychodzi na jaw, budowla rozpada się niczym domek z kart. Ale tak już po prostu jest. Nie musisz czuć się winny, że kłamiesz.
Większość kłamstw, w które wierzymy, po prostu się rozsypuje, kiedy przestajemy w nie wierzyć. Zmyślone, cokolwiek by to było, nie wytrzyma próby sceptycyzmu, ale prawda zawsze wygra.
Prawda jest prawdą, czy w nią wierzysz, czy nie. Twoje ciało składa się z atomów. Nie musisz w to wierzyć. Bez względu na to, czy wierzysz, czy nie wierzysz, to prawda. Wszechświat składa się z gwiazd. To prawda, wierzysz w nią czy nie. Przetrwa tylko to, co jest prawdziwe. Dotyczy to także twoich pomysłów na swój temat.
Wspomniałem, że jako dzieci nie mieliśmy okazji wybrać, w co mamy wierzyć, a w co nie wierzyć. Teraz jest inaczej. Jesteśmy dorośli. Teraz mamy możliwość dokonywania wyborów. Możemy wierzyć albo nie wierzyć. Nawet jeśli coś nie jest prawdą, skoro postanowiliśmy w to wierzyć, uwierzymy, tylko dlatego że chcemy wierzyć. Możemy wybrać, jak chcemy przeżyć nasze życie. Jeśli tylko jest się wobec siebie uczciwym, wie się, że zawsze jest wolność dokonywania nowych wyborów.
Jeśli tylko chcemy patrzeć oczyma prawdy, odkryjemy kłamstwa i będziemy mogli otworzyć nasze rany. Jednak nadal będzie w nich trucizna."